Nie, nie pracuję na pełny etat, bo chyba bym nie wyrobiła przy dwóch etatach.
Ale teraz, wraz ze zmianą proboszcza w jednej z będzińskich parafii, można powiedzieć, iż mam jeszcze jedną pracę, tyle iż choćby na pełen etat. Wiecie, nowy proboszcz nie za bardzo się orientuje co jest gdzie w zakrystii. A ja przez ostatni rok doskonale nauczyłam się praktycznie wszystkich czynności przy ołtarzu, wiem gdzie są jakie paramenty, wiem gdzie się przechowuje hostie, komunikanty, ornaty, lekcjonarze, wina mszalne, a w zaledwie dwa dni nauczyłam się przygotowywać w 100% ołtarz pod Mszę świętą. Łącznie z nalewaniem wina i wody do ampułek oraz oświetleniem całego kościoła. Pytam się tylko o jedno - gdzie są na tych Mszach pozostali ministranci? Tyle się mówi o braku powołań, a tam, gdzie te powołania powinny się rodzić, brakuje jednego - dyscypliny i systematyczności. Ja wiem, iż teraz każdy dzieciak ma milion zajęć dodatkowych, ale naprawdę każdy ma je codziennie, a przez to nikogo w tygodniu nie widać przy ołtarzu? No trochę trudno mi w to uwierzyć...
Czuję się prawie jak kościelny. Tylko kościelnemu płacą za wykonywaną pracę, a zwykły choralista roby wszystko wolontaryjnie...




![Więcej niż sport. V edycja „Dni Sportu” w Lublinie [4-6.09.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/09/4_6_09_2026_Dni-Sportu_1.jpg)



