Katowice kontra wandale

tvs.pl 2 godzin temu

Nielegalne graffiti i akty wandalizmu wciąż stanowią problem w Katowicach. Choć skala zjawiska nie rośnie, miejskie służby regularnie mierzą się z nowymi przypadkami niszczenia infrastruktury. Odpowiedzią są szybkie interwencje, monitoring i coraz częściej – nowoczesne zabezpieczenia.

Graffiti znika szybciej niż powstaje

– Graffiti w przestrzeni publicznej to problem, z którym mierzymy się niemal każdego tygodnia – mówi Piotr Handwerker, dyrektor MZUiM w Katowicach. – Zależy nam na tym, by infrastrukturę mostową i przejścia podziemne utrzymać w dobrym stanie technicznym i estetycznym, dlatego prowadzimy bieżące działania i sięgamy po bardziej trwałe rozwiązania, takie jak powłoki antygraffiti – dodaje dyrektor.

Miejski Zarząd Ulic i Mostów w ostatnich miesiącach zabezpieczył m.in. przejścia podziemne przy ul. Kościuszki, most przy ul. Zaopusta czy przejście przy ul. Sokolskiej. Zastosowane powłoki nie eliminują problemu całkowicie, ale pozwalają gwałtownie usuwać napisy bez niszczenia powierzchni.

Wandale kosztują. Straty liczone w tysiącach

Nie brakuje też poważniejszych przypadków. W przejściach podziemnych przy ul. Żurawiej i ul. Bohaterów Monte Cassino dochodziło do dewastacji i kradzieży oświetlenia. Koszt napraw przekroczył 28 tys. zł.

Miasto coraz częściej sięga po monitoring. Kamery pojawiły się już m.in. w rejonie ul. Sokolskiej, a nagrania pomagają identyfikować sprawców.

– Monitoring to dodatkowe narzędzie, które pomaga nie tylko identyfikować sprawców, ale też działa odstraszająco – mówi Piotr Handwerker. – Ważne jest, aby mieszkańcy wiedzieli, iż reagujemy szybko, a przestrzeń publiczna jest chroniona – dodaje.

Szybka reakcja i „efekt psychologiczny”

Z nielegalnymi napisami walczy także Komunalny Zakład Gospodarki Mieszkaniowej. W większości przypadków elewacje odnawiane są w ciągu kilku dni.

– Choć skala zjawiska jest mniejsza niż kilka lat temu, wandalizm przez cały czas się zdarza, a niektóre akcje mają wręcz charakter zorganizowany – mówi Marcin Gawlik, dyrektor KZGM w Katowicach. – Na szczęście dla miejskich elewacji w większości przypadków działa efekt psychologiczny. Kiedy pseudoartyści widzą, iż napis nie utrzymuje się zbyt długo, tracą motywację do kolejnych działań.

W wielu przypadkach nie usuwa się tylko samego napisu – odnawiana jest większa część ściany, by zachować estetykę i ograniczyć widoczność śladów wandalizmu.

Murale zamiast bazgrołów

Miasto stawia także na działania prewencyjne. W wybranych lokalizacjach powstają legalne murale, które – jak pokazuje praktyka – skutecznie ograniczają liczbę nielegalnych malunków.

Przykładem są realizacje w przejściach podziemnych czy projekty tworzone we współpracy z artystami i organizacjami społecznymi, m.in. z udziałem dzieci z oddziałów onkologicznych.

Wandale także w parkach

Z problemem mierzy się również Zakład Zieleni Miejskiej. Niszczeniu ulegają ławki, kosze, tablice informacyjne, a choćby altany. W Parku Wełnowieckim w krótkim czasie spłonęły dwie z nich.

Regularnie usuwane są także napisy w Dolinie Trzech Stawów czy na skwerach i wybiegach dla psów.

Miasto reaguje, ale liczy też na mieszkańców

– Reagujemy szybko, ale równie ważna jest reakcja społeczna. To, jak wygląda nasze otoczenie, zależy od nas wszystkich – mówi Marcin Gawlik. – Każdy akt wandalizmu to realny koszt, który można by przeznaczyć na coś bardziej pożytecznego – dodaje.

Katowice kontynuują działania łączące usuwanie skutków wandalizmu z jego zapobieganiem – od powłok antygraffiti, przez monitoring, po edukację i wspieranie legalnej sztuki ulicznej.

Źródło: opracowanie własne na podstawie materiałów KAW

Idź do oryginalnego materiału