Stan kobiety był krytyczny. Pierwsze tygodnie spędziła w szpitalu, a jej życie było podtrzymywane między innymi przez respirator.
- Mój Skarb był w śpiączce, a każdy jej oddech zależny był od respiratora - wspomina Łukasz Mikołajczyk.
Monika przeżyła, jednak długotrwałe niedotlenienie pozostawiło poważne konsekwencje. Od ponad roku kobieta jest intensywnie rehabilitowana w ośrodku Donum Corde.
Każdy dzień to dla niej ciężka praca i walka o choćby najmniejszy postęp. Każdy ruch, krok czy próba wykonania kolejnej czynności jest ważnym etapem na drodze do odzyskania sprawności.
- Widzę jej ogromny wysiłek i małe, ale prawdziwe postępy. Każdy krok, każdy ruch to dla nas święto - mówi jej mąż.
Probleme












