Konflikt na Bliskim Wschodzie zaczyna wpływać na globalne łańcuchy dostaw. Choć na pierwszy plan wysuwają się ceny ropy i transport, skutki mogą dotknąć także rynku leków. Branża farmaceutyczna jest jedną z najbardziej wrażliwych na zakłócenia logistyczne. jeżeli zakłócenia utrzymają się dłużej, istnieje ryzyko, iż niedobory niektórych leków mogą pojawić się choćby w ciągu kilku tygodni.
Branża farmaceutyczna już sygnalizuje, iż przedłużający się konflikt może odbić się na dostępności części produktów na rynku. Dlatego dziś szczególnie ważne jest, aby rząd oraz Ministerstwo Zdrowia prowadziły stały dialog z branżą farmaceutyczną – producentami, hurtowniami i dystrybutorami leków. Wspólne monitorowanie sytuacji w łańcuchach dostaw, analiza ryzyk oraz szybka wymiana informacji mogą pomóc zapobiec potencjalnym niedoborom, zanim staną się realnym problemem dla pacjentów.
Mam nadzieję, iż to się już dzieje, a przysłowiowa „zima” nie zaskoczy „kierowców” – w tym wypadku ministerstwa zdrowia. To również temat do poważnej refleksji na poziomie całej Unii Europejskiej – Europa powinna wzmacniać i rozwijać własny przemysł farmaceutyczny, zamiast dopuszczać do dalszego przenoszenia produkcji leków do innych regionów świata.
Na szczęście rząd Tuska wywalił z KPO środki na budowę fabryki leków w Polsce, więc kryzys lekowy nam nie straszny… Ale za to będziemy mieli „ekobusy”…


















