Zabieg z użyciem botoksu ma proste zadanie. Na jakiś czas osłabić pracę mięśni, wygładzić skórę i sprawić, iż zmarszczki stają się mniej widoczne. Choć całość może brzmieć niegroźnie, od początku pojawiały się pytania o bezpieczeństwo i możliwe powikłania, zwłaszcza gdy preparat trafia w ręce osoby bez odpowiednich kwalifikacji. Przez wiele lat botoks funkcjonował gdzieś w "szarej strefie" pomiędzy kosmetologią a medycyną. Teraz te dwie sfery zostały rozdzielone wyraźną, grubą kreską, co z pewnością wywołało niemałe poruszenie w branży beauty.
REKLAMA
Zobacz wideo Ten wstydliwy problem dotyka setek tysięcy Polaków, ale jest na to rada - botoks. I nie chodzi o poprawianie urody
Co grozi kosmetyczce za podanie botoksu? Koniec samowolki
Medycyna estetyczna długo funkcjonowała na styku różnych interpretacji prawnych, przez co zabiegi z użyciem toksyny botulinowej wykonywano nie tylko w gabinetach lekarskich, ale także w salonach kosmetycznych. Brak jasnego stanowiska państwa sprawiał, iż odpowiedzialność się rozmywała, a zasady bywały traktowane bardzo luźno.
Sytuację zmienił komunikat Ministerstwa Zdrowia opublikowany na początku lutego 2026 roku. Resort po raz pierwszy wprost odniósł się do charakteru zabiegów medycyny estetyczno-naprawczej, jasno wskazując, kto może je wykonywać, a kto nie. W dokumencie podkreślono, iż procedury te nie mieszczą się w zakresie usług kosmetycznych, choćby jeżeli są wykonywane po ukończeniu specjalistycznych kursów. Do komunikatu odniósł się wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Klaudiusz Komor. Zaznaczył, iż choć stanowisko resortu nie ma rangi aktu prawnego, stanowi istotny punkt odniesienia dla rynku i sądów rozpatrujących sprawy związane z powikłaniami.
Zabiegi z zakresu medycyny estetycznej mogą być wykonywane wyłącznie przez lekarzy, gdyż mają charakter inwazyjny i realizowane są z naruszeniem ciągłości skóry
- podkreślił. Samorząd lekarski od lat wskazywał, iż brak takiego rozróżnienia naraża pacjentów na realne ryzyko.
Ministerstwo Zdrowia zwróciło również uwagę na kwestię szkoleń. Z komunikatu wynika, iż lekarzom nie wolno szkolić niemedyków z procedur medycznych, do których zalicza się m.in. botoks. To wyraźny sygnał dla rynku kursów, który w ostatnich latach rozwijał się bardzo dynamicznie. Resort jasno zaznaczył, iż certyfikaty ukończenia szkoleń nie nadają uprawnień do wykonywania procedur medycznych, co w praktyce zamyka drogę do legalnego wykonywania botoksu poza gabinetami lekarskimi.
A co grozi osobie, która mimo braku uprawnień podejmie się wykonania botoksu? Takie działanie może wiązać się z odpowiedzialnością karną, w tym grzywną, karą ograniczenia wolności, a w skrajnych przypadkach choćby karą pozbawienia wolności. Ryzyko to rośnie, gdy zabieg jest wykonywany odpłatnie albo gdy pacjent zostaje wprowadzony w błąd co do kwalifikacji osoby wykonującej procedurę.
Na tej samej zasadzie ograniczenia obejmują również inne procedury medycyny estetyczno-naprawczej, takie jak: zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego, osocza bogatopłytkowego, nici medycznych, lipolizy iniekcyjnej, laserów wysokoenergetycznych oraz głębokich peelingów medycznych. Są to procedury zastrzeżone dla lekarzy i żadna kosmetyczka czy kosmetolożka nie ma prawa ich wykonywać.
Botoks/zabiegi medycyny estetycznejFot. Damian Kramski / Agencja Wyborcza.pl
Jakie mogą być powikłania po botoksie? Pamiętajmy, iż toksyny nie da się rozpuścić na zawołanie
Botoks uchodzi za szybki i przewidywalny zabieg, ale tylko wtedy, gdy wykonuje go osoba z odpowiednim przygotowaniem medycznym. W przypadku nieprawidłowej techniki lub błędnej oceny anatomii twarzy mogą pojawić się powikłania. Najczęściej dotyczą one zaburzeń mimiki, asymetrii twarzy lub opadania powiek. Zdarza się także nadmierne uniesienie brwi, które nadaje twarzy nienaturalny, zaskoczony wyraz.
Część powikłań ma charakter przejściowy, ale bywają sytuacje, w których pacjent musi po prostu poczekać, aż toksyna przestanie działać. Botoksu nie da się rozpuścić ani "cofnąć". Nie istnieje preparat neutralizujący jego działanie. Korekta jest możliwa tylko w ograniczonym zakresie i wymaga dużego doświadczenia. W skrajnych przypadkach pojawiają się objawy ogólne, takie jak bóle głowy, osłabienie mięśni, podwójne widzenie czy trudności z mówieniem i przełykaniem.
Dlatego tak istotne jest miejsce, w którym wykonywany jest zabieg. Zaufany gabinet to nie tylko estetyczne wnętrze, ale przede wszystkim dostęp do lekarza, który zna anatomię, potrafi reagować na powikłania i bierze odpowiedzialność za procedurę. Decyzja Ministerstwa Zdrowia nie jest więc wyłącznie formalnością. To próba uporządkowania rynku, na którym stawką jest zdrowie, a nie tylko wygląd. Czy zdecydowałabyś/zdecydowałbyś się na botoks? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.











