„Byłeś już u spowiedzi?” – Wielkanocny koszmar jasielskich domów czy ratunek dla duszy?

mojejaslo.pl 2 godzin temu

Dla jednych to moment najgłębszego oczyszczenia, dla innych – najbardziej stresujący punkt w kalendarzu. Przedświąteczna spowiedź w Jaśle to już nie tylko kwestia wiary. To często pole bitwy między pokoleniami, walka ze wstydem i pytanie, które dzieli jasielskie rodziny przy niedzielnym obiedzie.

Spowiedź jako „konstrukt społeczny”?

Coraz częściej słyszymy, iż religia i związane z nią obrzędy to jedynie konstrukt społeczny – zestaw reguł wymyślonych po to, by utrzymać porządek w grupie i tradycję, która powoli traci swoje pierwotne znaczenie. Dla wielu młodych jaślan spowiedź nie jest już spotkaniem z Bogiem, a jedynie „odhaczeniem punktu” w przedświątecznym grafiku, obok mycia okien i zakupów w galerii.

W jasielskich parafiach – od Fary, przez Franciszkanów, aż po kościół „na Górce” – widać to wyraźnie. Obok osób starszych, dla których spowiedź jest naturalna jak oddech, stoją młodzi ludzie. Wielu z nich nie ma w oczach modlitewnego skupienia, a raczej irytację. Dlaczego? Bo w wielu domach w Jaśle spowiedź stała się przymusem. Rodzice i dziadkowie, chcąc dobrze, wywierają presję, która sprawia, iż Wielkanoc staje się świętem udawania „dla świętego spokoju”.

Zapytaliśmy psychologa: Czy zmuszanie dorosłych dzieci lub nastolatków do spowiedzi „pod publiczkę” może trwale zniszczyć ich relację z własną duchowością?

mgr Agnieszka Michowicz-Stadnik: Sądzę, iż jest to zdecydowanie spore zagrożenie dla relacji z własną duchowością u młodych ludzi. Po pierwsze, należy zaznaczyć, iż wiek adolescencji to czas formowania się tożsamości człowieka – okres przemyśleń egzystencjalnych dotyczących zarówno poszukiwania sensu istnienia, jak i kwestii wiary oraz wyboru własnej drogi w obszarze religijności.

Po drugie, za istotne należy uznać to, w jakich wartościach wzrasta młody człowiek – co zostało mu przekazane w domu rodzinnym, co było wskazywane jako ważne i wartościowe.

Po trzecie jednak należy pamiętać, iż każdy człowiek ma prawo do swoich potrzeb i do działania zgodnie z nimi. Każdy ma prawo do autonomii i budowania własnej hierarchii wartości. Psychologia jasno wskazuje, iż tłumienie własnych potrzeb lub działanie wbrew temu, co czujemy i myślimy, stanowi zagrożenie dla zdrowia psychicznego w ogóle, nie tylko dla relacji z duchowością.

Jeśli zatem dla danej osoby duchowość jest ważna – ponieważ jest związana z jej systemem wartości i potrzebami, a także spójna z jej tożsamością – nie będzie ona zagrożona. jeżeli natomiast nie wynika z jej własnego systemu wartości ani nie odpowiada jej potrzebom, a mimo to dana osoba decyduje się działać według ściśle określonych reguł religijnych, warto zastanowić się, jaki jest tego sens i czy nie jest to jedynie spełnianie cudzych oczekiwań, odległych od jej prawdziwego „ja”.

Spowiedź vs. Psychoterapia. Co nas naprawdę leczy?

Żyjemy w czasach, w których coraz częściej zamiast do konfesjonału, pukamy do drzwi gabinetu terapeutycznego. Ale czy te dwie drogi muszą się wykluczać? Z punktu widzenia psychologii, akt przyznania się do błędu i nazwanie go po imieniu ma ogromną moc oczyszczającą. Mechanizm wyznania winy pozwala domknąć trudne etapy i symbolicznie zacząć od nowa.

Problem pojawia się wtedy, gdy zamiast ulgi, spowiedź przynosi paraliżujący wstyd i lęk przed oceną. W małym mieście, jakim jest Jasło, wstyd ma szczególne znaczenie. Boimy się oceny sąsiadów, rodziny, a w końcu samego spowiednika.

Nasz psycholog wyjaśnia, kiedy spowiedź działa jak mechanizm uwalniający, a kiedy staje się toksycznym narzędziem budującym niskie poczucie własnej wartości:

mgr Agnieszka Michowicz-Stadnik: Rzeczywiście, spowiedź może mieć moc uwalniającą, oczyszczającą i przynosić duchową lekkość. Dzieje się tak wtedy, gdy przede wszystkim samo zdecydowanie się na spowiedź wynika z – wspomnianych wcześniej – indywidualnych potrzeb i wartości danej osoby.

Oczyszczająca będzie ona również wtedy, gdy osoba spowiadająca się zostanie potraktowana jak człowiek, który ma prawo do błędu, może dopuścić się niewłaściwego zachowania, ale jeżeli wyciąga z tego wnioski i wyraża chęć zmiany, to jest to jak najbardziej w porządku – jest to po prostu ludzkie.

Jednak to, co może sprawić, iż spowiedź stanie się toksycznym narzędziem budującym niskie poczucie własnej wartości, to wywołanie w człowieku przekonania, iż samo dopuszczenie się grzechu oznacza bycie złym człowiekiem, iż grozi za to wieczna kara, iż powinien odczuwać poczucie winy i wyrzuty sumienia oraz iż jego potrzeby są drugorzędne.

Co gorsza, często „wspierające” w poczuciu konieczności przestrzegania reguł związanych z religią jest wzmacnianie w człowieku jego lęku. jeżeli po takiej spowiedzi osoba poczuje się „zlinczowana”, oceniona, zawstydzona, a choćby zastraszona potępieniem za swoje przewinienia, to zrozumiałe, iż nie będzie upatrywać w niej oczyszczenia, ale raczej będzie postrzegać spowiedź jako przykry obowiązek.

A Ty? Idziesz, bo chcesz, czy bo musisz?

Wielkanoc w Jaśle to czas, w którym nasze sumienia są wystawiane na próbę. Czy konfesjonał to dla Ciebie miejsce wolności, czy raczej narzędzie społecznej kontroli? Czy potrafimy usiąść do śniadania z tymi, którzy wierzą inaczej, bez wzajemnego oskarżania o „brak wiary” lub „zacofanie”?

ANKIETA: Spowiedź przed Wielkanocą – jakie jest Twoje zdanie?

To dla mnie istotny element duchowy – nie wyobrażam sobie świąt bez spowiedzi.
Idę tylko dla świętego spokoju – nie chcę kłótni z rodzicami/dziadkami.
Wybieram rozmowę z bliskimi lub psychoterapię – nie potrzebuję konfesjonału.
Uważam, iż to prywatna sprawa każdego człowieka – nikt nie powinien o to pytać.
WynikiGłosuj

Dajcie znać w komentarzach pod artykułem: Czy w Waszych domach wciąż pyta się o spowiedź? Jak radzicie sobie z presją starszych pokoleń?

Idź do oryginalnego materiału