Pytanie o to, czy w polskich aptekach nie zabraknie kluczowych leków, stało się jednym z priorytetów bezpieczeństwa państwa. Doświadczenia pandemii COVID-19, zawirowania geopolityczne oraz ujawnienie skali globalnych zależności produkcyjnych uświadomiły decydentom i pacjentom, jak kruche potrafią być łańcuchy dostaw produktów leczniczych.
W odpowiedzi na narastające niepokoje społeczne oraz najnowsze wyniki badań opinii publicznej, posłanka Anna Gembicka skierowała do Ministra Zdrowia obszerną interpelację. Wzywa w nim rząd do rozliczenia dotychczasowej polityki lekowej. Chce też przedstawienia twardych danych na temat dostępności antybiotyków, skali importu z rynków azjatyckich oraz strategicznych planów ochrony państwa przed kryzysem lekowym. Odpowiedzi na tę interpelację udzieliła niedawno z upoważnienia Ministra Zdrowia Podsekretarz Stanu Katarzyna Kacperczyk. Rzuca ona światło na mechanizmy monitorowania rynku, stan rezerw państwowych oraz planowane reformy legislacyjne.
Strach przed pustymi półkami w aptekach
Punktem wyjścia dla poselskiej interpelacji stały się wnioski z raportu Fundacji Obywatele Zdrowo Zaangażowani z maja 2026 roku. Zatytułowano go: „Bezpieczeństwo lekowe i dostępność antybiotyków w opinii pacjentów. Wnioski dla decydentów”. Badanie przeprowadzono na grupie 637 respondentów. Raport pokazuje, iż pamięć o kryzysach dostaw z lat ubiegłych pozostaje niezwykle żywa, wywołując konkretne zachowania konsumenckie.
– Wyniki badania wskazują na poważne obawy pacjentów związane z dostępnością produktów leczniczych. Aż 84,6% ankietowanych pamięta problemy z dostępnością leków i wyrobów medycznych podczas pandemii COVID-19, natomiast 36,3% respondentów zadeklarowało, iż w przeszłości miało trudności z zakupem antybiotyków. Niepokojący jest również fakt, iż 22% uczestników badania przyznało, iż zdarza im się kupować antybiotyki w ilości przekraczającej aktualne potrzeby zdrowotne – cytuje statystyki w swojej interpelacji posłanka Anna Gembicka.
To zjawisko „gromadzenia leków na zapas” rodzi bezpośrednie zagrożenia dla zdrowia publicznego. Jak zauważa autorka interpelacji, nieuzasadnione wykupywanie leków prowadzi niebezpiecznych sytuacji. Pacjenci samowolnie przyjmują tego typu leki i stosują je po terminie ważności. To w konsekwencji prowadzi do narastania zjawiska antybiotykooporności.
Równie niepokojący okazał się poziom wiedzy obywateli na temat pochodzenia leków. Zaledwie 26,4% ankietowanych było świadome faktu, iż europejski rynek antybiotyków jest uzależniony od syntezy substancji czynnych w Chinach i Indiach. Jednocześnie 72,5% badanych zadeklarowało chęć posiadania pełnej wiedzy o pochodzeniu kupowanych produktów.
– Zapewnienie dostępu do leków ratujących zdrowie i życie jest przede wszystkim obowiązkiem państwa oraz elementem realizacji konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia. […] Bezpieczeństwo lekowe powinno być traktowane jako element bezpieczeństwa państwa, wymagający długoterminowej strategii, odpowiednich rezerw, wsparcia produkcji krajowej oraz skutecznego systemu przewidywania i reagowania na niedobory – czytamy w interpelacji.
W ramach 15 szczegółowych pytań posłanka zażądała m.in. podania liczby przypadków braków antybiotyków w latach 2024–2026. Zażądała też ujawnienia udziału azjatyckich substancji czynnych w polskim rynku oraz przedstawienia stanu rezerw strategicznych.
Ministerstwo Zdrowia uspokaja: nie ma braków systemowych
Odpowiadając na pytania, Ministerstwo Zdrowia przedstawiło stanowisko, iż sytuacja na rynku jest stabilna. Natomiast występujące trudności mają charakter punktowy i przejściowy.
– Aktualnie w Polsce nie występują systemowe braki leków, w tym antybiotyków. Problemy z dostępnością dotyczą jedynie jednostkowych produktów leczniczych, określonych firm farmaceutycznych i często występują zaledwie lokalnie. Należy zaznaczyć, iż są to sytuacje niezależne od Ministra Zdrowia, który w ramach posiadanych kompetencji nie produkuje ani nie dystrybuuje produktów leczniczych na rynek – czytamy w odpowiedzi resortu.
Resort podkreśla, iż sumaryczna liczba pozwoleń na dopuszczenie do obrotu wynosi 17 848, a ważnych numerów GTIN jest 61 881. Nadzór nad rynkiem sprawowany jest poprzez Zintegrowany System Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi (ZSMOPL). Odbiera on codzienne raporty o transakcjach z aptek i hurtowni. Wspiera to też Moduł Eksploracji Rynku Leków (MERL).
Jednak dane przekazane przez Prezesa URPL pokazują, iż w latach 2024–2026 podmioty odpowiedzialne zgłosiły aż 471 powiadomień o wstrzymaniu dostaw antybiotyków. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło takich substancji jak: amoksycylina (98), azytromycyna (86), klarytromycyna (77), cefuroksym (53), cefaklor (24) oraz benzatynowa fenoksymetylopenicylina (20).
Jako główne przyczyny producenci podawali błędy w prognozach popytu, problemy produkcyjne, opóźnienia logistyczne oraz nagłe skoki zapotrzebowania. Okres trwania wstrzymań wynosił od miesiąca do pół roku. Resort zaznacza, iż brak możliwości zakupu leku przez hurtownię nie oznacza braku w aptece. Placówki te posiadają bowiem zapasy, a pacjentom oferowane są odpowiedniki.
Azjatycki monopol i wyzwanie suwerenności substancji czynnych
Jeden z kluczowych wątków interpelacji dotyczył geostrategicznego uzależnienia Polski od dostaw substancji czynnych z Azji. Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia przynosi szczerą ocenę realiów rynkowych.
– Aktualnie przeważająca część surowców i substancji czynnych potrzebnych do wytworzenia leków pochodzi z fabryk ulokowanych na terytoriach państw trzecich, zwłaszcza Chin i Indii. Szacuje się, iż koszty inwestycji oraz produkcji na rynkach azjatyckich są o 20-40% niższe w stosunku do kosztów na rynku europejskim i dotyczy to ogólnie państw UE, a nie tylko Polski. Oparcie bezpieczeństwa lekowego o globalne łańcuchy dostaw jest niebezpieczne i może prowadzić do niedoborów leków… – twierdzi resort.
Z danych MZ wynika, iż jedynie nieliczne substancje czynne pochodzą z UE (np. amoksycylina, azitromycyna, fosfomycyna). Natomiast przytłaczająca większość kluczowych substancji, m.in. cefazolina, ceftazidima, cefuroksyna, ciprofloksacina, klatromycyna, klindamycyna, levofloxacyna, linezolidum, moxifloxacina, piperacillinum + tazobactamum czy tigecyclina, pochodzi z Chin i Indii.
Odpowiedzią rządu na to wyzwanie jest ogłoszona w grudniu 2024 r. Krajowa Lista Leków Krytycznych, obejmująca po aktualizacji 401 substancji czynnych. Aż 250 pozycji z tej listy pokrywa się z Unijną Listą Leków Krytycznych. To z kolei umożliwia producentom korzystanie z europejskich programów wsparcia.
Tarcza antykryzysowa: procedury awaryjne, rezerwy i lista antywywozowa
W przypadku wystąpienia braków rynkowych Ministerstwo Zdrowia dysponuje określonymi procedurami awaryjnymi. Jest to import docelowy (dla indywidualnych pacjentów) oraz import interwencyjny (zgoda na czasowy obrót lekiem w opakowaniu obcojęzycznym). Co dwa miesiące publikowane jest też obwieszczenie zawierające tzw. listę antywywozową. To wykaz produktów zagrożonych brakiem dostępności, których wywóz z Polski jest zakazany (obwieszczenie z 8 lipca 2026 r. zawiera 288 pozycji). Wspólnie z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych (RARS) utrzymywane są też rezerwy leków.
– W obszarze bezpieczeństwa lekowego RARS może pełnić istotną rolę poprzez utrzymywanie rezerw strategicznych obejmujących wybrane produkty lecznicze, wyroby medyczne oraz inny asortyment niezbędny dla ochrony zdrowia […]. Katalog produktów leczniczych włączonych do rezerw strategicznych ma natomiast charakter niejawny – wyjaśnia wiceminister Katarzyna Kacperczyk.
Przyszłość i zachęty dla branży
Długofalową odpowiedzią rządu ma być stymulowanie lokalnej produkcji leków. Służy temu mechanizm Bezpieczeństwa Lekowego Polski oraz projektowana nowelizacja ustawy refundacyjnej (SZNUR).
W ramach mechanizmu BLP wprowadzono dwa wykazy:
- Wykaz G1 – leki wytwarzane w Polsce lub z polskiej substancji czynnej (739 produktów GTIN, 151 substancji czynnych). Daje pacjentom 10% obniżki odpłatności.
- Wykaz G2 – leki wytwarzane w Polsce z polskiej substancji czynnej (37 produktów GTIN, 12 substancji czynnych). Daje pacjentom 15% obniżki odpłatności.
Dla producentów przewidziano zwolnienie z paybacku, wydłużenie decyzji refundacyjnych do 5 lat oraz 50% zniżki w opłatach.
W projekcie SZNUR resort zdrowia proponuje m.in.: podwyższenie do 30% dopłaty płatnika do leków z wykazu G2 i przywileje refundacyjne za transfer technologii do Polski w ciągu 3 lat. Projekt zawiera też podwyższenie dolnego limitu marży hurtowej z 50 gr do 80 gr. Wprowadza również kroczącą obniżkę ceny po wygaśnięciu patentu. Równolegle realizowane są prace nad strategią „Polityka Lekowa Państwa 2026–2030”, której przyjęcie zaplanowano na koniec 2026 roku.
Interpelacja posłanki Gembickiej punktuje obawy społeczne, podatność łańcuchów dostaw i zjawisko wypychania produkcji do Azji. Ministerstwo Zdrowia przekonuje z kolei, iż posiada skuteczne narzędzia monitorowania i wdraża zachęty dla rodzimego przemysłu. Skuteczność tych działań zweryfikuje jednak praktyka i zdolność państwa do ochrony obywateli przed ewentualnymi kryzysami dostaw.
















