Dzieci

Pięć mieszkań w rodzinie, a my musimy wynajmować – historia młodego małżeństwa z Warszawy, które mimo majątku rodziców nie może liczyć na pomoc i zmuszone jest płacić obcym za wynajem własnego kąta
Jaka to matka w czterdzieści jeden lat! – krzyczał na Nastę mąż. – W twoim wieku to już babciami zostają! Nastko, nie rób głupstw. Książki dla dzieci
Jesteś moim szczęściem? Historia Nadzie i Artema: jak z uporu powstało małżeństwo, pojawił się syn Świętosław, potem pojawiła się zazdrość, życiowe zakręty, romanse z Romkiem i Pawłem, odejście Artema do Katarzyny, rozstania i powroty, walka z nałogiem, namiętność z tajemniczym Egorem na przystanku, rady doświadczonej przyjaciółki, kryzysy, powroty do rodziny, zaskakująca siła wybaczenia – oraz szczęście po latach, przy dzieciach i wnuczkach, gdy pada najważniejsze pytanie: Nadziu, czy naprawdę jestem Twoim szczęściem?
RPD apeluje o natychmiastową pomoc dla dzieci. To pokłosie tekstu WP
Okazja Cenowa (Star Wars) – 75421 Myśliwiec TIE™ Dartha Vadera
Żadna z babć nie może odebrać dziecka z przedszkola. Muszę płacić ogromne kwoty za opiekę.
Córka
Antoni­na Pietrow­na szła w deszczu i płakała, łzy mieszały się z kroplami. Myślała: „Jedna euforia – nikt nie widzi łez!” I jeszcze: „Sama sobie winna – nie w porę przyszłam, nieproszony gość.” Szła i płakała, a potem śmiała się, przypominając sobie dowcip, jak zięć mówi teściowej: „No i co, mamo, choćby herbaty nie napijesz się?” I nagle odkryła, iż właśnie jest w takiej sytuacji. Płakała i śmiała się. Gdy wróciła do domu, zrzuciła mokre ubranie, otuliła się pledem i płakała już bez wstydu, bo nikt jej nie słyszał, tylko złota rybka z akwarium! Antoni­na była kobietą interesującą, wielu mężczyzn się nią interesowało, ale z ojcem Nikity – jej syna – nie wyszło. Pił, potem zaczęła się agresja i zazdrość – choćby o sąsiada, sprzedawcę czy staruszka z laską. Aż w końcu ją pobił, na oczach dziecka. Nikita wszystko opisał babci i dziadkowi. Matka Antoni­ny płakała, a ojciec zabrał się do działania: wywalił zięcia z czwartego piętra i zagroził, iż więcej się nie pokaże. I faktycznie – mąż zniknął, a Tonia dla siebie wybrała samotność, pielęgnowała syna, pracowała jako technolog żywienia, nie miała problemów finansowych. Gdy odłożyła pieniądze na mieszkanie, oddała je dzieciom i pomogła w ślubie Nikity z Anastazją. Sama została w swoim małym mieszkaniu. Teraz odkładała na samochód dla dzieci, bo stary fiat nie wystarczał. Do syna nie chodziła bez powodu, tym razem znalazła się w pobliżu podczas ulewy, nie miała choćby parasola, więc postanowiła wpaść do Anastazji na herbatę. Ale synowa choćby nie wpuściła jej do środka, zapytała chłodno w przedpokoju: „Antoni­na Pietrow­na, czego pani chciała?” Antoni­na zaczęła się tłumaczyć: deszcz… „Deszcz już minął, blisko pani ma, dojdzie!” – ucięła Anastazja. Antoni­na wyszła i płakała w deszczu. Potem zasnęła, a we śnie złota ryba z akwarium – ogromna, rozmawiała z nią: „Płaczesz? Głupia! choćby herbaty ci nie zaproponowali! A ty pieniądze na samochód dla dzieci odkładasz! Całe życie dla nich – oni tego nie docenią. Pomyśl o sobie, wyjedź nad morze!” Antoni­na obudziła się, ryba dalej pływała, ale już jej nie rozumiała. Wzięła pieniądze przeznaczone dla dzieci i kupiła sobie wycieczkę nad morze. Odpoczęła, wróciła opalona i piękna. Dzieci jej nie szukały – dzwonili tylko po pieniądze lub opiekę. Antoni­na przestała unikać mężczyzn i znalazła sobie adoratora – dyrektora restauracji, w której pracuje. W końcu wszystko się ułożyło, życie stało się inne. Pewnego dnia Anastazja przychodzi z wyrzutem: „Czemu pani nas nie odwiedza, nie dzwoni? Nikita znalazł samochód!” Antoni­na Pietrow­na pyta: „Anastazja, czego chciałaś?” I wtedy z pokoju wychodzi jej interesujący partner: „Tonia, pijemy herbatę?” „Pewnie!” – śmieje się Antoni­na. „Zaproś gościa!” „Nie, Anastazja już wychodzi. I herbaty nie pije, prawda?” Antoni­na zamyka drzwi za synową, uśmiecha się do rybki i mówi: „Tak właśnie!”
Zobaczyć na własne oczy Po tragicznej stracie męża i sześcioletniej córeczki w wypadku, Ksenia nie mogła się pozbierać. Przez pół roku przebywała w klinice, odcinała się od świata, a jedyną bliską osobą była jej mama. Pewnego dnia matka przekazała jej niepokojącą wieść: biznes po mężu tonie, a Eryk z trudem daje radę. Ksenia postanowiła wrócić do pracy i uratować rodzinną firmę, ale w sercu ciągle czuła pustkę po córce. Mama poradziła jej, żeby przygarnęła dziewczynkę z domu dziecka, może taką, której jeszcze ciężej się żyje. Po głębokim namyśle Ksenia odwiedziła placówkę. Tam poznała Ariszkę, uroczą, niemal niewidomą dziewczynkę, którą rodzice porzucili tuż po diagnozie. Malutka marzyła o dobrej wróżce i czytała bajki, choć przeczuwała, iż świat wygląda inaczej, niż go widzi. Ksenia poczuła natychmiastową więź i zabrała Ariszkę do domu. Rodzina odzyskała sens. Chociaż operacja przed pójściem do szkoły przyniosła niewielką poprawę wzroku Ariny, obie się nie poddawały. Minęły lata, Arina wyrosła na piękną, skromną i mądrą młodą kobietę, która zaczęła pracować w firmie matki. Ksenia była przewrażliwiona: nie chciała, żeby ktoś zranił jej córkę, zwłaszcza materialista mający chrapkę na spadek. Pewnego dnia Arina zakochała się w Antonim. Wyglądał na wrażliwego mężczyznę, a mama, choć ostrożna, nie miała nic przeciwko. Zbliżał się ślub i ostatnia, decydująca operacja przywracająca wzrok dziewczynie. Nikt się nie spodziewał, jak okrutny plan knuje przyszła teściowa… Przypadkiem Arina podsłuchała rozmowę telefoniczną, która zmroziła krew w żyłach: matka Antka namawiała syna do pozbycia się narzeczonej, jeszcze zanim odzyska wzrok. Zaproponowała podróż w góry i „nieszczęśliwy wypadek” na szlaku. Zszokowana Arina wyznała matce straszną prawdę. Wspólnie postanowiły zerwać kontakty z Antkiem, zanim dojdzie do tragedii. Antoni z matką uciekli z miasta, nie mogąc liczyć na wybaczenie i wiedząc, iż są dowody ich planu. Po udanej operacji Arina po raz pierwszy zobaczyła świat – przepiękny bukiet róż wręczył jej młody, zakochany w niej lekarz, doktor Michał. Chwilę później rozpłakała się ze szczęścia: „Widzę wszystko!”. niedługo została jego żoną, a niedługo potem na świat przyszła ich córeczka o oczach jak stal, po tacie. Arina, która kiedyś marzyła, by zobaczyć świat własnymi oczami, dziś żyje pełnią szczęścia u boku kochającej rodziny i wie, iż dobro nie zawsze przychodzi natychmiast, ale wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy.
Dodzwonić się do przychodni graniczy z cudem. Znalazłam sposób, by "ominąć system"
Noworodek miał 1,5 promila. Bulwersujące zachowanie matki
Moja siostrzenica chciała dostać wózek dziecięcy w prezencie, a kiedy odmówiła, zjednoczyła rodzinę przeciwko mnie.
Czy świadectwo małżeństwa jest jednak trwalsze niż wspólne mieszkanie? – Śmiali się z Nadii faceci
Nie ich to matka, tych pięcioro… ale któż by się odważył powiedzieć…
Szczęśliwy zbieg okoliczności… Wychowałem się w niepełnej rodzinie – bez ojca. Opiekowały się mną mama i babcia, a brak taty zacząłem odczuwać już w przedszkolu. Zazdrościłem rówieśnikom, którzy szli dumni za rękę z ojcami, grali z nimi w piłkę, jeździli razem na rowerze czy samochodem. Najbardziej bolało mnie, gdy tatusiowie przytulali swoje dzieci, brali je na ręce, a one śmiały się radośnie… Patrząc na to, myślałem: „Co za szczęście…” Swojego tatę widziałem tylko na jednym zdjęciu, gdzie uśmiechał się – ale nie do mnie. Mama opowiadała, iż tata jest marynarzem i pracuje daleko, na Wybrzeżu. Nie może przyjechać, ale regularnie przesyła mi prezenty na urodziny. W trzeciej klasie odkryłem, iż nie mam żadnego taty – ani marynarza, ani innego. Podsłuchałem rozmowę mamy z babcią, iż nie ma już siły udawać, wręczając prezenty od „ojca”, który nas zostawił. Nigdy nie zadzwonił, nie podał życzeń na święta. „Bartek tak uwielbia te dni… To jedyne chwile, gdy czuje choćby cień wsparcia bliskiego, choć niewidocznego ojca.” Wtedy postanowiłem poprosić: „Nie chcę już żadnych prezentów od nieistniejącego ojca. Wystarczy, iż upieczecie mój ulubiony tort – ptasie mleczko.” Żyliśmy skromnie, z pensji mamy i babci. Jako student dorabiałem jako tragarz na dworcu i w sklepach. Pewnego dnia kolega Staś zaproponował mi pracę jako Święty Mikołaj na zamówienie w domach, choć na występy w przedszkolach się nie zdecydowałem – wydawało mi się za trudne. Dostałem zeszyt ze scenariuszem, adresy rodzin, wszystko gwałtownie opanowałem. Pierwsze wizyty były zaskakująco udane – zarobiłem więcej niż przez pół roku weekendowych dorywczych prac. Od tej pory dorabiałem jako Mikołaj co zimę, latem jeździłem na praktyki budowlane ze studentami. Nie miałem czasu w związki, marzyłem: „Najpierw skończę studia, znajdę dobrą pracę, dopiero wtedy pomyślę o rodzinie.” Po skończeniu politechniki, pracując już jako inżynier, chciałem kupić używane auto. W domu mieliśmy średni dochód, a na samochód wciąż nie starczało, więc znów zostałem Mikołajem. Mama odświeżyła strój, dodała brokat i przygotowała puszystą brodę. Na tydzień przed świętami zamieściłem ogłoszenie w lokalnej gazecie, dostałem piętnaście zamówień. Po kilku wizytach odczytałem adres: ul. Słoneczna 6, mieszkanie 19. Wysiadłem z tramwaju, znalazłem dom, zadzwoniłem do drzwi. Otworzył pięcioletni chłopiec. – My nie zamawialiśmy Mikołaja! – Ale do grzecznych dzieci przychodzi sam! – odpowiedziałem szybko. – Mama w domu? – Nie, poszła do babci Krysi w sąsiedztwie zrobić zastrzyk. Zaraz wróci. – A jak masz na imię? – Bartek. „Niezły zbieg okoliczności, mój imiennik,” pomyślałem, ale nie zdradziłem się. Zapytałem o choinkę. – Stoi w moim pokoju. Bartek zaprowadził mnie do skromnie urządzonego pokoju. Zamiast choinki na stoliku była gałązka świerku w słoiku, ozdobiona małymi bombkami i lampkami. Obok stały dwa zdjęcia – kobiety i mężczyzny. Zaniemówiłem – na jednym byłem ja! Niemożliwe… Ale to była moja studencka fotografia. Na drugim zdjęciu dziewczyna – Kasia Wiśniewska, moja wakacyjna miłość ze studenckiej budowy. – Kto to? – zapytałem ochrypłym głosem. – Mama – odpowiedział Bartek. – A to mój tata! Pracuje w Polskiej Żegludze Morskiej, pływa po morzach, dlatego go nie widuję. Ale zawsze przysyła mi prezenty na urodziny i Boże Narodzenie. Przypomniałem sobie, jak w dzieciństwie słuchałem historii o „tacie-marynarzu”. Czy wszystkie mamy wysyłają nieobecnych ojców na morze? I ja jestem jednym z nich? Zrozumiałem, iż Bartek to mój syn. Nagle weszła Kasia z przedpokoju. – Przepraszam, iż późno, musiałam jechać z babcią Krysią do szpitala. Zobaczyła mnie i zdziwiona powiedziała: – Bartek, przecież nie zamawialiśmy Mikołaja! Z oczu popłynęły mi łzy. Zdjąłem czapkę, brodę, brwi… – Bartek?! – zdumiała się Kasia. Usiadła na krześle i popłakała się, a Bartek był w niebo wzięty. Powiedziałem mu, iż przyjechałem aż z morza, jako Mikołaj, by zrobić im niespodziankę. Bartek śmiał się, czytał wierszyki, nie odstępował mnie ani mamy na krok. Zasnął, a my z Kasią rozmawialiśmy do świtu jak dawniej. Następnego dnia biegłem po prezent, kiedy uświadomiłem sobie, iż przez przypadek wszedłem do budynku 6A zamiast 6 na Słonecznej. A przecież to był właśnie TEN adekwatny dom! „Co za szczęśliwy zbieg okoliczności!” – pomyślałem z uśmiechem. Teraz jesteśmy razem: Bartek, Kasia i ja. A mama z babcią nie mogą nacieszyć się wnukiem i prawnukiem – Bartkiem Bartkowiakiem…
Do jakiej minusowej temperatury można wychodzić z niemowlakiem? najważniejsze są nie tylko stopnie na termometrze
Okazja Cenowa (Harry Potter) – 76433 Mandragora
Okazja Cenowa (Botanicals) – 10349 Wesołe roślinki
Okazja Cenowa (Friends) – 42619 Autobus koncertowy gwiazdy popu
On nie jest mi potrzebny. Rezygnuję z niego!
Nie zapomnę dnia, kiedy na progu drzwi mojej sąsiadki, Lenki, znalazłam płaczące niemowlę w wózku. Lenka była równie zszokowana jak ja.
W latach 90. uznawano je za normę. Oto 3 „metody wychowawcze”, których nigdy nie wolno stosować
Niedawno spotkałem Beatę, która spacerowała po krakowskiej ulicy z półtoraroczną córeczką, zupełnie jakby była nieobecna – dopiero gdy ją zawołałem, zauważyła mnie, a potem opowiedziała mi swoją poruszającą historię o miłości, trudach małżeństwa, kłopotach z Leszkiem po narodzinach dziecka i codziennych zmaganiach, w których mimo wszystko nie chce rozbijać rodziny dla dobra córeczki.
Zaproponowałam mamie, żeby zamieszkała z nami na miesiąc po urodzeniu dziecka, a ona postanowiła wprowadzić się na rok i przywieźć ze sobą tatę
Porzucone Dziecko: Tajemnice Z przeszłości
Odejdź ode mnie! Nie obiecywałem ci małżeństwa! A w ogóle, choćby nie wiem, czyje to dziecko!
Okazja Cenowa (Speed Champions) – 77254 Ferrari SF90 XX Stradale
Okazja Cenowa (Disney) – 43243 Król Lew – lwiątko Simba
Nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy znalazłem płaczącego niemowlaka w wózku przed drzwiami mojej sąsiadki, Kasi. Kasia była równie wstrząśnięta jak ja.
To ja, twoja wnuczka
Artysta Sławomir Mrożek streszczenie i analiza motywów
"Transportu do szkoły nie będzie i zawieszamy zajęcia"
Odczep się ode mnie! Nie obiecywałem ci małżeństwa! A w ogóle, choćby nie wiem, czyje to dziecko.
Ciocia Rita – Historia 47-letniej samotnej kobiety z Warszawy, która po przypadkowym spotkaniu w windzie postanawia pomóc chorej sąsiadce Annie i jej dwójce dzieci, przez co zaczyna na nowo odkrywać sens życia, dobroć i więzi międzyludzkie
Hobbit czyli tam i z powrotem streszczenie, bohaterowie i plan wydarzeń
„Panna Niezatapialna” i trzy giganty. Niezwykła wystawa w wrocławskim Hydropolis
Okazja Cenowa (Ninjago) – 71858 Kuźnia Cztery Bronie – 15-lecie
Okazja Cenowa (Creator) – 31174 Telefon w stylu retro
Nigdy nie chowałam telefonu przed mężem, bo nie miałam potrzeby niczego przed nim ukrywać. Wiadomości od dawnych znajomych też nie kasowałam — po co? Kiedyś mąż ją przeczytał i wtedy usłyszałam, iż mam się wynosić z jego domu
Okazja Cenowa (Marvel) – 76323 Avengers: Koniec gry — ostateczna bitwa
Okazja Cenowa (City) – 60423 Tramwaj miejski ze stacją
Okazja Cenowa (Gaming) – 77037 Aloy i Varl kontra krabołaz i piłoząb
Okazja Cenowa (One Piece) – 75636 Chatka w wiosce Fuusha
Okazja Cenowa (Star Wars) – 75434 Droid strażniczy K-2SO
Okazja Cenowa (Icons) – 10358 Transformers: Soundwave
Najlepsze metody na zainwestowanie 800 plus. Żeby nie roztrwonić tych pieniędzy
Klub Słuchającego Malucha zaprasza najmłodszych na styczniowe spotkania
Nie maluje życia samotność
Nie zapomnę dnia, gdy znalazłem płaczącego niemowlaka w wózku przed drzwiami sąsiadki, Anny. Ania była równie zszokowana jak ja.
Teściowa pragnęła przejąć moje mieszkanie!