"Nie wszystkie porody są traumatyczne. Mój był. Byłam pewna, iż w trakcie umrę"

gazeta.pl 4 godzin temu
Czy można mieć "dobry poród"? Dla wielu kobiet, które mają to doświadczenie za sobą, to oksymoron. Bo moment urodzenia dziecka był dla nich traumą, którą przez cały czas noszą w sobie. "Byłam pewna, iż umrę. Doświadczenie cierpienia zmiażdżyło mnie psychicznie. Wiem już, jak straszliwa jest świadomość perspektywy umierania. Panicznie boję się umierania" - pisze w swoim liście do naszej redakcji Dagmara Kolarczyk (imię i nazwisko zmienione na prośbę autorki).Poród jest intensywnym wysiłkiem fizycznym i emocjonalnym, dlatego wymaga odpowiedniego przygotowania zarówno ciała, jak i psychiki. Wiele kobiet, które mają to doświadczenie za sobą, opisuje je jako "do przeżycia" i stosunkowo gwałtownie wraca do pełni sił, zapominając o tym, co wydarzyło się na sali porodowej.
REKLAMA


Warto jednak pamiętać, iż dobry poród to taki, po którym zdrowe są zarówno dziecko, jak i matka. I nie chodzi tu wyłącznie o regenerację ran fizycznych. Równie ważna jest kondycja psychiczna, ponieważ rany na duszy goją się znacznie dłużej."Jestem trzy miesiące po porodzie i mierzę się teraz z traumą. Ironią losu jest fakt, iż mój poród odbył się w cudownym szpitalu, gdzie zaangażowanie personelu jest niewiarygodne. Poród przyjmowała moja koleżanka-położna, czułam się zaopiekowana. A mimo to uważam dzień porodu za najgorszy w moim życiu" - wyznaje w swoim liście Dagmara.


Zobacz wideo


Ada Sułek o cesarskim cie?ciu: Nie było planowane


Przygotowanie do porodu to nie wszystkoWiele kobiet ma traumatyczne wspomnienia ze swojego porodu. Kiedy się o nich słucha, trudno jest uwierzyć w to, iż w polskich szpitalach da się rodzić bez bólu i z poszanowaniem praw i godności rodzącej. Dagmara jest szczęśliwą mamą. Długo czekała na swojego syna. Kocha go. "Walka z niepłodnością kosztowała nas wiele czasu, frustracji i pieniędzy. A mimo to, kiedy dziś na niego patrzę i myślę, iż mogłabym wybrać: mieć go i ten poród, a nie mieć go i nigdy nie rodzić, to bardzo walczę ze sobą, by nie wybrać tej drugiej opcji. Te myśli to efekt mojej traumy. Ja bardzo kocham moje dziecko. Nie chcę żałować, iż ono istnieje. Przebieg tego porodu nie jest jego winą. W zasadzie nie jest niczyją winą" - zaczyna swoją opowieść moja bohaterka.


Dagmara była świetnie przygotowana do porodu. Dbała o zdrowie i swoją kondycję. Chodziła choćby na zajęcia gimnastyki dla ciężarnych. Zapisała się też do szkoły rodzenia i wzięła udział w dodatkowych lekcjach z edukacji przedporodowej, które prowadziła położna środowiskowa. Wiedziała, przynajmniej w teorii, jak wygląda poród, z jakich faz się składa. Miała plan w głowie i świadomość, iż przed nią trudne, ale ważne zadanie. "I co z tego, skoro sam poród okazał się tak bolesnym doświadczeniem, iż byłam pewna, iż w trakcie umrę" - wspomina w swoim liście. I gdy czytam opinie położnych, iż przekaz medialny straszy pacjentki, a poród wygląda w rzeczywistości inaczej, to mam ochotę powiedzieć: oczywiście, poród wygląda dużo gorzej. Poród to agonia w panice. Poród to niepewność. Poród to wiele godzin męczarni, która nie wiadomo kiedy się skończy. To duszenie, bo nie można wziąć głębokiego oddechu. Poród to przerażający brak kontroli nad swoim ciałem. I nie, znieczulenie nie powinno być motywatorem dla ciężarnych - znieczulenie dostaje się wtedy, gdy już z bólu nie ma się siły istnieć. To marna pociecha- wyznaje. Dagmara również nie zgadza się z retoryką, iż poród siłami natury jest lepszy od cięcia cesarskiego. "Mój poród skończył się cesarką i mam porównanie. Po cc człowiek jest obolały ale może brać leki przeciwbólowe. I ten ból jest 'ogarnialny'. I nikt nie odmawia morfiny po zabiegu. A jak podczas porodu siłami natury rodząca wyje z bólu niczym zarzynane zwierzę, to nie ma na to ratunku, bo 'jeszcze za małe rozwarcie'" - dodaje. "Kobiety powinny mieć wybór"Porodowe doświadczenia kobiet są różne. Nie wszystkie wspominają ten czas dobrze. Czy da się to zmienić i "odczarować"? Uważam, iż kobiety powinny mieć wybór: rodzić siłami natury czy przez cesarskie cięcie. Ja bardzo chciałam przeżyć naturalny poród. Wiem, iż to lepsze dla dziecka, iż rekonwalescencja jest często krótsza. Chciałam też po prostu przeżyć to, co jest elementem kobiecej natury. Byłam tego bardzo ciekawa. Ale rzeczywistość mnie przerosła, teraz widzę szerzej - są różne wskazania do CC i kwestia zdrowia psychicznego nie powinna być spychana na drugi plan- zaznacza autorka listu. "Moja terapeutka powiedziała mi po diagnozie traumy, iż gdybym przyszła do niej przed porodem, wydałaby mi zaświadczenie o wskazaniach do CC ze względu na moją historię rodzinną i konstrukcję psychiczną. Być może miałabym wtedy szansę na uniknięcie tego, z czym teraz się mierzę. Może więcej kobiet mogłoby tego uniknąć dzięki jednej wizycie... Dlatego tym bardziej nie mogę pojąć czemu wskazania psychiatry nie zawsze są traktowane poważnie, przecież to lekarz, nie znachor. To człowiek wykształcony na tej samej uczelni, co ginekolog czy chirurg" - dopowiada.


Dagmara również uważa, iż każda kobieta w ciąży powinna mieć możliwość konsultacji z psychologiem. "Oczywiście dostęp na NFZ priorytetowy, przed porodem, bo przecież standardowo do psychologa na NFZ czeka się miesiącami..." - dodaje. Boli, bo tak musi być? "Po prostu piekło"Dagmara nie jest medykiem. Jest kobietą, która uważa, iż każda z rodzących powinna mieć wybór, ale nie może być on podyktowany jednostronnym przekazem. "Musi mieć ona rzetelną wiedzę o plusach i minusach obydwu rozwiązań. Wiedzę, a nie tylko jednostronne opinie położnych czy lekarzy" - podkreśla."Staram się sobie tłumaczyć, choć strasznie ciężko mi to przychodzi, iż nie wszystkie porody są traumatyczne. Że są kobiety, które nie wychodzą z nich tak pokiereszowane. Że nie każda z nas potrzebuje CC. To poważna operacja i nie powinna być działaniem lekkomyślnie prewencyjnym, ale nie powinno się jej też traktować jako najgorszego zła" - zaznacza. Dagmara w swoim liście wspomina także traumatyczną historię z sali przedporodowej, której doświadczyła jej znajoma.Miała przez trzy dni wywoływany poród, ból nie do zniesienia. Błagała o CC, lekarz nie chciał się zgodzić. Przekonała go dopiero położna, stanowczo stając po stronie umęczonej kobiety. Po trzech dniach. Czy to naprawdę powinno tak wyglądać? Przecież rodząca kobieta jest totalnie bezbronna, zdana na czyjąś łaskę. Nie ma siły walczyć o swoją godność i dobrostan. Jak można odmówić jej ulgi w tak długim cierpieniu, jeżeli nie ma przeciwwskazań medycznych do operacji?! Gdy wyobrażę sobie przez co ona przeszła, zbiera mnie na wymioty. Po prostu piekło- opisuje. "A u dentysty borujemy zęby i dla wszystkich oczywiste jest, iż można wziąć znieczulenie. I nikt nie wycina wyrostka robaczkowego bez znieczulenia pacjenta. A rodząca kobieta może sobie wyć z bólu. Bo to takie naturalne, iż 'boli'. Przecież to paranoja" - stwierdza jednoznacznie.


Kobiety po porodzie są pozostawiane same sobiePoród - siłami natury czy przez cesarskie cięcie - to dopiero początek długiej i wyboistej drogi. I nie jest wcale łatwiej. Szczególnie w miejscach, gdzie nie ma odpowiedniej opieki poporodowej. A ta, zdaniem wielu kobiet, praktycznie nie istnieje. Nikt się taką kobietą nie interesuje. Mamę i dziecko odwiedza położna, która bardziej zwraca uwagę na noworodka, aniżeli to, co dzieje się z kobietą. Na tym oczywiście nie koniec, bo jak zauważa Dagmara, rzadko która z mam idzie na konsultację do fizjoterapeuty uroginekologicznego.Kobiety niezależnie od tego, czy rodzą przez CC czy SN nie mają dostępu do urofizjoterapeuty na NFZ. Uważam to za skandaliczne, ponieważ kobieta w tym okresie ma masę wydatków i nie zawsze znajdzie pieniądze na cotygodniowe wizyty, a zaniedbanie może prowadzić do znaczącego obniżenia jakości życia. Podobnie jest z poradniami laktacyjnymi - skoro wszystkim tak mocno zależy na powrocie do natury, to czemu kobiety nie mają bezpłatnego wsparcia doradcy laktacyjnego? - dopytuje autorka listu, która także przyznaje, iż zawsze chciała mieć dwójkę dzieci, ale dziś poważnie zastanawia się, czy kiedykolwiek będzie na to gotowa. "Mam zdiagnozowaną traumę, biorę leki. Nie dlatego, iż zawinił szpital czy system, ale dlatego, iż poród to piekło" - dodaje.A Ty? Co sądzisz na ten temat? Napisz na adres: [email protected]. Gwarantuję anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału