System e-recepty miał ułatwić życie pacjentom i usprawnić pracę lekarzy. W przypadku seniorów uprawnionych do bezpłatnych leków, przez lata barierą pozostawały jednak kwestie formalne związane z kodem uprawnienia dodatkowego „S”. Po pierwsze prawo do przepisania bezpłatnego leku przez długi czas mieli tylko lekarze rodzinni. Po drugie błędnie wystawiona recepta oznaczała brak możliwości bezpłatnego otrzymania leku w aptece. Pracownik apteki nie ma bowiem możliwości poprawienia czy dopisania brakującego kodu tego typu uprawnienia dodatkowego.
Co prawda w kwietniu 2025 roku Ministerstwo Zdrowia oddało do konsultacji publicznych projekt zmian w rozporządzeniu w sprawie recept. Zakładał on możliwość uzupełnienia przez farmaceutę lub technika farmaceutycznego kodu uprawnienia dodatkowego “DZ” albo “S” gdy brakuje ich na recepcie. Prace nad rozporządzeniem zostały jednak wstrzymane po tym, jak nowemu uprawnieniu sprzeciwili się sami farmaceuci.
– Wprawdzie w większości przypadków wiek pacjenta pozwala ustalić na podstawie numeru PESEL, jednakże należy stanowczo podkreślić, iż samam przesłanka wieku nie jest wystarczająca do stwierdzenia uprawnienia do refundacji produktu leczniczego zgodnie z kodami “DZ” i “S” – wskazywała Naczelna Izba Aptekarska w uwagach przesłanych do projektu w ramach konsultacji społecznych.
Z tym stanowiskiem NIA zgodził się też Narodowy Fundusz Zdrowia. NFZ wprost wskazał, iż wprowadzenie proponowanej przez resort zmiany, w części przypadków skutkowałoby „bezprawnością działań farmaceuty lub technika farmaceutycznego z uwagi na brak odpowiedniego stanu wiedzy o leczeniu pacjenta”. W rezultacie resort zdrowia porzucił prace nad rozporządzeniem i postanowił rozwiązać ten problem przekształcając system e-zdrowia w inteligentnego asystenta preskrypcji. Szczegóły tych zmian resort podsumował niedawno w odpowiedzi na interpelację posła Marcina Józefaciuka…
Przepisywanie recept z uprawnieniem „S”
Ministerstwo Zdrowia przypomniało, iż przez długi czas kluczowym źródłem niezadowolenia pacjentów i środowisk medycznych było ograniczenie kręgu osób, które mogły wystawiać recepty na bezpłatne leki. Uprawnienie to posiadali bowiem tylko lekarze rodzinni (POZ) i posiadający umowę z NFZ. W rezultacie pacjenci mieli ograniczony dostęp do bezpłatnych leków od specjalistów.
Sytuację zmieniła nowelizacja art. 43a ustawy o świadczeniach, która weszła w życie 14 lutego 2025 roku. Uprawnienia do wystawiania recept „S” przyznano wszystkim osobom wykonującym zawód medyczny i posiadającym prawo wypisywania recept (lekarzom, lekarzom dentystom, pielęgniarkom, felczerom oraz farmaceutom), niezależnie od tego, czy pracują w sektorze publicznym, czy w gabinetach prywatnych. Ministerstwo Zdrowia przyznaje, iż nie prowadzono szczegółowych analiz w kierunku oceny skutków tych zmian.
– Niewątpliwie jednak skutek ten był wyraźnie i jednoznacznie pozytywny z punktu widzenia zwiększenia skali dostępności do omawianego mechanizmu (programu), natomiast jest też dodatkowym obciążeniem dla płatnika publicznego. Ponieważ znacząco rozszerzono pulę osób mogących wystawiać recepty na leki bezpłatne w programie, to powyższy efekt jest oczywisty i zasadniczo nie wymaga dowodu – ocenia teraz resort zdrowia.
Ministerstwo podkreśla, iż przed zmianą przepisów do resortu masowo napływały skargi na niemożność uzyskania recepty „S” u lekarza prywatnego lub w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Od lutego 2025 r. takich zgłoszeń już nie ma.
Inteligentny algorytm: gabinet.gov.pl i kody ICD-10
Zniesienie tej bariery nie rozwiązało jednak drugiego problemu: skomplikowanych i często zmieniających się wskazań refundacyjnych dla poszczególnych leków. Lekarze, obawiając się kar nakładanych przez NFZ za błędne określenie odpłatności, nierzadko przepisywali leki na 100% odpłatności. Aby wyeliminować to ryzyko, Ministerstwo Zdrowia we współpracy z Centrum e-Zdrowia wdrożyło w kwietniu 2026 r. nowe narzędzie cyfrowe w bezpłatnym systemie gabinet.gov.pl.
– Narzędzie automatyzuje proces preskrypcji, podpowiadając adekwatny poziom odpłatności za produkt na podstawie tylko wybranego kodu ICD-10 lub kodu ICD-10 oraz wypełnionej ankiety, który jest bezpośrednim odzwierciedleniem obowiązującego wskazania refundacyjnego dla wszystkich polskiego pacjenta. Zapewni to pacjentowi równy dostęp do finansowanych ze środków publicznych terapii, niezależnie od miejsca korzystania z usług medycznych. Dzięki wdrożonemu rozwiązaniu pacjent zyskuje pewność, iż refundacja lub jej brak wynika z jego stanu zdrowia, a nie z zawiłości regulacji czy trudności w interpretacji kryteriów refundacyjnych – wyjaśnia Ministerstwo.
Rozwiązanie to ma stanowić fundament pod dalsze zmiany cyfrowe, których celem jest automatyczne powiązanie wszystkich uprawnień dodatkowych pacjenta (w tym kodu „S”) z systemem wystawiania recept.
Wąskie gardła: rynek komercyjny i analityka apteczna
Mimo postępu cyfrowego w systemie publicznym, wdrożenie nowej technologii napotyka na dwie poważne bariery. Resort wskazuje, iż znaczna część placówek medycznych korzysta z prywatnych programów gabinetowych. Resort zdrowia zastrzega, iż wprowadzenie automatycznych podpowiedzi w tych systemach nie zależy od państwa.
– Należy zaznaczyć, iż opisywane funkcjonalności dotyczą systemu gabinet.gov.pl, z którego osoby uprawnione do wystawiania recept mogą korzystać bezpłatnie. Udostępnianie ich w komercyjnych systemach gabinetowych uzależnione jest od dostawców tych oprogramowań – wskazuje Ministerstwo.
Poza tym system cyfrowy wciąż nie pozwala na precyzyjną analitykę przyczyn, dla których pacjent nie wykupuje leku lub ponosi odpłatność za niego. Dokument Realizacji Recepty (DRR) generowany w aptece nie posiada ustrukturyzowanych pól na zgłaszanie problemów z refundacją.
– Informacje o problemach w realizacji recepty czy dostępności produktów mogą zostać umieszczone w adnotacjach osoby realizującej receptę, jednak nie istnieje do tego prawne zobowiązanie. Dodatkowo należy zauważyć, iż informacje te wprowadzane są w postaci opisu słownego, co znacząco utrudnia ich analizę i dalsze wykorzystanie. Takie dane mogą być formułowane w sposób niejednolity, nieprecyzyjny i zależny od osoby wprowadzającej dane, w związku z czym automatyczne wyszukiwanie, porównywanie i agregowanie informacji jest utrudnione – wskazuje resort.












