"Mamy dużą rodzinę, która chętnie się spotyka" - napisała jedna z naszych czytelniczek. "Mamy też niespełna dwuletnie dziecko, które ma drzemki w dzień i nie potrafi zasnąć, gdy mamy gości. To nas czasami frustruje, bo chyba każdy wie, iż zmęczone i przebodźcowane dziecko bywa marudne, ale przecież ich nie wyproszę" - dodaje autorka maila do redakcji eDziecka.
REKLAMA
Kobieta wyjaśnia, iż chociaż bardzo lubi rodzinne spotkania, denerwuje ją fakt, iż goście nie zawsze wiedzą, kiedy je zakończyć. "Gdybyśmy spotykali się u kogoś innego, nie byłoby tematu, bo po prostu wychodzilibyśmy, kiedy chcemy. Goście jednak najczęściej przychodzą do nas, bo mamy największy dom i mieszkamy w miejscu, gdzie każdy z rodziny ma blisko" - opisuje nasza rozmówczyni. "Zdarza się, iż teściowie przychodzą w sobotę przed południem, później przyjeżdża moja siostra z rodziną, a czasem jeszcze brat męża i moi rodzice. Po domu kręci się masa osób, a moje dziecko nie może zasnąć, bo ciągle coś się dzieje. W efekcie o godzinie 17 jest już tak zmęczone, iż marudzi, płacze i robi awantury. Ma przez to łatkę rozpieszczonego łobuza, a nikt nie zastanowi się, iż to dla niego zwyczajnie za dużo" - twierdzi kobieta.
Zobacz wideo Przeziębienie czy grypa? Jak rozpoznać u dziecka?
"Czara goryczy się przelała"
Autorka maila dodaje, iż ostatnio "czara goryczy się przelała", gdy dalsi krewni uznali, iż wpadną z wizytą. "Napisała do nas kuzynka męża, iż chce wpaść z nowym chłopakiem i zaplanowali, iż jeżeli nie mamy nic przeciwko, zostaną u nas trzy dni. Oczywiście, iż mieliśmy, po prostu czara goryczy się przelała, gdy pomyślałam sobie, iż nie dość, iż znów nie będę mogła czuć się swobodnie we własnym domu, to jeszcze moje dziecko znów będzie miało problem ze snem".
Kobieta i jej mąż odmówili krewnej. Jak się okazało, ta nie przyjęła tego tak gładko. "Poskarżyła się swojej matce, a ta zadzwoniła do mojej teściowej. Mamy teraz łatkę niegościnnych buców, ale przestało mi to przeszkadzać. Ludzie powinni mieć więcej wyrozumiałości dla młodych rodziców. No i więcej taktu" - dodaje.
Dom jako sfera osobista? "Tego uczę swoje dzieci"
Zapytaliśmy inne matki, co sądzą o odwiedzinach gości. Zdania są podzielone. - Zgodziliśmy się zaopiekować chrześnicą męża. Miała wtedy 16 lat i łatkę "trudnej nastolatki", a mój mąż postanowił sobie, iż "nieco ją naprostuje". Oczywiście to mu się nie udało i do dziś się śmieje, iż to jego największa porażka wychowawcza. Ogólnie niby było w porządku, ale jak po tygodniu ją zabrali, wieczorem otworzyliśmy szampana z radości, naprawdę - śmieje się Małgosia.
- Nie lubię, gdy odwiedzają nas goście w domu i sama też nie lubię imprez w domowych pieleszach u innych. Lubię za to wyjść w towarzystwie do restauracji czy na spacer, ale odkąd zostałam mamą, dom traktuję jako sferę osobistą i tego uczę swoje dzieci. Tutaj odpoczywamy, możemy czuć się swobodnie i nie lubię, gdy ktoś mi tę swobodę zabiera - wyjaśnia z kolei Alicja.
Czy lubisz odwiedziny w domach? A może jeżeli spotkania towarzyskie, to tylko na neutralnym gruncie? Daj znać: [email protected].













