Apteki bez ochrony w razie kryzysu gazowego. Luki w przepisach mogą uderzyć w pacjentów

mgr.farm 3 dni temu

Na początku stycznia w serwisie X Krzysztof Soboń opisał sytuację, z którą zaczęły stykać się apteki w różnych częściach kraju. Do przedsiębiorców prowadzących apteki trafiają oficjalne pisma dotyczące planów ograniczeń w dostawach gazu. Dokumenty te są elementem procedur przewidzianych na wypadek rzeczywisttego kryzysu związanego z bezpieczeństwem energetycznym.

Adresaci pism są zobowiązani do wypełnienia formularza i zakwalifikowania swojej działalności jako chronionej lub niechronionej. To właśnie na tym etapie – jak wskazuje Krzysztof Soboń, pojawia się zaskoczenie. Po zapoznaniu się z listą działalności objętych ochroną okazuje się, iż aptek w nim nie ujęto.

Pismo na wypadek kryzysu, a nie teoretyczna ankieta

Pisma wysyłane do aptek są związane z przygotowywaniem planów wprowadzania ograniczeń w poborze paliw gazowych, do czego zobowiązani są operatorzy systemów dystrybucyjnych, w tym Polska Spółka Gazownictwa. Celem tych działań jest wcześniejsze ustalenie, którzy odbiorcy w razie kryzysu powinni zachować ciągłość dostaw, a u których pobór gazu może być ograniczony lub całkowicie wstrzymany.

Klasyfikacja ta nie pozostaje bez konsekwencji. Dla apteki uznanej za odbiorcę niechronionego oznacza to realne ryzyko braku ogrzewania lokalu. W warunkach zimowych przekłada się to bezpośrednio na niemożność utrzymania wymaganych temperatur przechowywania produktów leczniczych, a w konsekwencji na konieczność ich utylizacji i przerwanie ciągłości zaopatrzenia pacjentów.

Koła gospodyń wiejskich – tak, apteki – nie

Jak zwraca uwagę Krzysztof Soboń, lista działalności chronionych prowadzi do trudnych do obrony wniosków. W katalogu znajdują się m.in. organy administracji publicznej czy koła gospodyń wiejskich, natomiast apteki – miejsca, w których pacjenci uzyskują dostęp do leków ratujących zdrowie i życie, pozostają poza ochroną.

Autor wpisu przypominał przy tym, iż choćby w realiach PRL apteki były traktowane jako element obrony cywilnej państwa. Dziś, w systemie opartym na szczegółowych regulacjach i formularzach, ich rola w sytuacjach kryzysowych nie znajduje odzwierciedlenia w przepisach. W efekcie, jak ironicznie podsumowano w serwisie X, apteka w razie problemów z dostawami gazu „może zamarznąć”.

Definicja odbiorcy chronionego kluczem do problemu

Źródłem tego stanu rzeczy jest definicja tzw. odbiorcy chronionego, wynikająca z ustawy – Prawo energetyczne oraz rozporządzeń wykonawczych dotyczących wprowadzania ograniczeń w poborze paliw gazowych. Przepisy te posługują się zamkniętym katalogiem działalności objętych ochroną i nie odwołują się ogólnie do pojęcia ochrony zdrowia.

W praktyce ochrona przysługuje m.in. podmiotom leczniczym prowadzącym działalność stacjonarną, jednak apteki nie są zaliczane do tej kategorii. W świetle ustawy o działalności leczniczej apteka nie jest podmiotem leczniczym, ale placówką obrotu detalicznego produktami leczniczymi. Ta formalna kwalifikacja sprawia, iż mimo kluczowej roli w systemie ochrony zdrowia, apteki nie mieszczą się w definicji odbiorcy chronionego.

To nie decyzja operatora, ale problem przepisów

Warto podkreślić, iż opisywana sytuacja nie wynika z uznaniowych decyzji operatorów sieci gazowej. Polska Spółka Gazownictwa realizuje obowiązki nałożone przepisami prawa i wprost wskazuje, iż nie interpretuje regulacji, a jedynie je stosuje. Odpowiedzialność za obecną sytuację leży więc po stronie zapisów rozporządzeń, które nie uwzględniają roli aptek w zapewnianiu bezpieczeństwa lekowego.

Sprawa nagłośniona w serwisie X pokazuje, iż mamy do czynienia nie z jednostkowym absurdem, ale z systemową luką. Bez zmiany definicji odbiorcy chronionego lub rozszerzenia katalogu działalności objętych ochroną, apteki pozostają formalnie podmiotami, które w razie kryzysu energetycznego mogą zostać pozbawione ogrzewania – z konsekwencjami odczuwalnymi przede wszystkim przez pacjentów.

Źródło: MB/X.com

Idź do oryginalnego materiału