Bolesne decyzje NFZ, pieniędzy na badania jest mniej. "Wracają limity"

portalplock.pl 3 godzin temu

Dziura w systemie ochrony zdrowia jest ogromna. Już od kilku miesięcy wiadomo, iż szpitale otrzymają mniej pieniędzy za nadwykonania w zeszłym roku i przez cały czas nie wiadomo jak dużo. Przez kilka lat funkcjonował bowiem system, w którym szpitale, chcąc nadrobić straty finansowe na nierentownych procedurach (trzeba rozumieć, iż nie każde świadczenie jest wycenione poprawnie) mogły wykonać procedury, które przynoszą placówkom zysk. W ten sposób strata się wyrównywała i "wszyscy byli zadowoleni". Ktoś może powiedzieć, iż można po prostu poprawnie wycenić procedury medyczne, ale dla wszystkich kolejnego rządu to działanie po prostu zbyt trudne.

Szpitale wykonywały więc nadwykonania - za świadczenie w limicie NFZ płaci, za to co do nadwykonań trwa wielka wycena. Placówki podchodzą więc ostrożnie do liczby wykonywanych procedur. Może się tak zdarzyć, iż szpital mógłby wykonać więc zabiegów danego typu, ale w limicie NFZ zapisana jest konkretna liczba i trudno. Możliwości są, ludzie są, sprzęt czeka, nie ma po prostu kasy.

Teraz wiemy już, iż mniej, przynajmniej w teorii, będzie badań obrazowych.

NFZ tnie diagnostykę obrazową

Od 1 kwietnia obowiązuje zarządzenie prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, które zakłada, iż Fundusz co prawda zapłaci placówkom za nadwykonania w badaniach obrazowych, ale tylko do pewnego limitu. W przypadku tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego NFZ zapłaci dokładnie połowę kwoty, zaś w przypadku badań endoskopowych (gastroskopii, kolonoskopii) 60% kwoty. Pozostałą część placówki muszą sfinansować same. W przypadku zadłużonej ochrony zdrowia w Polsce można śmiało założyć, iż placówki po prostu będą działać na limitach. Takie jest też przewidywanie Naczelnej Izby Lekarskiej.

- Mimo naszego oporu rozporządzenie Prezesa NFZ weszło w życie. Od 1.04.2026 NFZ za pacjentów "nadwykonania", czyli ponad plan, zapłaci 50% kosztów za tomografie i reoznans oraz 60% za kolono i gastroskopie. Czyli de facto wracają limity

- napisał w serwisie X Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy NIL.

Taką wersję wydarzeń potwierdza nam Marek Stawicki, prezes Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej.

- Nas kwestia tomografii komputerowej nie powinna "zaboleć", bo tu kontrakt mamy dość duży. Raczej nie będzie ograniczeń. Natomiast jeżeli chodzi o gastroskopię i kolonoskopię jeszcze nie wiem, bo to mamy zakontraktowane w ramach sieci. Z tego zarządzenia nie wynika jakie są tu zasady. Natomiast jeżeli ktoś miałby, tak jak my wiele lat temu, badania endoskopowe zakontraktowane w ramach poradni ambulatoryjnej, to przy zapłacie 60% nadwykonań byśmy nie robili w ogóle. To dość kosztowne badania i jeżeli NFZ zapłaci 60% to z punktu świadczeniodawcy jest to bez sensu

- mówi prezes Marek Stawicki.

Rezonansu magnetycznego PZOZ po prostu nie ma. A gdyby PZOZ go miał, to prezes Stawicki i tak nie ukrywa, ze nadwykonań by nie było, bo po prostu dużo kosztuje.

W optymistycznym wariancie może okazać się, iż kontraktów w regionie jest tak dużo, iż pacjenci się rozproszą i znajdą możliwość badania w innym miejscu. To mocno optymistyczny wariant, w tym pesymistycznym kolejki "na fundusz" po prostu się wydłużą. Część pacjentów i tak już decydowała się na wykonanie badań prywatnie - tak jest po prostu znacznie szybciej. Można spekulować, iż takich pacjentów będzie coraz więcej. Koszt rezenansu magnetycznego w Płocku to od 600 do 1500 złotych złotych, w zależności od miejsca.

Badania obrazowe są raczej niezbyt przyjemne, więc trudno tu mówić o wyłudzaniu procedur. To jednak badania, które przy wielu schorzeniach, tych śmiertelnych i nie, są po prostu podstawowym badaniem.

- Przy wielu schorzeniach badanie tomografem komputerowym jest tym podstawowym, pozwalającym stwierdzić czy schorzenie jest czy nie i pogłębić diagnostykę

- opisuje prezes Stawicki.

Można spekulować, iż długofalowo problem wystrzeli. Pewne choroby, jak np. nowotwory, można efektywniej i taniej leczyć na wstępnym etapie rozwoju - im później zdiagnozowana choroba, tym leczenie daje mniejsze szanse powodzenia i jest droższe.

Rozporządzenie obowiązuje dopiero od tygodnia.

Idź do oryginalnego materiału