Inwazja owadów w kurorcie. Ludzie nie mogą otworzyć okien ani wyjść na spacer. "Jesteśmy odizolowani"

g.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: Fot. Ihor Martsenyuk / iStock


Jedna z miejscowości położonych na południu Toskanii we Włoszech walczy z inwazją uciążliwych owadów. Mieszkańcy mają dość i apelują do władz o wprowadzenie stanu wyjątkowego. Działania mające rozwiązać ten problem zostały już zaplanowane, ale nie będzie to tania inwestycja.
Włoska Toskania kojarzy się wielu osobom z beztroskim wypoczynkiem w malowniczym otoczeniu. Niestety mieszkańcy popularnego kurortu Orbetello od tygodni muszą zamykać się w domach, aby uniknąć chmar muchówek. Wzbudziło to także obawy odnośnie wpływu tej sytuacji na turystykę w regionie w czasie zbliżającej się Wielkanocy i później w okresie letnim.


REKLAMA


Zobacz wideo Koszmar arachnofobów. Niebo zasnute setkami pająków


Inwazja muchówek we Włoszech uprzykrza życie mieszkańców. Apelują do władz o działanie
Orbetello leży na porośniętym lasem piniowym półwyspie Argentario, w prowincji Grosseto. Pierwsze doniesienia o niepokojącym zwiększeniu się tutejszej populacji muchówek pojawiły się już pod koniec lutego. Profesor Alessandro Miani, dyrektor Włoskiego Towarzystwa Medycyny Środowiskowej, wyjaśnia w rozmowie z włoskim dziennikiem "La Stampa", iż są to konkretnie ochotkowate (Chironomidae). Wyróżniają się tym, iż są większe niż większość muchówek i przypominają komary. W przeciwieństwie do nich nie mają jednak aparatu umożliwiającego ukłucia. Profesor Miani zapewnia, iż ochotkowate nie stanowią zagrożenia dla człowieka, ale jednocześnie przyznaje, iż ich obecność nie może być uznana za przyjemną - zwłaszcza w takiej ilości, jak to jest w tej chwili w Orbetello.
Zobacz też: Trująca piana opanowała wybrzeże. Ponad 100 osób zgłosiło niepokojące objawy


Inwazja meszek zmusza nas do życia przy zamkniętych drzwiach i oknach [...]. Nie pozwala nam to na swobodne wychodzenie na zewnątrz, spacerowanie, wieszanie prania, a choćby otwieranie okien, aby wpuścić trochę świeżego powietrza. Jesteśmy odizolowani. Nasze dzieci bawią się w ogrodach, wdychając powietrze pełne meszek


- czytamy w petycji, którą zainicjował i opublikował na portalu change.org jeden z mieszkańców, Alessio Segoni. Zaapelowano w niej również do władz o wprowadzenie stanu wyjątkowego. Jakie działania podjęto zatem od tamtej pory?


Orbetello w Toskanii wypowiada walkę z insektami. Inwestycja pochłonie ogromne sumy pieniędzy
Jak informuje lokalna stacja radiowa Controradio, gmina Orbetello przygotowała plan dezynsekcji, który pochłonie 300 tys. euro, czyli ponad 1,2 mln złotych.


Ta bezprecedensowa inwestycja pokazuje naszą chęć zdecydowanego zajęcia się problemem i zapobieżenia niedogodnościom dla obywateli i turystów, zwłaszcza w kontekście Wielkanocy, pierwszych przyjazdów, a następnie sezonu letniego


- przekazały władze miejskie w komunikacie prasowym, na który powołuje się toskańska radiostacja. Walka z owadami obejmie monitoring, eliminację dorosłych osobników oraz stosowanie systemów przyciągania światłem. Dwa razy w tygodniu wzdłuż brzegów laguny będzie rozprowadzany środek owadobójczy, który ma być bezpieczny dla fauny wodnej. Choć dorosłe ochotkowate żyją zaledwie 15 dni, to w tym czasie mogą znieść ponad 600 jaj, więc ważna jest tu systematyczność.
Profesor Miani tłumaczy, iż inwazja muchówek w lagunie Orbetello o tak dużym nasileniu to skutek złożonych zmian w środowisku. Do wody od lat trafiają nawozy bogate w fosfor i azot, stosowane przez okolicznych rolników. To prowadzi do nadmiernego rozwoju glonów. Gdy te obumierają, produkują bakterie, które z kolei zużywają tlen. Brak tlenu oznacza obumieranie ryb, które żywią się larwami owadów i w normalnych warunkach kontrolują ich liczebność.


Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Idź do oryginalnego materiału