Joanna Kołaczkowska skończyłaby 60 lat. Kabaret Hrabi: bardzo nam ciebie brakuje

zdrowienapoziomie.pl 3 godzin temu

Joanna Kołaczkowska 22 czerwca 2026 roku skończyłaby 60 lat. W tym dniu członkowie kabaretu Hrabi opublikowali w mediach społecznościowych wpis, w którym opisali, jak mogłyby wyglądać urodziny aktorki. Kołaczkowska zmarła 17 lipca 2025 roku po długiej walce z nowotworem.

Wpis kabaretu Hrabi

Koledzy ze sceny przypomnieli, iż świętowanie z aktorką zwykle wypadało w trasie, między występami, i iż co roku mieli kłopot z wyborem prezentu.

Dziś skończyłabyś 60 lat. Być może twoje urodziny świętowalibyśmy gdzieś w trasie, między jednym występem a drugim, w hotelowym pokoju. Jak co roku długo zastanawialibyśmy się, co ci kupić. To nigdy nie było łatwe.

Wspomnieli ostatni upominek, jaki dla niej wybrali.

Ostatnio była to lekarska torba z pełnym wyposażeniem — prezent idealny dla naszej doktor Queen. Trafiony w punkt, bo przecież od lat na medycynie znałaś się z nas najlepiej.

W tekście pojawił się obraz wieczornego toastu i charakterystycznego śmiechu aktorki.

Wieczorem usiedlibyśmy w hotelowym pokoju i wznieśli toast za zdrowie pani Asi. Udawalibyśmy podstarzałych, trochę tandetnych lowelasów, a ty zanosiłabyś się swoim charakterystycznym śmiechem. I właśnie o ten śmiech chodziłoby najbardziej. O ten moment, kiedy wszyscy czuliśmy, iż świat jest na swoim miejscu. Zamiast kieliszka wina poprosiłabyś o herbatę. Albo po prostu wrzątek. Oczywiście, iż byśmy załatwili. Nie posiedziałabyś jednak długo. Zawsze było coś do zrobienia. Jakiś podcast do zmontowania, jakaś Jagoda Hyc czekająca na ostatnie szlify.

Rytuał przed występem

Aktorzy opisali też przygotowania Kołaczkowskiej do wyjścia na scenę.

Następnego ranka pojawiłabyś się na śniadaniu lekko niewyspana, może trochę rozczochrana. Rano nigdy przesadnie nie przejmowałaś się fryzurą. Ale kiedy przyjeżdżaliśmy na miejsce występu, zaczynał się rytuał. Makijaż, włosy, ostatnie poprawki. Dla widzów. Bo oni byli dla Ciebie ważni. Zawsze byli.

Wpis zamknęli słowami o tęsknocie i o tym, iż uczą się grać dalej.

Bardzo nam ciebie brakuje. Ale uczymy się żyć dalej. Uczymy się na nowo wypełniać garderobę śmiechem. Jeszcze ostrożnie, jeszcze trochę nieśmiało. Coraz częściej jednak łapiemy się na tym, iż w tym śmiechu jest też coś od ciebie. Jakbyś zostawiła go nam na przechowanie. I dlatego dziś, zamiast smutku, chcemy wznieść toast za wszystkie chwile, które dzięki tobie stały się piękniejsze. Za ciebie, Aśka. I za ten śmiech, który wciąż z nami jest.
Idź do oryginalnego materiału