4 marca 2001 roku dla polskiej telewizji rozpoczęła się zupełnie nowa epoka. Pierwszy „Big Brother” był formatem, jakiego wcześniej w kraju nie było. Widzowie śledzili codzienność uczestników niemal bez przerwy, a bohaterowie programu w krótkim czasie stali się rozpoznawalni w całej Polsce. Jedną z najbardziej charakterystycznych postaci tej edycji była Manuela Michalak, która do dziś budzi sympatię widzów naturalnością, energią i autentycznością.
Jak przyznała, wszystko zaczęło się bardzo spontanicznie. Zainteresowanie nowym formatem pojawiło się, gdy zobaczyła telewizyjną zapowiedź programu. gwałtownie napisała list zgłoszeniowy, a chwilę później – jak wspominała – utwierdziła ją w tym także mama.
„Od razu usiadłam przy komputerze i napisałam list. List o tym, dlaczego to właśnie ja i dlaczego ja chcę” – opowiadała.
Droga do programu nie ograniczała się jednak do jednego spotkania castingowego. Jak zdradziła Manuela Michalak, kandydaci przez trzy miesiące przechodzili kolejne etapy selekcji. Były rozmowy przed kamerą, testy sprawnościowe, badania psychologiczne, a choćby przygotowane wcześniej sytuacje z udziałem aktorów, które miały sprawdzić zachowania uczestników w niecodziennych okolicznościach.
„Cały dom był inscenizacją. Osoby, które tam były, to nie były osoby, które czekały na casting, tylko to byli aktorzy, którzy wprowadzali nas w różnego rodzaju sytuacje i obserwowano nas, jak się zachowujemy” – mówiła.
Sama obecność kamer, która dla wielu mogłaby być paraliżująca, gwałtownie przestała mieć dla niej znaczenie. Jak tłumaczyła, po kilku dniach intensywnego życia w programie uczestnicy po prostu przestawali je zauważać. Znacznie ważniejsze były relacje, dynamika grupy i codzienne emocje. W jej ocenie to właśnie dobrze dobrane, różniące się od siebie osobowości sprawiły, iż pierwsza edycja miała tak ogromną siłę oddziaływania.
To oddziaływanie było zresztą bezprecedensowe. Finał programu oglądały miliony widzów, a uczestnicy stali się jednymi z pierwszych celebrytów nowego typu w Polsce. Jak podkreślała Michalak, fenomen tamtych czasów polegał także na tym, iż nie było jeszcze mediów społecznościowych w dzisiejszym rozumieniu. Popularność budowała wyłącznie telewizja, a to sprawiało, iż rozpoznawalność była niemal powszechna.
„My istnieliśmy tylko w telewizji” – mówiła, dodając, iż dzięki temu uczestników znali wszyscy – od dzieci po seniorów.
Po opuszczeniu domu Wielkiego Brata życie nie wróciło od razu do normalności. Manuela przyznała, iż choć wyobrażała sobie, iż po programie po prostu spakuje walizkę i wróci do domu, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Przez kolejne tygodnie uczestniczyła w sesjach zdjęciowych, wywiadach i licznych wydarzeniach medialnych. Do rodzinnego domu dotarła dopiero po trzech miesiącach od wyjścia z programu.
Szczególne miejsce w jej wspomnieniach zajmuje nagroda za zajęcie drugiego miejsca. Był nią samochód Fiat 126p, którego nie zatrzymała dla siebie. Zdecydowała się przekazać go na rzecz Fundacji TVN „Nie jesteś sam”. Jak wspominała, decyzja ta przyniosła jej ogromną satysfakcję, bo pozwoliła realnie pomóc innym. Zbiórka związana z tą akcją przyniosła bardzo duże środki, a sama inicjatywa – jak podkreślała – była jednym z tych momentów, kiedy popularność można było przełożyć na konkretne dobro.
Choć od pierwszej edycji „Big Brothera” minęło już ćwierć wieku, Manuela Michalak nie zniknęła z życia publicznego. Przez lata brała udział w kolejnych projektach telewizyjnych i filmowych, prowadziła programy, występowała na ekranie i konsekwentnie poszerzała swoje kompetencje. W rozmowie przypomniała m.in. współpracę z Bożeną Walter, udział w filmach Jerzego Gruzy, a także aktualne zaangażowanie w nową produkcję fabularną.
Równolegle rozwijała się także poza show-biznesem. Zdobyła tytuł magistra psychologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, ukończyła kolejne szkolenia, działa zawodowo w obszarze wsparcia psychologicznego dzieci i młodzieży, a także rozwija swoje kompetencje w branży fryzjerskiej i beauty. Jak przyznała, nauka i rozwój są dla niej czymś naturalnym.
„Z nauką jest tak jak z technologią w tej chwili. Dosłownie co kilka minut powstają nowe badania” – mówiła.
Dziś łączy wiele ról jednocześnie. Jest osobą medialną, psycholożką, trenerką, przedsiębiorczynią i radną, zaangażowaną w sprawy mieszkańców Lubonia. W wywiadzie podkreślała, iż działalność samorządowa daje jej poczucie sprawczości i realnego wpływu na codzienne problemy ludzi, od bezpieczeństwa w okolicy szkół po rozbudowę monitoringu miejskiego.
Nie ukrywa też, iż wciąż ma kolejne marzenia. Chciałaby przez cały czas podróżować, prowadzić rozmowy i być blisko ludzi. Nie wyklucza dalszego rozwoju w mediach, ale równie mocno fascynuje ją nauka. Jak zdradziła, otrzymała choćby zaproszenie do podjęcia doktoratu z neurobiologii.
„Świat jest tak piękny i samochód, dom nie mają takiej wartości jak to, co mamy w sobie, w naszych wspomnieniach, w naszych emocjach zapisane” – mówiła.
Jubileusz 25-lecia pierwszego „Big Brothera” stał się więc nie tylko okazją do sentymentalnej podróży w czasie, ale też do pokazania, iż dla Manueli Michalak ten program nie był końcem historii, ale dopiero jej początkiem. Z dawnej uczestniczki telewizyjnego eksperymentu wyrosła osoba, która od lat konsekwentnie buduje własną drogę – daleko poza ramami jednego formatu.












