Starzenie się społeczeństwa oraz pogłębiający się niż demograficzny stanowią jedno z największych wyzwań dla współczesnej Polski. Tradycyjny model opieki medycznej, oparty niemal wyłącznie na lekarzach, wyczerpuje swoje możliwości. W obliczu deficytu kadr medycznych, w tym lekarzy geriatrów, kluczowym punktem dyskusji stała się konieczność przedefiniowania ról i rozszerzenia kompetencji innych zawodów. W tym również farmaceutów. Przejście do praktycznej realizacji opieki farmaceutycznej rodzi jednak liczne spory. Podczas gdy eksperci upatrują w farmaceutach ratunku przed polipragmazją i interakcjami lekowymi u seniorów, w środowisku lekarskim i politycznym wciąż żywe są obawy dotyczące granic odpowiedzialności prawnej oraz logistycznych realiów wykonywania tego zawodu.
Zagadnienia te były przedmiotem 50. posiedzenia Komisji Zdrowia Senatu RP, które odbyło się w połowie kwietnia. Przewodniczyła mu senator Beata Małecka-Libera, która wspiera zwiększanie kompetencji i roli farmaceutów, także podczas prac Parlamentarnego Zespołu ds. Adherencji.
Farmaceuta kliniczny jako strażnik bezpieczeństwa seniora
Osoby starsze zwykle zmagają się z wielochorobowością, która wymusza przyjmowanie wielu preparatów leczniczych jednocześnie. Zjawisko to, nazywane polifarmakoterapią lub polipragmazją, niesie ze sobą ogromne ryzyko wystąpienia groźnych dla życia interakcji. W tym kontekście fundamentalne znaczenie ma włączenie farmaceutów w proces terapeutyczny. Temat ten nakreśliła Izabela Marcewicz-Jendrysik, Dyrektor Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji:
– Wielochorobowość, polifarmakoterapia, a wprost te zjawiska przekładają się na zdarzenia niepożądane, na interakcje lekowe. A więc chodzi też o włączanie farmaceutów, niedocenianych wciąż w naszym kraju farmaceutów klinicznych, i nie tylko klinicznych, bo farmaceuci to naprawdę mądre osoby posiadające ogromną wiedzę. My w instytucie włączyliśmy już w ramach świadczeń, w proces terapeutyczny w klinikach farmaceutów klinicznych. Ale to jest tylko kropla w morzu potrzeb – wskazywała ekspertka.
Dyrektor Marcewicz-Jendrysik zwróciła uwagę na barierę finansowo-proceduralną. Choć obecność farmaceuty klinicznego na oddziałach przynosi korzyści, NFZ nie traktuje takich działań jako odrębnego, finansowanego świadczenia. Szpitale decydujące się na taki krok pokrywają koszty z własnych budżetów.
– Wciąż to jest niewystarczające, żeby na czas zaproponować w systemie takie rozwiązania, które są dostępne, które są konieczne, ale systemowo nieuregulowane. Bo te świadczenia, chociażby w zakresie udziału farmaceuty klinicznego, który dokonuje przeglądu lekowego, który pokazuje, gdzie następuje ryzyko interakcji albo gdzie występują już interakcje, to są świadczenia niefinansowane. Nie ma takiej procedury. Ci, którzy to stosują, robią to na własny koszt, bo upatrują w tym wartość, która się przełoży finalnie nie tylko na zdrowie pacjenta, ale również na wynik ekonomiczny – wskazywała ekspertka.
Przeglądy lekowe, będące na Zachodzie standardem opieki nad seniorem, w Polsce wciąż czekają na pełnoprawne usankcjonowanie i wycenę w koszyku świadczeń gwarantowanych.
Granice kompetencji i ciężar odpowiedzialności
Rozszerzanie uprawnień zawodowych farmaceutów wiąże się z koniecznością przemodelowania dotychczasowej struktury odpowiedzialności wewnątrz zespołów medycznych. Do tej kwestii odniosła się senator Agnieszka Gorgoń-Komor. Zwróciła ona uwagę, iż choć ramy prawne dają farmaceutom coraz większe możliwości, barierą pozostaje obawa przed konsekwencjami prawnymi decyzji klinicznych.
– Farmaceuci mają swoje kompetencje. Mogą przecież prowadzić opiekę farmaceutyczną, mogą szczepić, mogą mieć… mają dostęp do kliniki, ale też nie czują się w tym dobrze, bo jest tu kwestia odpowiedzialności – mówiła parlamentarzystka.
Aby opieka farmaceutyczna sprawnie funkcjonowała, konieczne jest wypracowanie jasnych procedur i standardów prawno-medycznych, które precyzyjnie określą granice roli aptekarza oraz odpowiedzialności lekarza. Bez tego zabezpieczenia farmaceuci mogą unikać aktywnego korzystania ze swoich nowych prerogatyw.
W kierunku porady farmaceutycznej i poprawy adherencji
Mimo trudności, izba wyższa parlamentu podejmuje działania koncepcyjne mające na celu systemowe wdrożenie nowych form wsparcia pacjenta w aptece. O szczegółach poinformowała przewodnicząca Komisji Zdrowia, senator Beata Małecka-Libera, podkreślając rolę farmaceuty w zakresie adherencji, czyli przestrzegania przez pacjentów zaleceń terapeutycznych:
– Ja tylko jedno zdanie dopowiem do tego, co powiedziała pani senator. Otóż my pracujemy w tej chwili nad rozszerzeniem porady farmaceutycznej. I naprawdę wydaje się, iż to jest oczywiste i bardzo potrzebne, ale wcale nie jest takie proste. Pracujemy dobre pół roku w zespole do spraw adherencji, cały czas podkreślając rolę farmaceuty, który naprawdę, o ile chodzi o polipragmazję, może dużo zrobić, jest kwestia nowych leków itd. My o tym wszystkim mówimy. Tyle iż wdrożenie to już nie jest rola Senatu czy naszej komisji, to już jest rola ministerstwa – mówiła senator Małecka-Libera.
Słowa te wskazują na pełną zgodę parlamentarną co do celowości rozwijania porady farmaceutycznej. Ciężar wykonawczy spoczywa jednak na Ministerstwie Zdrowia, które musi przełożyć rekomendacje na konkretne rozporządzenia pozwalające na masowe wdrożenie tego rozwiązania.
Czy farmaceuta powinien opuszczać aptekę?
Wyrazistym oponentem zbyt daleko idącego optymizmu w kwestii przesuwania kompetencji okazał się senator Wojciech Konieczny, lekarz neurolog. Zwrócił on uwagę, iż kluczem do skutecznej opieki nad seniorem jest ciągłość i instytucjonalny charakter nadzoru. Tych warunków nie spełniają działania realizowane przy okazji wizyty w aptece. Sceptycznie ocenił pomysły, jakoby farmaceuci mogli realizować świadczenia w środowisku domowym pacjenta.
– Mnie się wydaje, iż czasami za bardzo idziemy w kierunku przesuwania kompetencji, zamiast spowodować, żeby ktoś się tym człowiekiem w ogóle zajmował. Ja jednak tutaj bym polemizował, bo uważam, iż jest to jednak bardziej rola lekarzy rodzinnych, którzy powinni mieć odpowiedni personel do tego, żeby kontrolować, co się u tych ludzi dzieje, mieć z nimi kontakt itd. (…) W związku z tym oprócz mówienia o przemianach kompetencyjnych trzeba sobie powiedzieć o tym, iż jednak w naszym systemie opieki zdrowotnej jest za mało ludzi zaangażowanych do tego, żeby tym ludziom po prostu pomóc i się nimi opiekować. Oczywiście nie powinni tego robić, nie powinni tym się zajmować lekarze. Ja tu widzę pewną… Bardziej bym na to postawił – mówił parlamentarzysta.
Neurolog odniósł się bezpośrednio do fizycznych ograniczeń pracy farmaceuty oraz specyfiki jego wykształcenia w kontekście opieki terenowej:
– W każdym razie musi to być ktoś, kto instytucjonalnie obejmuje opieką jakąś grupę ludzi, nie z doskoku. Nie widzę tu np. roli farmaceuty, do którego pacjent przyjdzie lub nie. Farmaceuta nie wyjdzie z apteki, nie pojedzie do domu pacjenta sprawdzić, co się u niego dzieje. A taka… No, on tego nie zrobi, bądźmy realistami. On ma… Poza tym co on tam sprawdzi? Oceni, czy odleżyna jest odpowiednia, bo on się na tym zna. Oceni, czy zaburzenia rytmu wymagają robienia czegoś, czy nie. On tam pojedzie porozmawiać? No, jednak te kompetencje w różnych zawodach są troszeczkę różne – mówił senator Konieczny.
Szczepienia jako dowód na sens opieki mobilnej
Sceptycznemu stanowisku senatora Koniecznego sprzeciwiła się Natalia Skarbek, Dyrektor Biura Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych. Reprezentując stronę społeczną, podjęła polemikę z tezą o braku zasadności wychodzenia farmaceutów poza mury aptek. Jako koronny argument podała doświadczenia z zakresu szczepień ochronnych, które udowodniły, iż włączenie farmaceutów poprawiło wskaźniki uodpornienia populacji:
– W związku z tym, iż zostały wywołane szczepienia, chciałabym trochę ten temat pociągnąć. Pan senator wspomniał o farmaceutach i o tym, iż ich wychodzenie poza aptekę niekoniecznie ma sens. W przypadku szczepień ma sens. Są DPS-y, są osoby w wieku podeszłym, które leżą i nie mogą wyjść z domu, a mamy w tym momencie duże grono farmaceutów, którzy są chętni, którzy mogliby, kolokwialnie mówiąc, wyjść za róg swojej apteki i zaszczepić dużą liczbę osób. Wiemy, iż szczepienia w aptece mocno podniosły poziom wyszczepialności. Znieśliśmy tę barierę organizacyjną w aptekach – mówiła Natalia Skarbek.
Przedstawicielka OPZCI wskazała również na bariery technologiczne i administracyjne, które blokują pełne wykorzystanie potencjału farmaceutów. Wśród nich jest odcięcie ich od pełnej dokumentacji medycznej pacjenta:
– To też jest problem, który w aptekach widzimy. W tym momencie farmaceuta może już wypisać receptę, o ile szczepienie będzie na miejscu. No, niestety nie ma dostępu do dokumentacji medycznej, w związku z czym chociażby przeciw pneumokokom zaszczepić nie może – mówiła ekspertka.
Podsumowanie i wnioski
Debata w senackiej Komisji Zdrowia dowodzi, iż opieka farmaceutyczna stała się palącą koniecznością systemową. Aby jednak potencjał farmaceutów został w pełni uwolniony, konieczne jest pilne rozwiązanie trzech kluczowych problemów zidentyfikowanych podczas posiedzenia komisji:
-
Finansowanie procedur: Przeglądy lekowe oraz porada farmaceutyczna muszą stać się świadczeniami finansowanymi przez NFZ, zarówno w szpitalach, jak i aptekach.
-
Dostęp do danych: Farmaceuci muszą uzyskać dostęp do elektronicznej dokumentacji medycznej pacjenta (IKP), bez czego niemożliwa jest bezpieczna opieka i realizacja zaawansowanych programów szczepień.
-
Jasne ramy odpowiedzialności: Niezbędne jest legislacyjne zabezpieczenie pozycji farmaceuty, tak aby granice jego odpowiedzialności były klarowne i nie budziły lęku.
Polska nie może pozwolić sobie na marnowanie potencjału doskonale wykształconych farmaceutów. Ruch należy teraz do Ministerstwa Zdrowia, które musi przekuć wnioski z senackiej debaty w konkretne, sfinansowane reformy.















