
Podczas gdy chyba cały technologiczny świat skupił się na raptem dwóch wątkach, komentując tegoroczny tydzień konferencji WWDC 2026, w tym miejscu podejmę próbę zwrócenia waszej uwagi na to, co umknęło większości komentujących. Nowa Siri AI i brak porozumienia Apple z Unią Europejską skutecznie zamaskowały ostatni taniec Tima Cooka w roli CEO jednej z największych firm na świecie. To moment, po którym Apple może się zmienić – i zrobiło to już podczas WWDC 2026.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2026
Ostatnia, czy pierwsza taka konferencja?
To, co rzuciło się w oczy już podczas oglądania Apple Event otwierającego tegoroczne święto osób programujących na platformy firmy z Cupertino, to inny format konferencji. Apple nie przedstawiało nowości w każdym z systemów operacyjnych działających w ramach portfolio ich produktów, system po systemie. Nie. Tym razem skupiono się na rozliczeniu niedowiezionej obietnicy sprzed dwóch lat, czyli Apple Intelligence w nowym wydaniu, wspartym możliwościami modeli Gemini od Google i nowej Siri AI, która dzięki temu mogła zostać w końcu zaprezentowana. Zrobiono to również inaczej, nie bojąc się dłuższego czasu oczekiwania na odpowiedź nowej wersji asystentki głosowej (choć już nie tylko głosowej!) z Cupertino, czego kompletnie nie uwzględniono w 2024 roku. Wówczas Siri na scenie, a adekwatnie to na filmie, który nam wyświetlono, działała w trybie sekundowym. gwałtownie okazało się, jak bardzo wówczas Apple rozminęło się z prawdą. Tym razem nie popełniono tego – dość oczywistego z punktu marketingowej narracji i kalkulacji ryzyka – błędu, a prezentujący Siri AI czekali na wykonanie przez nią poleceń dokładnie tyle samo czasu, co każdy beta tester nadchodzących systemów. To pierwsza, widoczna i odrobiona należycie przez załogę Tima Cooka lekcja.
Wracając do nowego sposobu prezentowania nowości, który media technologiczne zdążyły już dość ostro poddać w wątpliwość… Otóż Apple zrobiło to celowo, niejako zapowiadając to, dokąd zmierza cały ekosystem i my razem z nim. Przyszłość naznaczona jest obecnością sztucznej inteligencji, bez względu na to, kto ją dostarczy i o jakim producencie elektroniki użytkowej mówimy i piszemy. Apple już teraz wysyła do nas komunikat głoszący, iż jutrzejsza wizja komputerów – bez względu na to, czy mówimy o okularach, zegarkach, telefonach smart czy klasycznych maszynach typu Mac – będzie skupiona na tym, gdzie i jak wprowadzimy w nasze życie właśnie AI. Prywatnie i zawodowo. A patrząc na to, iż Apple posiada najbardziej spójny, częściowo zamknięty i zdecydowanie prywatny (co, jak wiemy, jest kością niezgodny z Unią, przynajmniej według Apple.) ekosystem na świecie i ponad 2,5 miliarda aktywnych kont Apple – John Ternus zostanie CEO firmy, której fundamentem są usługi skrojone dla ekosystemu. Nie jeden produkt czy kategoria produktów. Nie jeden system, ale współzależność wszystkich systemów z Cupertino, która może być o wiele bardziej ścisła niż u jakiegokolwiek producenta elektroniki na rynku.
Poza tym Apple posiada najwierniejszą rzeszę użytkowników i przez cały czas sporo „wyznawców”, a zatem spokojnie może im oraz technologicznym mediom skupionym wokół nadgryzionych urządzeń zostawić opisanie wszystkiego tego, o czym nie da się powiedzieć w ciągu zaledwie godzinnej konferencji otwarcia WWDC. Sam naliczyłem ponad 500 nadchodzących nowości; oglądając dziesiątki sesji dla deweloperów – nagrałem o tym 2-godzinny podcast, napisałem długie wydanie newslettera, a to samo zrobiło sporo innych mediów z tej naszej bańki Apple. Dominik opisał swoje wrażenia po wizycie w Apple Park, gdzie na żywo testował już nadchodzące i dostępne tylko w USA nowości. Zatem naprawdę dość naturalne jest dla mnie to, iż zarówno PR Apple, jak i każdy trzeźwo myślący tam pracownik, woleli postawić na zmianę wagi narracji prezentowanej światu i przygotować nas na nowe jutro. przez cały czas z Timem Cookiem w zarządzie, ale bez niego na pierwszym planie.
Akt pierwszy, czyli John Ternus
Nowy CEO Apple, który obejmie tę funkcję 1 września, był całkowicie niewidoczny w materiałach związanych z WWDC 2026. I tak właśnie miało być! Kompletnie nie rozumiem zdziwienia mediów tą sytuacją. To był ostatni taniec Tima Cooka, a i tak Apple potraktowało to bardzo łagodnie, bez zbędnego patosu i celebracji odchodzącego CEO, który zrobił dla tej firmy dokładnie tyle, ile mieści w sobie znaczeniowo czasownik „uratować”. Cook uratował Apple. Mało tego – uczynił je najlepiej zarabiającą firmą w historii konsumenckiej elektroniki użytkowej. Każdy, kto zna liczby, nie potrzebuje w tym temacie ani spektakularnych pożegnań, ani ckliwych klipów wideo. Zarówno Dominik, jak i inne osoby, które były na miejscu w Cupertino 8 czerwca 2026 roku, potwierdzają, iż łzy wzruszenia pojawiły się na twarzy Tima Cooka nie raz. To oczywiste.
Tak samo jak jasny jest dla mnie fakt, iż pierwsze One More Thing wypowiedziane od lat należy do Johna Ternusa i padnie prawdopodobnie we wrześniu, zapowiadając składanego iPhone’a Ultra. Czy na filmie, czy ze sceny Steve Jobs Theatre? Nie jestem pewien i wbrew temu, o czym piszą koledzy po fachu – nie zdziwię się i ciągle liczę na to, iż Ternus wykorzysta swój moment w historii Apple, jeden z najważniejszych, aby przywrócić transmitowane na żywo wystąpienia sprzed pandemii. o ile w ogóle kiedykolwiek Apple planuje wrócić do transmisji konferencji prowadzonych na żywo przez ich CEO i inne osoby, to jest ten jedyny, adekwatny moment. Czas pokaże, czy mam rację…
Jedno jest dla mnie pewne – WWDC 2026 zamknęło pewną epokę, uchylając drzwi do kolejnej, w którą wkroczymy w pierwszych tygodniach września 2026 roku. Po 50 latach historii firmy, którą stworzyli w garażu dwaj buntownicy, pora na kolejne pół wieku?
Panie Ternus, nie zepsuj Pan tego!
Jeśli artykuł Echo WWDC 2026 nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.












