Kupili condominium w Toronto z planu teraz muszą dopłacać z własnej kieszeni

bejsment.com 3 godzin temu

Ami Maknoon patrzy na niedokończony budynek w Toronto i ma mieszane uczucia. Kilka lat temu kupił tam mieszkanie – miało być domem dla jego rodziny i inwestycją dla jego córek.

Wpłacił zaliczkę w 2018 roku, gdy mieszkanie było warte około 650 000 dolarów. Plan był prosty: bank miał dać kredyt na większość tej kwoty.

Ale przez opóźnienia (m.in. przez pandemię) sytuacja się zmieniła. Teraz mieszkanie jest warte tylko około 500 000 dolarów. Bank pożyczy więc mniej pieniędzy niż wcześniej zakładano.

Problem w tym, iż deweloper przez cały czas chce pełnej, wcześniej ustalonej ceny. W efekcie Maknoon musi dopłacić aż 120 000 dolarów z własnej kieszeni – a nie ma takich pieniędzy.

Mówi, iż to dla niego bardzo stresujące i boi się, iż straci wszystkie oszczędności. jeżeli nie zapłaci, może stracić wpłaconą zaliczkę. I nie jest jedyny – podobny problem ma wiele osób.

Eksperci nazywają tę sytuację „idealną burzą”. Ceny mieszkań spadły, gospodarka zwolniła i wielu ludzi nie może teraz dostać tak dużych kredytów jak wcześniej.

W Toronto ceny mieszkań wróciły do poziomu z czasów pandemii, a niektóre spadły choćby o około 25% w porównaniu do wcześniejszych lat.

Prawnicy mówią, iż nigdy wcześniej nie widzieli takiej sytuacji – ludzie wpłacają duże zaliczki, ale potem nie są w stanie dostać kredytu i sfinalizować zakupu.

Co mogą zrobić kupujący w takiej sytuacji?

  • znaleźć dodatkowe pieniądze (np. pożyczając od rodziny),
  • spróbować negocjować z deweloperem,
  • sprzedać umowę komuś innemu,
  • zrezygnować z zakupu (i stracić zaliczkę),
  • w najgorszym przypadku – ogłosić bankructwo.

Niektórzy próbują sprzedać swoje mieszkania jeszcze przed odbiorem, ale to nie jest łatwe. Prawnicy radzą najpierw spróbować dogadać się z deweloperem, choć często jest to trudne.

Maknoon rozważa rezygnację z zakupu i pogodzenie się ze stratą pieniędzy. Mówi, iż to dla niego katastrofa i czuje, iż rząd nie pomaga w tej sytuacji.

Pojawiła się jednak pewna inicjatywa: specjalny fundusz chce kupować niesprzedane mieszkania i zamieniać je na wynajem. Ma to pomóc zarówno ludziom, jak i rynkowi nieruchomości.

Eksperci uważają, iż to dobry pomysł, ale nie wiadomo, czy rozwiąże cały problem.

Idź do oryginalnego materiału