Ksiądz na oddziale poporodowym. "Każdy pacjent ma prawo do opieki duszpasterskiej"

gazeta.pl 2 godzin temu
Czy ksiądz powinien chodzić po oddziale poporodowym? Zdania są podzielone. "Leżałam w szpitalu, ale nie na oddziale położniczym, i ksiądz był codziennie. Musiałam się tłumaczyć, dlaczego nie biorę udziału we mszy przy wszystkich na sali, bo nie chciał odejść. To było nękanie" - pisze jedna z kobiet.
Kilka dni temu pisaliśmy o kobiecie, która na profilu na Facebooku @CzyPrzesadzam? opublikowała wpis dotyczący wizyty księdza na oddziale poporodowym. "Siedziałam dosłownie z cyckami na wierzchu, a do środka wpakował się... ksiądz! Nerwowo szukałam pieluszki, żeby się okryć, dziecko się obudziło, a on delikatnie skrępowany zapytał, czy chcę się wyspowiadać albo przyjąć komunię" - wyznała, nie kryjąc swojego oburzenia.

REKLAMA







Zobacz wideo Takich imion nie możesz nadać dziecku w Polsce



"Każdy pacjent ma prawo do opieki duszpasterskiej"
Po opublikowaniu tekstu otrzymaliśmy list od naszego czytelnika, który zwrócił uwagę na obowiązujące przepisy prawa. "Otóż zgodnie z ustawą o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta każdy pacjent ma prawo do opieki duszpasterskiej. Z pewnością spora część kobiet chce z takiej opieki skorzystać np. wyspowiadać się albo ochrzcić noworodka. W wyjątkowych sytuacjach (zagrożenie życia) może chcieć, aby udzielono jej ostatniego namaszczenia" - napisał nasz czytelnik. "Poza tym o ile ta pani czuje się jak księżniczka na ziarnku grochu i wszystko dookoła jej przeszkadza, to następnym razem niech skorzysta z prywatnego szpitala, gdzie z pewnością będzie miała lepsze warunki" - dodaje mężczyzna.


Pod opublikowanym tekstem, jak i pod artykułem udostępnionym na Facebooku, pojawiły się setki komentarzy. Opinie są podzielone. Jak pisze jedna z kobiet: "Przecież to też pracownik szpitala. Nie jedno widział".
"Wchodził codziennie, bez pytania"
Inne kobiety dzielą się swoimi historiami. "Mnie też tak odwiedzał ksiądz i to codziennie wchodził. Położne nie były do niego entuzjastycznie nastawione, ale on wlatywał z marszu"; "Trzy tygodnie na patologii plus porodówka. Codzienne, poranne wizyty księdza to totalna porażka. Brak podstawowej kultury"; "Najpierw się pyta pacjentkę, czy życzy sobie wizyt księdza. Nie każda wierzy, ale też nie każda czuje się komfortowo w takiej sytuacji. To jest brak szacunku do drugiego człowieka i upokarzające okoliczności. Też jestem wierząca, ale bez przesady. Ksiądz też powinien znać jakieś granice".
Wiele osób uważa, iż ksiądz nie powinien wchodzić na oddziały bez wyraźnej prośby pacjentów. "Nie powinni wchodzić na żaden oddział, chyba iż na wyraźne życzenie pacjenta leżącego, który sam nie może wstać i tylko wtedy, a resztę pacjentów zostawić w spokoju. Leżałam w szpitalu, nie na oddziale położniczym i ksiądz był codziennie. Musiałam się tłumaczyć, dlaczego nie biorę udziału w mszy przy wszystkich na sali, bo nie chciał odejść. To było nękanie. Dodatkowo miałam wysokie gorączki, to bezczelny tłumaczył, iż kroplówki można odłączyć i iść na mszę, a pielęgniarki mi potem podłączą. Teraz inaczej bym to załatwiła, ale byłam wtedy przestraszoną gówniarą".








"Jak ktoś chce, to sam poszuka księdza"
Część komentujących zwraca uwagę, iż osoby zainteresowane opieką duszpasterską, mogą same się o nią postarać, bez konieczności odwiedzania szpitalnych pokojów przez duchownych. "Na tablicach informacyjnych, które znajdują na oddziałach w szpitalu, są podane numery kontaktowe telefonów do pastorów i jeżeli ktoś chciałby czy pacjent albo ktoś z rodziny to dzwoni. Ta usługa jest darmowa, pastor nie jest na etacie i jest na tak zwane zawołanie" - pisze mężczyzna.
A Ty co o tym sądzisz? Masz ochotę dodać coś od siebie? Napisz na adres: [email protected]. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału