Medalowa środa na Mistrzostwach Europy w Parapływaniu: srebro i dwa brązy dla Polski

razemztoba.pl 1 dzień temu

Srebrny medal Alana Ogorzałka oraz brązowe Oliwii Jabłońskiej i Aleksa Kozłowskiego – to środowy dorobek reprezentacji Polski na Mistrzostwach Europy w Parapływaniu, które od 7 do 12 września 2026 r. realizowane są w Kocaeli w Turcji.

„Jutro będzie się aż paliła woda!” – zachęcał kibiców we wtorek Alan Ogorzałek.

– Tak, jak zapowiadałem, woda płonęła, mam nadzieję, iż podobało wam się widowisko i następnym razem obiecuję, iż go dopadnę – mówił nasz reprezentant po wyjściu z basenu.

„Go”, czyli Holendra Basa Takkena, którego gonił przez cały dystans 400 m stylem dowolnym (klasa S10), ale tym razem złoto uciekło. Jest więc srebrny medal mistrzostw Europy i czas 4:16,07.

– To niesamowite uczucie, drugie miejsce na mistrzostwach Europy, coś wspaniałego, najlepszy czas w okresie – nie ukrywał euforii Alan. – W sumie chciałem jeszcze trochę szybciej, ale wydaje mi się, iż nie ma co się smucić, jestem zadowolony.

Alan Ogorzałek ma już medale mistrzostw świata i Europy. Taka forma dobrze wróży w kontekście igrzysk paralimpijskich za dwa lata w Los Angeles.

– To jest moje marzenie, żeby zdobyć tam medal i pokazać, iż Polska liczy się jednak na arenie międzynarodowej – mówił zawodnik. – Igrzyska, te najważniejsze zawody, niech czekają na mnie.

Fot. Michał Bacior/PZSN „Start”

Huśtawka nastrojów

Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżył Alex Kozłowski. Finał 400 m stylem dowolnym w klasie S11, czyli w grupie osób niewidomych, ukończył na czwartym miejscu.

– Z jednej strony cieszę się, bo „życiówka” jest, kilka się poprawiłem, ale kilka dziesiątych udało się urwać, z drugiej strony bardzo szkoda, iż byłem czwarty – zdążył powiedzieć tuż po wyjściu z wody. – Na ten moment nic więcej nie dało się zrobić.

Dosłownie chwilę później okazało się, iż zdyskwalifikowany został Ukrainiec Mychajło Sierbin, który ukończył przed Polakiem. Brąz trafił więc w ręce naszego reprezentanta.

– Na początku w ogóle nie mogłem uwierzyć – mówił już po dekoracji Alex Kozłowski. – Nie spodziewałem się kompletnie takich wydarzeń. Jestem bardzo szczęśliwy. Jutro mam urodziny i chyba lepszego prezentu nie mogłem sobie zrobić.

Fot. Michał Bacior/PZSN „Start”

Wzór do naśladowania

Po wczorajszym złocie, swój drugi medal na tych mistrzostwach zdobyła Oliwia Jabłońska. Tym razem było to brąz na 100 m stylem motylkowym (S9). Wygrała Zsofia Konkoly z Węgier, przed Holenderką Florianne Bultje. Polka wyprzedziła natomiast czwartą w klasyfikacji Agathe Pauli z Francji o zaledwie 0,46 sek.

– Wczoraj było przetarcie na 200 m stylem zmiennym, dzisiaj było drugie przetarcie na 100 m stylem motylkowym, jutro mam jeszcze trzecie przetarcie na 100 m stylem dowolnym, a w piątek moja koronna konkurencja, czyli 400 m kraulem – mówiła Oliwia po ceremonii medalowej.

Dwa medale w ramach przetarcia to więcej niż dobrze, warto jednak zwrócić uwagę, iż na tych mistrzostwach Oliwia startuje w klasie S9, a nie S10, w której rywalizowała do tej pory. Oznacza to przejście do grupy zawodniczek o nieco mniejszych możliwościach funkcjonalnych.

– W kwietniu miałam reklasyfikację i dostałam klasę niżej – mówi Oliwia. – Stało się tak, ponieważ moja trenerka, patrząc w dokumenty z mojej poprzedniej klasyfikacji, dopatrzyła się błędów i chcieliśmy po prostu, żeby ta klasyfikacja była jeszcze raz poprawnie przeprowadzona. Oprócz tego choruję na chorobę, która jest ogólnoustrojowa i dotyka czterech kończyn, a wcześniej miałam badane tylko i wyłącznie stopy. Pływam w S9 i teraz czuję, iż to jest dużo bardziej sprawiedliwe, ponieważ dziewczyny nie uciekają mi na nawrotach, a na starcie nie „dostaję” od nich ciała przewagi. Cieszę się, iż teraz te wyścigi są dużo bardziej wyrównane.

Fot. Michał Bacior/PZSN „Start”

Oliwia to trzykrotna medalistka igrzysk paralimpijskich, od wielu lat jest też stałą bywalczynią podiów mistrzostw świata i Europy. W kadrze narodowej jest od 16 lat, dla młodszych zawodniczek, których w reprezentacji jest coraz więcej, jest więc prawdziwą mentorką.

– Wydaje mi się, iż jestem osobą, z której można brać przykład, ponieważ mam na swoim koncie naprawdę dużo wyjazdów na zawody, na zgrupowania, byłam cztery razy na igrzyskach – mówiła Oliwia. – Myślę więc, iż mogę być wzorem do naśladowania i dziewczyny oczywiście bardzo chętnie z tego korzystają, zadając mi dużo pytań. Ostatnio spędziłyśmy razem ponad dwa miesiące na zgrupowaniach, więc myślę, iż dużo się ode mnie nauczyły, otworzyły się też przede mną. Bardzo się z tego cieszę i mam nadzieję, iż w jakiś sposób przekazałam im wiedzę, będą mogły z niej korzystać i w przyszłości to one będą zdobywać tyle medali.

Początek nieoczywisty

Jedną z tych młodych zawodniczek jest Wiktoria Sobota, która w środę skończyła zaledwie 15 lat. W dniu urodzin na dystansie 100 m kraulem (S3) zajęła piąte miejsce.

– Ten start to było takie trochę przetarcie przed jutrem – mówiła po finale. – Najbardziej się nastawiam na jutro, ale „życiówka” dzisiaj jest, złamane 2:20, tak iż bardzo się cieszę.

Ten docelowy start to 50 m stylem grzbietowym.

Niewiele zabrakło do medalu kolejnej naszej juniorce (rocznik 2011), Julii Sołtysik. Na dystansie 400 m kraulem (S10) od podium dzieliło ją 1,35 sek., choć na ostatnim nawrocie wyszła na trzecie miejsce. Wszystkie medale zgarnęły jednak Węgierki – złoto Bianka Pap, srebro Csenge Hotz, a brąz Virag Csenge Janza.

– Czuję się wspaniale, poprawiłam osiem sekund „życiówki”, skończyłam na czwartym miejscu – tego to się nie spodziewałam, jestem bardzo zadowolona – mówiła roześmiana reprezentantka Polski.

Jej talent został odkryty przypadkowo.

– Moja przygoda ze sportem zaczęła się w dość nieoczywisty sposób, bo byłam na basenie, gdy zaczął mnie gonić syn mojego trenera, Mirosława Jakubczyka – opowiedziała Julia. – Mówił, iż prowadzą szkołę pływania dla osób niepełnosprawnych i proponował, bym zaczęła pływać. Akurat byłam w łazience, ponieważ jadłam gofra i się ubrudziłam, natomiast bardzo nie chciałam się zgodzić, bo uważałam, iż umiem pływać… Cóż, nie umiałam. Zaczęłam chodzić na basen i choć na początku bałam się trenera, pływam już od prawie 10 lat.

Siódme miejsce na 100 m kraulem (S3) zajął Krzysztof Lechniak, natomiast Michał Golus został zdyskwalifikowany w finale 100 m motylkiem (S8).

– Bo nie wyciągałem barku z wody tam, gdzie nie mam ręki – tłumaczył. – Generalnie nawet, jak nie mam ręki, to muszę wyciągać lewy bark z wody, bo inaczej jest dyskwalifikacja.

Na koniec dnia polska sztafeta w składzie: Jacek Czech, Hubert Podgórski, Emilia Iskra, Emilia Lewandowska (4 x 50 m stylem zmiennym, maks. 20 pkt.) zajęła w finale szóste miejsce.

Idź do oryginalnego materiału