Z powodu sepsy w Polsce umiera rocznie ok. 25 tys. osób
Według danych opublikowanych przez Światową Organizację Zdrowia na sepsę w 2017 r. zachorowało na całym świecie prawie 50 mln osób. Zmarło ok. 11 mln.
Polska mimo licznych apeli lekarzy i naukowców nie ma ogólnokrajowego elektronicznego rejestru sepsy. Eksperci oceniają, iż rocznie zapada na nią 47-50 tys. osób. Przy czym wskaźnik śmiertelności jest wyższy niż ten globalny i sięga na oddziałach intensywnej terapii ok. 50%. Innymi słowy, co roku umiera 23,5-25 tys. pacjentów. Znane są jednak szacunki wskazujące, iż na sepsę zapada choćby 100 tys. Polaków.
Problem w tym, iż zdaniem lekarzy jest ona trudna do zdiagnozowania, zwłaszcza w początkowym stadium, stan chorych bardzo gwałtownie się pogarsza i niestety następuje śmierć.
Burza w organizmie
Sepsa nie jest taką chorobą jak np. gruźlica, którą wywołują bakterie Mycobacterium tuberculosis, czy grypa – wywoływana przez wirusy z rodziny Orthomyxoviridae. Nie jest też jednostką chorobową, ale złożonym zespołem zaburzeń wynikających z nieprawidłowej, nadmiernej odpowiedzi organizmu na zakażenie.
Właśnie ta nieadekwatna reakcja, a nie konkretny drobnoustrój, prowadzi do uszkodzenia tkanek, niewydolności narządów i zagrożenia życia. Okazuje się, iż sepsę mogą wywołać nie tylko bakterie i wirusy, ale także grzyby i pasożyty.
W ostatnich dekadach definicja sepsy ewoluowała wraz z rozwojem wiedzy z dziedziny immunologii, biologii molekularnej i patofizjologii. Współczesne ujęcie podkreśla, iż najważniejsze znaczenie ma dysfunkcja narządowa wynikająca z rozregulowania odpowiedzi immunologicznej.
To odejście od dawnych,
Post Cicha śmierć pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.














