Balliamo! W rytmie fal

widzimyinaczej.org.pl 1 miesiąc temu

Celebrować dolce vita, tańczyć, śpiewać i opalać się pod pięknym mazurskim niebem – czy w takich okolicznościach można się czegoś nauczyć? Oczywiście, iż tak. I to ile! Udowodnili to uczestnicy kolejnych warsztatów wyjazdowych organizowanych w ramach projektu Akademia ShareOKO IV. Zajęcia odbywały się w dniach 10-15 sierpnia w Giżycku, na terenie Centralnego Ośrodka Sportu oraz Międzynarodowego Centrum Żeglarstwa i Turystyki Wodnej Oczy Mazur.

Ballare e cantare

Wszyscy Polacy co nieco po włosku potrafią. Pizza, carbonara, cappuccino, mamma mia, arrivederci! Ale gdyby tak poznać trochę więcej słówek? Sprawdzić, czy mam umiejętności nauki tego

języka? Do tego mają być lekcje tańca towarzyskiego. Super, nie pamiętam już kroków walca. Trochę gramatyki, trochę ruchu – będzie różnorodnie. Takie myśli mogły przewijać się przez głowy beneficjentów, kiedy wypełniali formularz zgłoszeniowy do projektu. W tym roku po raz pierwszy wybierając tematy warsztatów wyjazdowych, można było zaznaczyć język włoski oraz taniec.

Uczestników zgłosiło się dużo za dużo, jednak ostatecznie na warsztaty językowo-taneczne zakwalifikowało się 10 osób. Zajęcia z języka włoskiego prowadził Mikołaj Jabłoński, a tańców towarzyskich uczył Adam Baranowski.

Był to dość intensywny czas, ale spędzony w luźnej atmosferze. Nie brakowało śmiechu, ruchu, ćwiczeń aktywizujących grupę.

Podczas zajęć tanecznych beneficjenci poznali podstawowe kroki walca, cza-czy, samby, salsy i ćwiczyli je do skutku w parze lub solo. Prowadzący przekazywał jasne instrukcje, a gdy ktoś nie potrafił powtórzyć danego ruchu, podchodził i indywidualnie pokazywał, jak należy ustawić ciało. Również lekcje włoskiego były w pełni dostępne: opierały się głównie na mówieniu i słuchaniu, a materiały były przesyłane w wersji elektronicznej. Uczestnicy poznali wiele ciekawostek o włoskich miastach i potrawach. Ponadto nauczyli się przedstawiać i wskazywać drogę do celu, odmieniali czasowniki i śpiewali – oczywiście wszystko w języku Dantego. Na pewno zapamiętali wiele nowych słówek i zwrotów, które przydadzą się podczas wizyty w słonecznej Italii.

Wybierz żagle

Na warsztaty żeglarskie, które prowadził Robert Zarzecki, również zakwalifikowało się dziesięcioro beneficjentów. Niektórzy z nich mieli już jakieś doświadczenie żeglarskie, ale wielu było pierwszy raz na łódce. Dlatego pierwszegodnia wyjazdu nowi załoganci poznali zasady bezpieczeństwa na wodzie. Następnie weszli na fundacyjny jacht Mila i mogli zapoznać się z jego budową, obejrzeć dokładnie wszystkie elementy. Z każdym kolejnym dniem wiedzieli już więcej o żeglowaniu: uczyli się węzłów,

pojęć, komend i zasad panujących na łodzi.

Od samego początku uczestnikom zajęć towarzyszyły kamery TVP, ponieważ w tym czasie w Oczach Mazur telewizja nagrywała odcinek programu „Pełnosprawni”. Kilka ujęć z naszych warsztatów, fundacyjną Milę oraz port, w którym ta łódka cumuje, można zobaczyć na stronie: https://sport.tvp.pl/94799496/pelnosprawni-22082026 (min. 14:48).

Drugiego dnia uczestnicy od razu zostali wrzuceni na głęboką wodę. Mieli bowiem idealne warunki żeglarskie: fantastyczną pogodę i

wiatr dochodzący nawe

t do 13 m/s. Oznaczało to dużą prędkość, porządne przechyły, a niejednokrotnie wlewającą się przez burty do kokpitu wodę. Słowem – dla instruktora i wolontariuszy wzmożoną czujność, a dla uczestników prawdziwy sprawdzian lub świetną zabawę.

Każdego kolejnego dnia pogoda się stabilizowała, a wiatr słabł. Do tego stopnia, iż czwartego dnia warsztatów na wodzie była już zupełna flauta i trzeba było jednak przesiąść się na mniejsze jednostki pływające. I tak oto osiem kajaków ruszyło Łabędzim Szlakiem, pomiędzy wyspami, które są naturalnymi rezerwatami przyrody. Było przy tym śmiechu co niemiara, ale każdy ostatecznie przyznał, iż po trzech godzinach w kajaku rzeczywiście czuje, iż ma ręce.

Małą tradycją fundacyjnych warsztatów wyjazdowych staje się powoli to, iż któregoś dnia wypożyczamy dodatkowe jachty, tej samej klasy co nasza fundacyjna Mila, i płyniemy do portu Sztynort na wspólny obiad.

Tym razem, 14 sierpnia, udało się wypożyczyć dwa jachty – Rejs i Balanga – i w grupie liczącej łącznie 34 osoby wypłynąć na cały dzień. To dobra okazja, by na dłuższej trasie poćwiczyć stawianie żagli, sterowanie i wykonywanie zwrotów. W drodze powrotnej nie obyło się bez tradycyjnego postoju w trzcinach przy jednym z brzegów, by chętni mogli nacieszyć się kąpielą w jeziorze. Wszystkie trzy łodzie były ze sobą związane na tyle ciasno, by swobodnie można było przejść z jednej do drugiej, więc ci, którzy nie pływali, mogli w tym czasie spędzać czas razem, wymieniać doświadczenia i wrażenia z rejsu.

Ostatni dzień warsztatów to czas na posprzątanie jachtu, by kolejna załoga mogła bezpiecznie z niego korzystać. Tym razem łódka była potrzebna ekipie, która jeszcze tego samego dnia, 15 sierpnia, startowała w najtrudniejszych śródlądowych regatach w Polsce „Ratujmy DeZety”. Fundacja Widzimy Inaczej bierze udział w tym 24-godzinnym wyścigu już po raz piętnasty. Jak co roku, tym razem również nie udało się stanąć na podium. Załoga Mili zajęła zaszczytne, ostatnie, czyli dziewiąte miejsce w kategorii Dezeta Tradycyjna, ale jak mawia sternik, Robert Zarzecki: – Nie pływamy po to, by zdobywać medale i puchary. Bierzemy udział w regatach dla przygody, dla wspólnego spędzenia czasu. I każde bezpieczne ukończenie regat smakuje tak samo dobrze jak wygrana.

Warsztaty językowo-taneczne i żeglarskie zostały zorganizowane w ramach projektu Akademia ShareOKO IV dofinansowanego ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Idź do oryginalnego materiału