Polskie Towarzystwo Lekarzy Menedżerów wyraziło “zdecydowanie negatywną” opinię o wprowadzonej procedurze płacenia 50 proc. ryczałtu przez kolejne dwa okresy rozliczeniowe, dla szpitali, które zlikwidują wybrane oddziały. Ocenia to jako kolejne działanie bez wcześniejszego planu, które może się przeobrazić w „dziką likwidację” i pogłębić chaos organizacyjny w ochronie zdrowia.
Polskie Towarzystwo Lekarzy Menedżerów opublikowało swoje stanowisko, w którym :”zdecydowanie popiera starania wypracowania racjonalnych mechanizmów wspierających planową i kontrolowaną restrukturyzację szpitali, opartą przede wszystkim na potrzebach zdrowotnych” i ocenia, iż zaproponowany przez Ministerstwo Zdrowia instrument nie spełnia takich przesłanek.
Jak podkreśla PTLM, zadłużenie szpitali wynosi w tej chwili ponad 25 mld zł i dotyczy zwłaszcza placówek powiatowych. Pogłębiająca się przepaść finansowa pomiędzy jednostkami na I poziomie sieci szpitali wynika przede wszystkim z nieprawidłowej wyceny świadczeń zdrowotnych, a więc błędów systemowych. Koszty obsługi zadłużenia w wielu przypadkach uniemożliwiają samodzielne wyjście z pułapki kredytowej. Tymczasem “zamiast narzędzi wspierających restrukturyzację lub redukcję zadłużenia, w przypadku racjonalnych zmian organizacyjnych w szpitalach, proponuje się kolejne programy inwestycyjne lub nagrody finansowe za niewykonanie świadczeń zdrowotnych”.
W ocenie Polskiego Towarzystwa Lekarzy Menedżerów “obecne rozwiązanie w takiej formie być może pozwoli na się pozbycie się statystycznie niepotrzebnych łóżek, ale czy na pewno będą to łóżka, o które nam chodziło? Perspektywa, jaka się wyłania, to wizja pogłębiania nierównomiernego rozłożenia świadczeń, bez gwarancji alternatywnego dostępu do świadczeń medycznych dla pacjentów rozwiązywanych oddziałów. Brak odgórnego planu, na poziomie kraju lub województwa, który precyzyjnie określałby zadania szpitali na poszczególnych poziomach zabezpieczenia PSZ, prowadzi do „dzikiej restrukturyzacji”. System potrzebuje sternika, a nie syndyka masy upadłościowej”
Towarzystwo podkreśla, iż celem restrukturyzacji “nie może być jedynie redukcja łóżek szpitalnych, a konkretne wskaźniki zdrowotne i zdrowotne cele populacyjne”. i ocenia, iż sieć szpitali nie spełnia zakładanych celów – nie zapewnia bezpieczeństwa zdrowotnego, nie gwarantuje stabilności finansowej placówek, łóżek jest za dużo, szpitale generują długi. A kolejne działanie bez wcześniejszego planu może przeobrazić się „dziką likwidację”, która pogłębi chaos organizacyjny w ochronie zdrowia.
Sam mechanizm wytypowania oddziałów, które mogą skorzystać z tego typu rozwiązania jest niepewny z uwagi na wyodrębnienie w umowach z Narodowym Funduszem Zdrowia tylko niektórych zakresów świadczeń, jak pediatria, neonatologia, większość zaś jest ujęta całościowo w ryczałcie. A samo płacenie za nieleczenie “pogłębia jedynie problem z dostępnością, nie gwarantując pacjentowi nic w zamian”.
Marcin Karolewski, prezes PTLM mówi – “Większość szpitali należy do sieci szpitali, czyli systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej. Ten system został stworzony, żeby zapewnić szpitalom stabilne finansowanie, a pacjentom – bezpieczeństwo. Tymczasem mamy w systemie bardzo dużo szpitali, słyszymy, iż za dużo, a większość z nich ma problemy finansowe. Słyszymy – recepta to konsolidacja i restrukturyzacja. Z innej strony – mamy prawie dwa razy więcej łóżek szpitalnych, niż potrzebujemy. Szpitale są zarządzane przez różnych właścicieli, czyli podmioty tworzące. Jednymi zarządzają powiaty, innymi marszałkowie województw, jeszcze innymi miasta, a kolejnymi uczelnie medyczne. W tej sytuacji, na samym dole, szpital i jego właściciel, robią wszystko, żeby przetrwać. Nikt im nie powiedział odgórnie – ma być tyle i tyle łóżek szpitalnych na 100 tys. mieszkańców, w powiecie ma być jeden szpital lub szpitale powiatowe mają mieć tylko oddziały podstawowe, jak interna, chirurgia, pediatria. Zaczyna się chaotyczna walka o istnienie każdego oddziału. Wchodzą w to uwarunkowania polityki powiatowej. Wojewoda ma bardzo nikły wpływ na kształt systemu w danym województwie. Marszałek województwa ma swoje szpitale i problemy z nimi związane. Chaos. Same wezwania do restrukturyzacji nic nie pomogą. Trzeba określić jasno zasady. Trzeba kierować tą restrukturyzacją.”
I dodaje – “Ochrona zdrowia potrzebuje pieniędzy, ale one muszą być przemyślane i kierowane celowo. Słyszymy na panelach dyskusyjnych wyliczenia – mamy jeden szpital na 60 tys. mieszkańców, a na zachodzie jest jeden na 150 tys. mieszkańców, mamy za dużo łóżek szpitalnych itd. Politycy mówią jedno podczas paneli dyskusyjnych, a co innego, gdy przyjeżdżają do powiatu. Potem w okręgach słyszymy – „naszego szpitala nie damy zamknąć”. Psy szczekają, karawana idzie dalej. Tylko jak długo? Bez jasno określonych w przepisach zasad, nie da się przeprowadzić racjonalnej reformy, bo nie pozwolą na to realia polityki powiatowej.”
Polskie Towarzystwo Lekarzy Menedżerów ponawia jednocześnie swoje wcześniejsze apele o:
- Przygotowanie strategii i mapy restrukturyzacji szpitali, w szczególności odgórne ustalenie celów oraz minimalnego obszaru zabezpieczenia poszczególnych szpitali i świadczeń medycznych, w oparciu o racjonalnie zaktualizowane mapy potrzeb zdrowotnych. Ważnym elementem jest też tu strategia zmian świadczeń odbywających się w trybie hospitalizacji na tryb ambulatoryjny, która przy ograniczeniu opieki szpitalnej zabezpieczy pacjenta.
- Koordynacja wszystkich pięter systemu, w tym lecznictwa szpitalnego z poszpitalną opieką w AOS, aby unikać powtarzalnych hospitalizacji
- Zrównoważenie i urealnienie wyceny wszystkich świadczeń tak, aby o alokacji świadczeń decydowało przede wszystkim zapotrzebowanie zdrowotne, a nie intratność procedury a w szczególności urealnienie wyceny świadczeń nad pacjentem starszym, z wielochorobowością, w tym wprowadzenie mechanizmów nagradzania efektywności systemowej i jakość leczenia, a nie nagradzanie zaprzestania wykonywania świadczeń.
- Właściwa alokacja zasobów, oparta o dane demograficzne i epidemiologiczne















