Nie jesteś oddzielną istotą. Należysz do żywego ciała Ziemi. Jesteś Ziemią, patrzącą w gwiazdy.
Joanna Macy
(…) oddychanie z uważną, pełną miłości świadomością nie oznacza unikania świata.
(…) To skupienie się na sobie, wyciszenie umysłu, zmiękczenie serca, abyś mógł być w pełni obecny, zanim odpowiesz na ten świat, zanim odpowiesz mądrze, z odwagą i współczuciem.
Jack Kornfield
Każda kropla wody
W twoim ciele,
W twoim kubku,
Została uświęcona
Przez bijące serce
Błękitnego wieloryba
Kate Clearlight, „Córka wieloryba”
Jesteśmy jak nici posplatane w jeden wielki kobierzec naszej głębokiej ekologii. Świadomość taka wywołuje w nas przemianę (…), przesunięcie autoidentyfikacji z izolowanego „ja” na szersze poczucie jestestwa. W takim kierunku zdaje się zmierzać nasza ewolucja. Jako gatunek ewoluujący zrzucamy swoją skorupę, pancerz, obudowę oddzielającą nas od innych; miękniemy i stajemy się wrażliwsi przez to, iż wykształcamy czułe oko, ucho, usta, opuszki palców – aby lepiej nawiązywać kontakt, lepiej odbierać informacje, a także lepiej dzielić się nabytą wiedzą i splatać ją z tym, co wiedzą inni.
Joanna Macy
Zaczęłam tę książkę czytać jesienią. Potem ją zgubiłam. Kupiłam nową i zaczęłam czytanie od początku, bo wszystkie zaznaczenia, olśnienia, zatrzymania zniknęły razem ze zgubą. Jest wiosna. Zaraz świat obudzi się z zimowania, zazieleni, rozkwitnie, wyda owoce… przekwitnie, obumrze i będzie ponownie zimował. Cykl życia.
Przejeżdżałam dzisiaj mostem nad Wisłą. Rzeka wysycha pomimo zimy i dużej ilości śniegu. Widać konary drzew i kamienie wystające nad poziom wody. A życie Ziemi trwa i właśnie przebudza się do rozkwitu i owocowania. Robi swoje. Jak długo?
„Ekopsychologia” jest zbiorem tekstów napisanych przez wielu autorów i autorek ze wspólną myślą – bycie na Ziemi, kontakt z naturą to dla nas i dla wielu istnień warunek zdrowia i życia. Dobrostan człowieka zależy od dobrostanu planety i dobrostan planety zależy od dobrostanu człowieka. Zafascynowała mnie definicja ekopsychologii – twórcą pojęcia jest Theodor Roszak. Monika Gendek we Wstępie pisze, iż „ekopsychologia ta praktyka przynależności, dobrej zależności oraz przypominania o szacunku do tajemnicy życia, jego potencjału i złożoności”. Ekopsychologia zakłada, iż istnieje emocjonalna więź między ludźmi a naturą, z której pochodzimy. I nie ma uzdrowienia duszy (czyli obszaru zainteresowań psychologii) bez systemu ekologicznego, do którego należymy jako jego integralna część. Odizolowanie człowieka od natury skazuje go na samozniszczenie. James Hillman w swoim eseju zauważa, iż harmonia człowieka z jego głębokim ‘ja’ wymaga wejścia w głąb siebie, ale także „współgrania ze światem przyrody”. Mówi też o tym, iż cierpienia człowieka nie da się zrozumieć ani zniwelować, bez zrozumienia cierpienia planety. Człowiek nie może być diagnozowany, ani leczony w oderwaniu od Ziemi.
Theodor Roszak tworząc pojęcie ‘ekopsychologia’ bazował na biofilii – czyli wrodzonej emocjonalnej więzi istot ludzkich z innymi istotami. Twierdzi, iż nasza psychika jest związana z Ziemią, która dała nam życie. A sposób w jaki traktujemy Ziemię może być informacją o projekcjach naszych nieświadomych potrzeb i pragnień, lęków czy motywów. Kiedy niszczymy Ziemię, niszczymy samych siebie. Celem szerzenia myśli ekopsychologicznej jest szukanie sojuszników Ziemi, którzy będą przywracali cierpiącym ludziom harmonię i euforia przez połączenie z naturą. Ideałem jest przywrócenie miłości człowieka do natury, bo kochając jesteśmy zdolni do troski, empatii i współczucia.
Budzące trudne emocje treści to te, które mówią o uzależnieniu współczesnego człowieka, o życiu konsumpcyjnym i pochłonięciu życia przez technologię. W myśleniu o stanie planety ludzkość stosuje takie same mechanizmy obronne jak uzależniony człowiek: zaprzeczanie, nieuczciwość, kontrola, zaburzenia myślenia, megalomania (poczucie posiadania ogromnej władzy), odcięcie od uczuć. Chellis Glendinning wręcz nazywa dzisiejszy rozwój technologicznego społeczeństwa traumą. Polega ona na „systemowym, systematycznym odrywaniu naszego życia od świata przyrody: od wici ziemskich tekstur, od rytmów słońca i księżyca, od duchów niedźwiedzi i drzew, od samej siły życiowej (…) odcinanie naszego życia od społecznych i kulturowych doświadczeń, jakie były udziałem naszych żyjących zgodnie z rytmem przyrody przodków”. Żeby przetrwać współczesny człowiek dysocjuje – rozszczepia świadomość, nie widzi całości. Zaczęliśmy w miejsce szacunku do przyrody i uczestnictwa w niej, oddzielać się, gospodarować, kontrolować i dominować, czyniąc sobie Ziemię poddaną. Ralph Metzner pisze, iż jesteśmy w Ziemi, jesteśmy komórkami jednego organizmu. Nie może ten organizm dobrze funkcjonować, jeżeli jedna grupa komórek działa wbrew organizmowi.
Dla rdzennych kultur świat natury jest światem duchowym i świętym. Dominuje w nich szacunek, zaufanie, współbycie, zależność, utrzymanie relacji. Z naturą się rozmawia, czyta się znaki, zadaje się jej pytania.
Alan Thein Durning zauważa, iż jesteśmy społeczeństwem konsumpcyjnym, skupionym na nieustannej gonitwie za nie naszymi potrzebami i pragnieniami, a tworzonymi przez korporacje, chcące sprzedać swoje produkty czy usługi. Ten tryb pogoni za rzekomym szczęściem uniemożliwił nam życie w rytmie pozwalającym na oglądanie zachodów słońca czy niespieszne spacerowanie po parku i towarzyszenie rozwijającej się wiośnie.
Kolejna refleksja sięgająca przyczyn rozpadu więzi człowieka z naturą to dualizm – kulturowy sposób poznawania lub przetwarzania informacji, który jest źródłem poczucia bycia odłączonym. Greenway pisze, iż „doświadczenie oddzielenia jest niezbędnym kontekstem dla dominacji; dominacja jest korzeniem wyzysku. W ten sposób niszczymy nasze siedlisko, samą podstawę naszego przetrwania jako gatunku”.
Stephen Aizenstat zadaje nam ważne pytanie: „do czego jesteśmy teraz wezwani?”. Jako psycholog głębi rozszerza jungowską „nieświadomość zbiorową”, na „nieświadomość świata”. Akcentuje wzajemne połączenie wszystkiego, co jest na świecie. A te wszystkie zjawiska mają wewnętrzne nieświadome cechy. Ta nieświadomość ujawnia nam się we snach, gdzie istoty inne-niż-ludzkie przychodzą do nas i niosą przekaz.
Źródło odseparowania człowieka od Ziemi jest poszukiwane i w religii, i w socjologii, i w psychoanalizie, ale i w rozwoju rolnictwa, przemysłu i technologii. Człowiek maksymalizując swój twórczy i kreatywny potencjał coraz bardziej zapomina o naturze. Buduje wielkie miasta z małymi parkami jako enklawami naturalności, tworzy technologiczne aplikacje, w których świat jest na wyciągnięcie „oka”, bo nie ręki. Dziś możemy zobaczyć i „być” w tak odległych miejscach nie wychodząc z domu. Ale nie możemy dotknąć, posmakować, usłyszeć i doświadczyć tych miejsc.
Rozwój myśli ekologicznej wywiera też wpływ na myśl psychologiczną – ekopsychologiczną. I tak, w klasycznej psychologii rozwojowej natura ludzka jest bardzo zależna od pierwszych obiektów (matki) i oddzielona od reszty świata. A dorastanie dziecka to proces oddalania się od matki i ciągłej tęsknoty za nią. Tak myśl ekopsychologiczna uważa oddalanie się dziecka od matki jako okazję do łączenia się z innymi istnieniami.
„Ekologiczne ja” jest dostępne człowiekowi od samego początku życia. Dziecko zachwyca się swoim ciałem i jego zmysłowymi reakcjami na otaczający je świat (zapach, dźwięk, temperatura). Zachwyca je kontakt ze zwierzętami. Bajki dla dzieci są wypełnione obecnością zwierząt i roślin. To tylko kilka dowodów na istnienie „ekologicznego ja”.
Według katolickiego filozofa Jacqesa Maritaina „uświadamiamy sobie samych siebie w tym samym momencie, w którym uświadamiamy sobie otaczające nas rzeczy”. A Anita Barrows rozszerza tę myśl poszerzając paradygmat psychologii rozwojowej i mówi, iż dziecko nie jest tylko synem czy córką określonych rodziców, w określonym miejscu czasie, ale jest „manifestem siły życia – chłonną, przenikalną, wrażliwą esencją splecioną z wszystkimi innymi takimi samymi esencjami, która z każdym oddechem wpływa na nie i ulega ich wpływom”.
Robert Grennwey opisuje w swoim artykule doświadczenie organizowania wyjazdów w dziką przyrodę. Powrót do natury uczy rozszerzenia i ponownego połączenia. Możemy przebywać w pełnym świecie, w którym jest zarówno przemoc, śmierć, strach, jak i piękno i spokój; w równowadze. Pomaga to w pokonaniu represji i powrót do „wewnętrznej dziczy” – fizjologii, archetypów, instynktów. Zwiększa poczucie witalności i dobrego samopoczucia. Pomaga podjąć decyzję o zerwaniu z nałogiem czy dokonaniu zmiany w życiu osobistym czy zawodowym. Najważniejszymi doświadczeniami dla uczestników tych wyjazdów były: „czas samotności”, wstawanie o świcie i wspinanie się na górę, aby być na wschodzie słońca, poczucie wspólnoty i braterstwa.
Dla psychoterapeutów interesujące może być spojrzenie Sarah A. Conn na „relację ja – świat” i jej poszukiwania włączenia myśli ekologicznej w proces osobistej pracy terapeutycznej. Autorka wychodzi z założenia, iż nasze osobiste cierpienie jest odbiciem cierpienia Ziemi. Praca terapeutyczna ma służyć zarówno odnalezieniu radości, jak i usłyszeniu cierpienia, po to, aby razem z innymi wnieść wkład i aktywność w swoją niszę pracy na rzecz uzdrowienia planety. To zaangażowanie uzdrawia Ziemię i uzdrawia nas.
W książce znajdziemy i białko, i krzem. Białko, czyli życiodajny budulec wszystkiego. A właśnie natura, Ziemia to te podstawy życia. Krzem to naukowe dowody na to jak bardzo potrzebujemy tej natury do życia, do zdrowia i do dobrostanu. Ale też dowody na to jak ziemia potrzebuje naszego dobrostanu. Jak nasze bycie jest tak naprawdę współistnieniem. Japońska filozofia ma takie jedno określenie: HIJÕ. Wszystko co nas otacza: słońce, przyroda, inne istnienia, nie jest dla nas. One istnieją, bo są. Mają tu swoją rolę i istnieją dla swojego istnienia. Tak naprawdę przyroda nie potrzebuje naszego zachwytu, można choćby powiedzieć, iż jest wobec nas obojętna, nie pociesza nas, nie daje sensu, nie zabiega o naszą uwagę. Ona po prostu jest. Jednocześnie świat natury jest obecny wobec wszystkiego co nas dotyczy, przyjmuje od nas wszystko, jest świadkiem naszych uczuć, myśli, zachowań i towarzyszy nam z taką czułą i cichą obecnością. I my też możemy być czułym świadkiem natury – jej cykliczności. Możemy być obecni, obecne na Ziemi nie jako jej centrum, ale współistniejące istnienie. Jakość naszej obecności bardzo wpływa na jakość, kondycję i stan Ziemi.
Od wielu lat do swojej praktyki psychologicznej i psychoterapeutycznej zapraszam spacerowanie i fotografowanie. Pisałam o tym tutaj.
Widzę i sama doświadczam tego, jak spotkanie z naturą pozwala doświadczyć przynależności, połączenia i spotkania. Niezmiennie porusza mnie fakt, iż spotykając biegnące stado łosi, czy zrywające się do lotu żurawie, czuję się obdarowana, połączona, tak jakbym była świadkiem ŻYCIA w czystej postaci. Życia, za którym na głębokim poziomie tęskni każdy i każda z nas. Poczucie współbycia, współzależności, wspóistnienia, współdzielenia tej małej przestrzeni do której mam dostęp napełnia, gruntuje i ożywia. Mi osobiście daje siły. I tak jak w wierszu „Córka wieloryba”, doświadczenie współdzielenia oddechu z żurawiem, biegnącym łosiem czy patrzącą w moje oczy sarną, jest dla mnie doświadczeniem duchowym. Po takim spotkaniu jestem lepszym człowiekiem dla innych ludzi. A zapraszanie ich do takich spotkań w naturze jest moim sposobem zaangażowania się i aktywności na rzecz uzdrawiania nas i Ziemi, przez połączenie z tym życiodajnym źródłem.
Joanna Szeluga
Ekopsychologia. Przywracanie ziemi. Uzdrawianie umysłu. Pod redakcją Theodore’a Roszaka, Mary E. Gomes, Allena D. Kannera, tłum. Jan Skoczylas, Wydawnictwo Oficyna Związek Otwarty











![Dziupla z narkotykami u mieszkańca gminy Siennica Różana. Podczas zatrzymania był agresywny [FILM]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-dziupla-z-narkotykami-u-mieszkanca-gminy-siennica-rozana-podczas-zatrzymania-byl-agresywny-film-1777570685.jpg)


