REKLAMA
Oficerów, którzy znali oszustwa Izdebskiego, wysłano na emerytury W czasie, gdy Agencja Wywiadu współpracowała z Andrzejem Izdebskim, najprawdopodobniej równocześnie był on również współpracownikiem wojskowych służb specjalnych - najpierw Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI), a następnie Służby Wywiadu Wojskowego (SWW) - mówią w rozmowie z Onetem dwaj wysoko postawieni oficerowie Agencji Wywiadu. Co istotne, przepisy zabraniają służbom podejmowania współpracy z osobą, która jednocześnie współpracuje z inną służbą, jednak wojskowe agencje łamały zasady i nie informowały służb cywilnych o planach współpracy.Andrzej Izdebski miał być operacyjnie wykorzystywany przez wywiad cywilny przy działaniach związanych z handlem uzbrojeniem oraz pozyskiwaniem technologii wojskowych. W ramach tych działań wykradał technologie militarne oraz dokonywał zakupów uzbrojenia na terenie byłego ZSRR, w szczególności Rosji. "Izdebski zdobywał również technologie, których polski przemysł zbrojeniowy nie był w stanie wykorzystać, a polski wywiad cywilny był w tych sytuacjach jedynie pośrednikiem pomiędzy Izdebskim a CIA" - podaje Onet. Był skuteczny w swoich działaniach, dlatego też Amerykanie tolerowali jego nielegalny handel bronią. O biznesie wszyscy wiedzieli.Według ustaleń dziennikarzy mężczyzna dla USA zdobył m.in. dokładne plany, rysunki techniczne oraz schematy jednego z najbardziej zaawansowanych rosyjskich mobilnych systemów obrony przeciwlotniczej oraz systemu radarowego. Amerykanie płacili mu za te usługi: najpierw zaliczkę, a po przekazaniu dokumentacji resztę należności. Pośrednikiem w płatnościach była Agencja Wywiadu.Jak się jednak okazuje, Andrzej Izdebski miał wziąć zaliczkę (blisko pół miliona dolarów) i się nie rozliczyć. Chodziło o dostawę uzbrojenia, w tym granatników. Mimo wielokrotnych próśb o zwrot pieniędzy, nigdy tego nie zrobił. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku jednej z europejskich agencji wywiadowczych sojuszniczej, która również za pośrednictwem AW chciała nabyć sprzęt.
Około 10 lat temu Agencja Wywiadu miała zakończyć współpracę z Andrzejem Izdebskim. "Uległo to jednak zmianie po objęciu stanowiska szefa Agencji Wywiadu przez Piotra Krawczyka w 2016 r. - a więc za rządów PiS. Krawczyk wysłał na emerytury oficerów znających oszustwa Izdebskiego lub też w jednym wypadku na dalekowschodnią placówkę dyplomatyczną, na której oficer ten znajduje się do dziś" - ustalił Onet.
Zobacz wideo
Amok czy manifestacja siły? Dlaczego Kajetan Poznański zaatakował biegłą i policjanta?
Prokuratura umorzyła śledztwoPo śmierci Andrzeja Izdebskiego odzyskiwaniem środków zajęła się Prokuratoria Generalna RP. Przejęła między innymi 418 respiratorów pozostających w jego magazynach. Mimo to nie udało się odzyskać ponad 20 mln zł. To jednak nie koniec.Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie oszustwa. Jak podaje 2 lutego Watchdog Polska, uznała, iż prezes E&K nie działał z zamiarem wprowadzenia Ministerstwa Zdrowia w błąd. Śledczy wskazali, iż niewykonanie umowy było skutkiem ryzyka rynkowego i chaosu pandemicznego, a nie zaplanowanego oszustwa. Sprawę uznano za cywilnoprawną.Czytaj także: Sprawa Kajetana Poznańskiego. 10 lat po zbrodni - czy to koniec dożywocia?Źródło: Onet, Watchdog Polska, Gazeta.pl











