Leki z programów lekowych w aptekach? – są kontrowersje

mzdrowie.pl 19 godzin temu

W planowanej nowelizacji ustawy o receptach znalazł się zapis, który wśród klinicystów budzi zastrzeżenia. Co więcej – mimo, iż ma on ułatwić chorym dostęp do leków – także pacjenci nie są nim zachwyceni. Chodzi o propozycję, by leki z programów lekowych wydawać także w aptekach ogólnodostępnych.

„W uzasadnieniu Ministerstwo tłumaczy, iż ma to umożliwić łatwiejszy dostęp dla pacjentów, bez konieczności odwiedzania szpitala” – mówi Izabela Obarska, ekspert systemu ochrony zdrowia, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia w latach 2016-2017. Jednak tak naprawdę chodzi o oszczędności, bo często pacjenci otrzymują te leki w trybie jednodniowej hospitalizacji. „To wynika z wyceny, a nie organizacji pracy placówek” – podkreśla I. Obarska.

Za przyjęcie pacjenta w trybie ambulatoryjnym związane z wykonaniem programu lekowego szpital dostaje 202,26 zł, za przyjęcie pacjenta raz na 3 miesiące w trybie ambulatoryjnym – 606,78 zł, a za hospitalizację w trybie jednodniowym – 910,24 zł. „Z pewnością hospitalizacje jednodniowe są nadużywane, przykładem jest chociażby program dla pacjentów z astmą ciężką – mimo, iż otrzymują oni leki doustne lub podskórne to i tak wydawane są w trybie hospitalizacji, bo to bardziej dla szpitala opłacalne” – tłumaczy Izabela Obarska.

„My neurolodzy nie nadużywamy hospitalizacji. Po prostu musimy zobaczyć pacjenta co 3 miesiące, by kontrolować jego stan zdrowia” – zastrzega prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. – „Nie widzę też sensu wydawania leków w aptekach, nie wiem gdzie tu resort zdrowia widzi oszczędności?”. Warto bowiem podkreślić, iż aby pacjent mógł odebrać lek z apteki to najpierw ośrodek prowadzący program musi z taką placówką podpisać umowę. W dodatku i tak cała odpowiedzialność przez cały czas spoczywa na ośrodku, a nie na aptece. Prezes PTN przypomina, iż w neurologii są w tej chwili aż 22 programy lekowe i leczy się w nich 1/6 pacjentów zakwalifikowanych do wszystkich programów. To neurolodzy prowadzą największy program lekowy – dla chorych na SM, w którym bierze udział 28 tys. pacjentów.

„Dzisiaj problemem nie jest odbiór leków, ale finansowanie programów lekowych” – mówi wprost prof. Witold Owczarek, konsultant krajowy w dziedzinie dermatologii i wenerologii. „Potrzebujemy kompleksowego płacenia za programy” – dodaje prof. Bogdan Batko, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii. Niestety praktyką NFZ jest to, iż płaci tylko za leki, ale już za pracę personelu i nadwykonania w programach lekowych – wcale. W praktyce oznacza to, iż szpital prowadzący program lekowy kredytuje NFZ i najczęściej nie otrzymuje 100 proc. zapłaty.

Jak wylicza prof. Kułakowska, szpitalowi w którym pracuje NFZ jest winien 10 mln zł za zeszły rok i 30 mln za obsługę programów lekowych. Nic dziwnego, iż zdarzają się placówki, które z prowadzenia programów rezygnują – ostatnio zrobił tak szpital w Skarżysku-Kamiennej. Inne szpitale bronią się przed stratami, ustawiając pacjentów w kolejce albo nie przyjmując nowych chorych.

Pacjenci też nie są z tego rozwiązania zadowoleni. „To nie poprawi sytuacji pacjentów, a wręcz ją utrudni, bo teraz trzeba będzie odbyć dwie wizyty – jedną kontrolną w szpitalu i drugą w aptece po lek” – wyjaśnia Monika Łada, prezes fundacji Stwardnienie rozsiane.info . „Widzę w tym rozwiązaniu przede wszystkim wzrost biurokracji, a powinniśmy zadbać o lepszy dostęp chorych do nowoczesnego leczenia, jakie oferują programy lekowe. Mamy wykluczenie informacyjne – pacjenci nie wiedzą, iż takie leczenie w ogóle istnieje, komunikacyjne – nie każdy jest w stanie dojechać do ośrodka,, który taki program prowadzi i tym należało by się przede wszystkim zająć” – podsumowuje Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.

Pomysł resortu zdrowia popierają za to produceni leków generycznych, którzy prawdopodobnie widzą w tym szansę na zwiększenie sprzedaży. W swoim o∂wiadczeniu Krajowi Producenci Leków napisali m.in. – „Z dużym entuzjazmem przyjmujemy zapowiedź Ministerstwo Zdrowia dotyczącą umożliwienia wydawania części leków biologicznych w lokalnych aptekach. Opublikowany w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej kierunek zmian to krok w stronę nowoczesnego, przyjaznego i pacjentocentrycznego systemu ochrony zdrowia. Dlaczego to tak ważna zmiana? Dla pacjentów: Koniec z koniecznością pokonywania kilkuset kilometrów do odległych szpitali tylko po to, by odebrać lek, który można bezpiecznie przyjąć w domu. To oszczędność czasu, brak uciążliwych dojazdów i większy komfort leczenia. Dla systemu ochrony zdrowia: Odciążenie szpitali i ich personelu od zadań administracyjno-logistycznych, co pozwoli lekarzom i pielęgniarkom skupić się na pacjentach wymagających hospitalizacji. Dla wykorzystania nowoczesnych terapii: W Polsce poziom wykorzystania biologicznych terapii lekowych wciąż odbiega od średniej europejskiej. Zwiększenie dostępności to szansa na wyrównanie tych dysproporcji i szersze stosowanie leków biopodobnych. Jako Krajowi Producenci Leków / Medicines For Poland widzimy w tym rozwiązaniu ogromny impuls gospodarczy i rozwój polskiego sektora farmaceutycznego. Rosnąca konkurencja po wygaśnięciu ochrony patentowej leków referencyjnych oraz stabilne otoczenie regulacyjne pozwalają na obniżenie kosztów terapii, czyniąc je bardziej dostępnymi dla budżetu państwa i samych pacjentów. Apelujemy o jak najszybsze procedowanie tych przepisów! Bezpieczeństwo lekowe i komfort polskich pacjentów są naszym wspólnym priorytetem.”

Idź do oryginalnego materiału