Bariery dla leczenia biologicznego w chorobach zapalnych krzywdzą pacjentów

mzdrowie.pl 1 tydzień temu

Pacjenci mają trudności ze skorzystaniem z leczenia w ramach programów lekowych B.124 i B.156. Pacjenci z POChP wciąż pozostają bez leczenia biologicznego. O tych barierach dyskutowano w czasie spotkania parlamentarnego zespołu ds. chorób alergicznych.

„Mamy na dziś do czynienia z barierami dwojakiego rodzaju. To są dwa różne zjawiska. Pierwsze zjawisko jest takie, iż pacjenci mają teoretyczny dostęp do leczenia, czyli powstały programy lekowe, które funkcjonują, są świadczeniami gwarantowanymi, ale mamy z tym pewne problemy. Druga sytuacja jest taka, iż mamy też kilka grup pacjentów, dla których albo kryteria włączenia do programów lekowych są tak skomplikowane, iż w zasadzie uniemożliwiają włączenie ich lub odraczają to w czasie. Sytuacja trzecia najgorsza to jest taka gdzie pacjenci nie mają dostępu do nowoczesnego leczenia” – mówił Hubert Godziątkowski, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych. Przytoczył statystyki, zgodnie z którymi Polacy mają dostęp do 4,6 proc. innowacyjnych terapii lekowych, podczas gdy będący pod tym względem w najlepszej sytuacji Niemcy mają dostęp aż do 94 proc. zarejestrowanych innowacji lekowych.

,,50 procent ośrodków, które mają podpisane kontrakty z braku finansowania czy argumentacji o braku finansowania rzeczywiście nie prowadzi kwalifikacji pacjentów do programu lekowego” – podkreślał Hubert Godziątkowski, mówiąc o programie B.124 leczenie ciężkiej postaci atopowego zapalenia skóry. Z wyliczeń Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych wynika, iż połowa chorych nie jest włączana do programu lekowego. Często nie są choćby pisemnie informowani o powodach odmowy. Towarzystwo zgłasza to Rzecznikowi Praw Pacjenta. Następnie informacja trafia do Narodowego Funduszu Zdrowia. W efekcie przeprowadzona jest kontrola, po której szpital otrzymuje karę. Nie zmienia to jednak niczego dla pacjenta, który przez cały czas pozostaje bez adekwatnego leczenia.

Problemy dotyczą także programu B.156, dotyczącego leczenia chorych z zapaleniem nosa i zatok przynosowych z polipami nosa. „Kryteria włączenia do leczenia są na tyle skomplikowane, iż adekwatnie nie do przejścia” – podkreślał prezes Godziątkowski. Pacjent musi przejść dwie rozległe operacje, aby zostać zakwalifikowanym do leczenia przyczynowego. A średni czas oczekiwania na operację wynosi 18 miesięcy. Pojawił się pomysł na zmianę w programie, która byłaby wprowadzona wraz z włączeniem trzeciego leku do programu, a mianowicie, aby pacjent mógł otrzymać lek już po pierwszej operacji. Z programem B.156 związana pozostało inna bariera. „Do programu lekowego pacjentów włączają laryngolodzy, nie alergolodzy” – zwracał uwagę Hubert Godziątkowski. Tymczasem prawie 80 proc. pacjentów z tą diagnozą pozostaje pod opieką poradni alergologicznej. Przypomniał również, iż wciąż brakuje programu lekowego dla przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Istnieją już dwa leki biologiczne, które mogłyby się znaleźć w takim programie.

Doktor Piotr Dąbrowiecki, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP mówił, iż jest zbulwersowany brakiem zielonego światła ze strony AOTMiT dla biologicznego leczenia POChP. Podkreślił, iż brak nowoczesnego leczenia w tej chorobie pogarsza stan pacjenta i przyspiesza jego śmierć – „Dlaczego nie ma tu osoby z AOTMiT-u i NFZ-u? Większość pacjentów nie jest leczona z zastosowaniem już dostępnych leków. Terapia trójlekowa jest rzadko wybierana. Często jest za to te terapia, która już nie istnieje w Europie, a my ją stosujemy”.

„My mamy gwarancję konstytucyjną równości i ten program, o których rozmawiamy, narusza zasadę równości dostępu. Dlatego, iż my w sposób sztuczny zaczynamy ograniczać dostępność, co nie wiąże się ani z merytorycznymi, ani z finansowymi argumentami. Pierwsza rzecz – my musimy wprowadzić równość” – powiedział prof. Tadeusz Zielonka z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członek władz Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc. I dodał – ”Alokacja środków jest problemem etycznym i lekarze powinni na to zacząć zwracać uwagę. Czy państwo które, jest szóstym PKB, może być przedostatnie w refundacji innowacji? To nie jest prawda, iż to wynika z naszych niedostatków ekonomicznych. To często wynika z naszych wyborów. My nie analizujemy czy efektywnie wydajemy środki”.

Zdaniem prof. Zielonki należy zwiększyć na profilaktykę, dzięki czemu obniżyłaby się skala niektórych problemów zdrowotnych, a zysk z tego tytułu pozwoliłby zwiększyć udział innowacyjnych terapii w leczeniu. „Gasimy pożary, ale nie dbamy o to, aby nam nie wybuchały pewne problemy” – mówił profesor, podkreślając konieczność głębokiej reformy ochrony zdrowia. Przypomniał, iż każdy rząd zwiększał wydatki, ale mimo to dostrzegalna jest coraz mniejsza satysfakcja pracowników opieki zdrowotnej oraz pacjentów. „Słuchajcie ekspertów” – zaapelował do polityków. Zwrócił również uwagę na postawę samych lekarzy, która może wzmacniać barierę dla dostępności do programów lekowych. Ocenił, iż na szkoleniach dotyczących programów lekowych pojawiają się wciąż te same twarze. Duża grupa lekarzy w ogóle nie czuje potrzeby poszerzania swoich kompetencji w tym obszarze. Dlatego zasugerował, aby izba lekarska zaczęła wyciągać konsekwencje wobec takich specjalistów „W PRL-u to by szef zapytał: A czemu ty leczysz pacjenta takimi starymi lekami?”. Jak ocenił, w środowisku lekarskim brakuje dziś nadzoru merytorycznego.

Idź do oryginalnego materiału