W opiece paliatywnej od lat powraca to samo pytanie: co dzieje się z człowiekiem w ostatnich dniach i godzinach życia, gdy ciało słabnie, a świadomość zaczyna wymykać się naturalnemu doświadczeniu?
Najnowsze analizy publikowane m.in. na łamach „Death Studies” pokazują, iż odpowiedzi nie są przypadkowe. Przeciwnie, układają się w zaskakująco powtarzalny wzór.
Badanie, w którym wzięło udział 239 pracowników opieki paliatywnej, zbierało ich obserwacje dotyczące snów i wizji pacjentów w terminalnym stadium choroby. Personel: lekarze, pielęgniarki, psychologowie – relacjonował to, co chorzy opowiadali spontanicznie niedługo przed śmiercią.
Najczęściej powtarza się jeden motyw: spotkanie. Chorzy widzą zmarłych bliskich: matki, ojców, partnerów, czasem dzieci. Rozmawiają z nimi, witają się, niekiedy przepraszają. Te sceny rzadko mają charakter dramatyczny. Dominuje spokój, pojednanie, coś na kształt domknięcia spraw, które za życia pozostały otwarte.
Czy śmierć jest cierpieniem czy ulgą? Foto: Freepik.Drugi motyw to podróż. Pacjenci mówią o pakowaniu się, o konieczności wyjazdu, o bilecie, który trzeba mieć. Pojawiają się obrazy pociągów, łodzi, samolotów. Niekiedy jest most, drzwi albo korytarz prowadzący „dalej”. W relacjach personelu powtarza się zdanie: „muszę iść”.
Trzeci wątek to powrót. Nie w sensie dosłownym, ale symbolicznym – do domu, który nie zawsze jest konkretnym miejscem, raczej stanem. Chorzy mówią, iż „wracają”, jakby kończyli długą drogę.
Zdarza się też figura przewodnika. Ktoś przychodzi po chorego. Czasem jest to znana osoba, czasem ktoś obcy. Jego rola jest jasna: towarzyszyć w przejściu.
Nie wszyscy mają takie doświadczenia i nie u wszystkich przebiegają one identycznie. Jednak zbieżność motywów jest na tyle wyraźna, iż badacze mówią o zjawisku systematycznym, a nie przypadkowym.
Najbardziej znane współczesne badania nad tym tematem prowadził dr Christopher Kerr z Hospice & Palliative Care Buffalo. W jego pracach z cyklu „End-of-Life Dreams and Visions” (2014, 2015) opisano setki przypadków pacjentów, u których sny i wizje nasilały się wraz ze zbliżającą się śmiercią, jednocześnie redukując lęk.
Z kolei publikacje w „Death Studies” wskazują, iż personel medyczny na całym świecie obserwuje bardzo podobne schematy.
Nauka nie daje jednej odpowiedzi, czym są te doświadczenia. Jedna szkoła tłumaczy je fizjologią: zmiany w pracy mózgu, niedotlenienie, działanie leków. Inna wskazuje na mechanizmy psychiczne – próbę uporządkowania życia, pogodzenia się z jego końcem.
Jest jednak fakt, którego nie sposób zignorować: dla samych pacjentów te sny często przynoszą ulgę, wyciszenie, zgodę. Odejście nie zawsze przypomina nagłe zerwanie. Bywa procesem i, jak sugerują relacje,zaskakująco uporządkowanym. Opierając się na relacjach pacjentów można przyjąć, iż koniec nie istnieje – jest tylko przejście.
Na tle wyżej wspomnianych badań polski dorobek naukowy wypada skromnie. Krajowe prace koncentrują się przede wszystkim na leczeniu bólu, jakości życia i zaburzeniach snu u pacjentów paliatywnych, rzadko natomiast podejmują temat treści snów i wizji pojawiających się u kresu życia. Pojedyncze analizy jakościowe dotykają doświadczenia umierania i sfery duchowej, ale brakuje szerokich, systematycznych badań porównywalnych z tymi prowadzonymi w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. W efekcie zjawisko, które za granicą zostało już opisane i częściowo sklasyfikowane, w Polsce pozostaje w dużej mierze poza obszarem zainteresowania nauki.
→ oprac. (kk)
30.04.2026
• foto: Freepik














