
Przez dekady medycyna postrzegała cukrzycę niemal wyłącznie przez pryzmat nadmiaru: kalorii, masy ciała. Tymczasem coraz więcej danych naukowych wskazuje, iż istnieje odmienna postać tej choroby rozwijająca się w warunkach długotrwałego niedożywienia i niedoboru białka
Mowa o cukrzycy typu 5 – jednostce chorobowej, która przez lata pozostawała na marginesie klasyfikacji, a dziś wraca do dyskusji jako istotne wyzwanie współczesnej diabetologii.
Cukrzyca typu 5 bywa określana także jako cukrzyca związana z niedożywieniem (malnutrition-related diabetes mellitus, MRDM). Opisywano ją już w latach 50. i 60. XX wieku, głównie u młodych dorosłych w krajach o niskich i średnich dochodach – Afryce, Azji Południowej i Ameryce Łacińskiej. Pacjenci ci nie spełniali kryteriów ani cukrzycy typu 1, ani typu 2: byli szczupli, często wychowani w warunkach przewlekłego niedoboru żywieniowego, a mimo hiperglikemii nie rozwijali typowej kwasicy ketonowej.
Dziś wiemy, iż u podłoża tej postaci cukrzycy leży upośledzony rozwój i funkcja komórek beta trzustki związany z niedoborem energii i białka w kluczowych okresach rozwoju – w życiu płodowym, dzieciństwie i adolescencji. Badania histopatologiczne oraz obrazowe wskazują na zmniejszoną masę trzustki i ograniczoną zdolność wydzielania insuliny przy jednoczesnym braku klasycznej insulinooporności charakterystycznej dla cukrzycy typu 2.
Problem cukrzycy typu 5 powraca dziś z nową siłą, ponieważ dotyczy setek milionów ludzi na świecie. Szacuje się, iż choćby 20–25 mln chorych w krajach rozwijających się może mieć tę właśnie postać cukrzycy, często błędnie diagnozowaną jako typ 1 lub typ 2. I nie jest to problem jedynie klasyfikacyjny – błędne rozpoznanie prowadzi do niewłaściwego leczenia. Pacjenci z cukrzycą typu 5 często źle tolerują wysokie dawki insuliny, a podstawą terapii powinno być raczej stopniowe uzupełnianie niedoborów żywieniowych, indywidualnie dobrana farmakoterapia oraz ścisłe monitorowanie metaboliczne.
W ostatnich latach temat ten wrócił na łamy prestiżowych czasopism naukowych, takich jak „The Lancet Diabetes & Endocrinology” czy „Nature Reviews Endocrinology”. Eksperci podkreślają, iż obecna klasyfikacja cukrzycy nie oddaje w pełni biologicznej różnorodności choroby i pomija populacje, w których dominującym czynnikiem ryzyka nie jest otyłość, ale niedożywienie. Coraz częściej pojawiają się postulaty formalnego wyodrębnienia cukrzycy typu 5 w międzynarodowych wytycznych.
Dla europejskich lekarzy temat ten może wydawać się odległy, jednak w dobie migracji, globalnych nierówności zdrowotnych i narastających kryzysów humanitarnych nabiera on znaczenia także w praktyce klinicznej w krajach wysokorozwiniętych. Cukrzyca typu 5 przypomina nam, iż nie każda hiperglikemia jest chorobą nadmiaru – czasem jest chorobą głębokiego deficytu. To również ważna lekcja dla współczesnej diabetologii: skuteczne leczenie cukrzycy wymaga nie tylko nowoczesnych technologii i leków, ale także zrozumienia kontekstu biologicznego, społecznego i żywieniowego pacjenta. Bez tego choćby najlepsze terapie mogą okazać się chybione.
Prof. dr hab. n. med. Przemysław Witek
kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii i Diabetologii Wydziału Lekarskiego WUM, Mazowiecki Szpital Bródnowski











