Przez lata kolejne wyroki doktora Mateusza Hena nie przeszkadzały mu pracować w szpitalu i zostać jego wicedyrektorem. Do prezydenta pisał o sobie "legalista", ale równocześnie fałszował dokumentację medyczną, ukrywał majątek i pomagał znajomemu w zdobyciu wojskowego kontraktu. W tej historii jest jednak jeszcze jeden zaskakujący wątek: sądy kilkakrotnie uznawały go za osobę wcześniej niekaraną, choć na jego koncie były już prawomocne wyroki.