Nieco ponad rok temu w Sejmie powołano Parlamentarny Zespół ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych. Od samego początku tematem jego prac były ograniczenia dotyczące otwierania aptek w Polsce oraz ich wpływ na dostęp do leków. Na kolejnych posiedzeniach ścierali się na argumenty i przytyki zwolennicy i przeciwnicy “Apteki dla Aptekarza”.
Inicjatorzy Zespołu postawili sobie za cel przygotowanie takich propozycji zmian, które ułatwią powstawanie aptek w miejscach, gdzie w tej chwili ich brakuje. Często pojawiającym się zagadnieniem podczas prac Zespołu były “białe plamy” na rynku aptecznym. Część ekspertów wskazywała, iż przyczyną ich powstawania są obowiązujące przepis, utrudniające otwieranie aptek. Inni wskazywali jednak, iż głównym powodem ich istnienia jest brak rentowności i biznesowego uzasadnienia, dla otwierania aptek w określonych lokalizacjach.
We wrześniu 2025 roku – podczas ostatniego jawnego posiedzenia zespołu – poseł Jerzy Meysztowicz (wiceprzewodniczący), zapowiedział przygotowanie konkretnego projektu zmian, w oparciu o propozycje zebrane podczas prac zespołu. Ten projekt przedstawiono w miniony czwartek (26 marca) i wzbudził on ogromne kontrowersje.
Projekt od przedsiębiorców?
Jak się okazuje projekt nowelizacji Prawa farmaceutycznego, jaki przedstawiono uczestnikom posiedzenia, został przygotowany we współpracy ze środowiskiem przedsiębiorców. Poseł Meysztowicz na wstępie poinformował, iż w jego stworzeniu brali udział Pracodawcy RP, Konfederacja Lewiatan i Związek Aptek Franczyzowych. Uzupełniono go o jedną uwagę, ze zgłaszanych w trakcie prac Zespołu, przez Naczelną Izbę Aptekarską. Parlamentarzysta zapowiedział, iż wstępna nazwa projektu to “Apteka dla Pacjenta”.
Geneza powstania tego projektu wzbudziła duże kontrowersje wśród uczestników posiedzenia. Największe obiekcje na ten temat miał poseł Janusz Cieszyński. Próbował dociekać między innymi kim jest tajemniczy “Aleksander Olszewski” widniejący jako autor pliku z projektem, który otrzymali posłowie.
– To kto przygotował dany tekst prawny pozwala też zidentyfikować bardzo często w czyim interesie ten tekst prawny powstał. (…) Jest to kolejna odsłona tego sporu pomiędzy środowiskiem aptek sieciowych i środowiskiem zrzeszonym na dzisiaj wokół izby aptekarskiej. Widać, iż ten projekt realizuje interesy tylko jednej ze stron – mówił Cieszyński.
Między posłem PiS i posłem Meysztowiczem wywiązała się ostra wymiana zdań, na temat przejrzystości prowadzonych prac i sposobu powstania projektu. Janusz Cieszyński zwracał uwagę, iż dokument budzi jego niepokój i zamierza zgłosić sprawę do CBA.
– Panie Pośle, nie mam nic przeciwko temu, żeby CBA się zajęło tym projektem. Mam nadzieję, iż zakończyło sprawy związane z respiratorami i będzie miało czas, żeby zająć się sprawami aptek – ripostował poseł Meysztowicz, nawiązując do tzw. afery respiratorowej, w której udział miał Janusz Cieszyński.
Co znalazło się w projekcie?
Nie mniej kontrowersji co źródło projektu wzbudziła też jego zawartość. Co prawda nigdzie go nie opublikowano, ale jego treść w dość ogólny sposób przedstawił podczas posiedzenia poseł Jerzy Meysztowicz. Wskazywał przy tym, iż zawarto w nim propozycje rozwiązań, które mają stanowić podstawę do dalszych dyskusji. Projekt ten zakłada między innymi:
- Utrzymanie ograniczeń demo- i geograficznych uchwalonych w 2017 roku, dotyczących otwierania nowych aptek.
- Utrzymanie możliwości prowadzenia aptek tylko przez farmaceutów i ich spółki, ale rozszerzenie dozwolonych form prawnych o spółki komandytowe lub spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. w tej chwili to tylko spółki jawne i partnerskie.
- Uchylenie ograniczenia limitu posiadania tylko 4 aptek.
- Uchylenie przepisów przewidujących zakaz przejmowania kontroli nad podmiotem prowadzącym aptekę ogólnodostępną.
- Podniesienie progu koncentracji z 1% do 20% w skali województwa.
- Zwolnienie z opłaty skarbowej za udzielenie zezwolenia dotyczy przypadku, gdy apteka ma podjąć działalność na terenie gminy, w której nie funkcjonuje żadna apteka ani punkt apteczny.
- Nowe przepisy doprecyzowujące zasady dziedziczenia aptek.
- Możliwość przeniesienia apteki do innego lokalu w przypadku, gdy właściciel utracił prawo do lokalu lub lokal uległ zniszczeniu, jeżeli odległość między wejściami do izb ekspedycyjnych apteki pod dotychczasowym a nowym adresem wynosi nie więcej niż 500 metrów.
Poseł Meysztowicz przekonywał, iż usunięcie limitów koncentracji ma zachęcić przedsiębiorców do szukania możliwości otwierania nowych aptek na terenach, gdzie ich w tej chwili brakuje. Apelował by “dać się rozwijać krajowym sieciom, by miał większy wpływ na rynek apteczny w Polsce”.
– Nie będę ukrywał, iż liczymy na to, iż właśnie tego typu działania, czyli wspieranie aptek, które mogłyby się otwierać na terenach pozamiejskich, spowoduje zniknięcie białych plam – mówił poseł Jerzy Meysztowicz.
Apelował też o umożliwienie działani przedsiębiorcom aptecznym „w trochę szerszym zakresie, już nie tylko jako spółki jawne, ale również jako spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, jako spółki komandytowe”.
Apteka dla Przedsiębiorcy
Zgodnie z oczekiwaniami projekt spotkał się z przychylnością wspomnianych organizacji, które uczestniczyły w jego stworzeniu. Ich przedstawiciele w swoich wypowiedziach wskazywali co prawda, iż „projekt nie jest idealny”, ale stanowi dobry materiał do dalszej pracy.
Z krytyką przedsiębiorców spotkały się m.in. zapisy przez cały czas pozwalające na otwieranie aptek farmaceutom i ich spółkom. Na sali pojawiło się kilka głosów mówiących, iż takie rozwiązanie jest sprzeczne z konstytucją (co miał stwierdzić Trybunał Konstytucyjny w 1992 roku), a apteki powinni móc otwierać też zwykli przedsiębiorcy.
– Ja bym poszedł dalej, bo ten projekt nie jest idealny. Uważam, iż można by było zrezygnować… mimo iż jestem farmaceutą. Farmaceuci powinni być kierownikami aptek ogólnodostępnych i to oni są wtedy gwarantem bezpieczeństwa funkcjonowania takiej placówki. Zapewnia im to ustawa o zawodzie farmaceuty. Ja bym poszedł dalej i rozszerzył możliwość otwierania aptek również przez niefarmaceutów – mówił Mariusz Kisiel ze Związku Aptek Franczyzowych.
Farmaceuta przyznał, iż „lwia część” projektu zmian jest jego autorstwa i została wypracowana w ramach prac zespołu deregulacyjnego związanego z platformą SprawdzaMy.
Demontaż bezpieczeństwa lekowego w Polsce
Krytyki pod adresem projektu nie szczędzili natomiast przedstawiciele Naczelnej Izby Aptekarskiej oraz Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek. Dr Marek Tomków przedstawiając opinię NIA wskazał, iż proponowane zmiany mogą doprowadzić do całkowitego demontażu bezpieczeństwa lekowego w Polsce.
Głównym punktem zapalnym była propozycja ustalenia limitu posiadania aptek na poziomie 20% w skali województwa. Marek Tomków dostrzegł w tym mechanizmie ogromne zagrożenie.
– Nie dajmy się nabrać na to, co tu jest napisane (…) de facto oznacza to 20% w kraju, co oznacza podział rynku strategicznego na pięć podmiotów – punktował przedstawiciel NRA.
Przekonywał, iż polskie sieci nie mają szans w starciu z globalnym kapitałem. W jego oceni projekt w przedstawionym kształcie nie chroni polskiego rynku przed wykupem przez podmioty z państw o wątpliwych intencjach politycznych.
Kolejnym zarzutem pod adresem autorów projektu było usunięcie mechanizmów kontrolnych, które do tej pory pozwalały na nadzór nad rynkiem farmaceutycznym. Według Tomkowa, nowa regulacja sprawi, iż instytucje nadzorcze staną się bezradne.
– Zdemontowano w tym projekcie wszystkie bezpieczniki, wszystkie elementy, które można było podnieść w ramach kontroli. Zostały zdjęte. Inspekcja ma wybite zęby. Nie jest w stanie sprawdzić za chwilkę niczego, a zwłaszcza powiązań kapitałowych – ostrzegał.
Jego szczególny niepokój wzbudził też zapis o możliwości prowadzenia apteki choćby w przypadku utraty prawa wykonywania zawodu przez farmaceutę. Wskazał też na ryzyko przejmowania aptek przez hurtownie i producentów leków, co może prowadzić do niebezpiecznej koncentracji pionowej. Prezes NRA nazwał projekt „ultra niebezpiecznym” i zaapelował do posłów o wstrzymanie dalszych prac nad dokumentem. Według niego, mimo kilku drobnych, pozytywnych zapisów, całościowy kształt ustawy rozbija system bezpieczeństwa, na którym polegają miliony Polaków.
Skreślić czy poprawiać?
Podczas posiedzenia Zespołu kilkukrotnie padały stwierdzenia, iż projekt nie powinien być procedowany, a jedyną sensowną poprawką do niego jest całkowite skreślenie. Poseł Jerzy Meysztowicz wielokrotnie apelował jednak, aby wszyscy uczestnicy dyskusji zgłosili do niego swoje uwagi. Zostaną one rozpatrzone na kolejnych posiedzeniach zespołu.
– Będziemy się starać, żeby rzeczywiście szukać takich rozwiązań, które nas doprowadzą do tego, iż ten projekt będzie mógł być przedłożony do komisji deregulacyjnej – wskazywał poseł.
Otwarta pozostaje zatem kwestia czy środowiska krytykujące projekt, będą jednak zgłaszać do niego swoje uwagi, czy jednak zbojkotują dalsze prace zespołu.
– Nie jesteśmy w stanie nad tym projektem się pochylić w taki sposób, żeby uznać go za bezpieczny dla pacjenta – mówił Marek Tomków.












