Blue Monday – smutny poniedziałek

gazeta-lubon.pl 6 godzin temu

Pojęcie to zostało wprowadzone 20 lat temu przez psychologa Cliffa Arnalla, który próbując określić najbardziej depresyjny dzień w roku brał pod uwagę różne czynniki, m.in. pogodowe, psychologiczne i ekonomiczne. W tym roku Blue Monday wypada 19 stycznia.

Termin ten nie ma potwierdzenia w nauce, ale wciąż występuje w przekazach medialnych. Warto wykorzystać go, jako pretekst do rozmów o zdrowiu psychicznym i bardzo trudnym zagadnieniu samobójstw, które wciąż są tematami tabu. Zdarzają się one jednak tak często, iż nie sposób o tym milczeć. Kryzys psychiczny i myśli samobójcze mogą dotknąć każdego, bez względu na wiek, płeć, status społeczny itd.

Dlaczego to tak powszechny problem? W naszym kraju mało się mówi o problemach psychicznych. Powodem tego jest brak wiedzy, lęk przed uzewnętrznieniem, stereotypowe spojrzenie na sprawę, obawa „co ludzie powiedzą”. Żyjemy w pośpiechu, bez chwili zastanowienia nad swoimi myślami i dobrostanem psychicznym. Nie pozwalamy sobie czuć, a choćby gdy czujemy, to nie chcemy się uzewnętrzniać. Objawy stresu i napięć emocjonalnych to także problemy z sercem, bóle głowy i mięśni, drżenie rąk, kłopoty trawienne, zaburzenia apetytu, problemy hormonalne, nadmierne wypadanie włosów, słabsza odporność organizmu, zakłócony sen, duszności, a czasem też ataki paniki.

Czy da się poznać, iż ktoś może rozważać przedwczesne odejście z tego świata? Osoby w depresji potrafią zakładać „maski”, stwarzać pozory, iż wszystko w porządku, uśmiechać się, mimo iż w środku rozpadają się na kawałki. Czasami po prostu nie da się zauważyć zmian odpowiednio wcześnie.

Czy próby samobójcze są wołaniem o pomoc? Nie zawsze. Bywa, iż nie widzi się innego wyjścia. Czasem człowiek nie chce umrzeć, ale nie wyobraża sobie dalej żyć, tak mocno cierpiąc. Pamiętajmy, iż z każdej sytuacji jest wyjście, niekoniecznie łatwe, ale jest. Podstawą jest sięgać po pomoc, gdy jej potrzebujemy, bo nie jesteśmy sami na tym świecie, choćby jeżeli tak myślimy w danych okolicznościach. Zawsze znajdzie się ktoś, na kogo możemy liczyć, chociażby profesjonalista (psycholog, psychiatra, telefon zaufania itd.). Nie ufajmy swoim myślom rezygnacyjnym. Rozmawiajmy, bądźmy łagodni dla siebie i innych. Nigdy nie wiemy, jaka historia kryje się za drugim człowiekiem i jego zachowaniem.

Co możemy zrobić dla siebie i innych? Czasem wystarczy wysłuchać, okazać zainteresowanie. Zapytać: „Jak mogę ci pomóc?”, „Czy chcesz porozmawiać?”. Z drugiej strony – dać sobie pomóc, nie bać się otworzyć przed kimś. Ważna jest też redukcja poziomu stresu. Są na to różne sposoby, od wysiłku fizycznego, przez praktykę skupienia na tym, co „tu i teraz”, aż po codzienne przyjemności, rozwijanie hobby, rozmowy z bliskimi, przytulenie kogoś, spacer. Wspaniale działa kontakt z naturą i zwierzętami oraz aromaterapia (olejki eteryczne, świeczki zapachowe itd.).

Jeśli tylko czujemy taką potrzebę, zadzwońmy na któryś z telefonów zaufania, np. 800 70 22 22 (Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym) lub 116 111 (Całodobowy telefon zaufania dzieci i młodzieży), a także 22 505 11 11 (Linia wsparcia dla Seniorów). Pamiętajmy, w razie zagrożenia życia, nie wahajmy się poinformować służb pod 112! Jeden telefon może uratować życie. Sprawmy, iż tak zwana znieczulica stanie się mitem, a nasze społeczeństwo będzie bardziej empatyczne i życzliwe.

Proponuję 19 stycznia, na przekór wszystkiemu, zadbać o pozytywną atmosferę i zrobić coś miłego dla siebie lub innych. Jest taka technika „Zjadaj słonia po kawałku” – można ją przenieść na walkę ze stresem i przygnębieniem: zajmujmy się tylko jednym aspektem, wszystkiego od razu nie zmienimy. Powoli wprowadzajmy pozytywne nawyki do naszej codzienności. W ten sposób nie będzie to takie przytłaczające, jak gdybyśmy chcieli wywrócić życie do góry nogami, wszystko od razu. I pamiętajmy, iż nigdy nie jesteśmy z problemem sami.

Anna Sroczyńska

Idź do oryginalnego materiału