Ktoś może mi powiedzieć, iż dziecinnieję, bo jako lektury wybieram sobie typowe książki dla dzieci. Tymczasem czasami lubię przeczytać sobie coś z dziecięcych pozycji nie tylko, aby przeczytać coś typowo lekkiego, ale i po prostu odpocząć. A czasem i w książce znajdę inspirację do przeprowadzenia jakiś zajęć z dziećmi na świetlicy. Nie będę ukrywać, iż zdarzało mi się to nie raz, i nie dwa.
Tym razem, korzystając z przerwy międzysemestralnej oraz pierwszych dni, kiedy zajęcia na uczelni są jeszcze w miarę luźne, zaczytywałam się w dwóch pozycjach autorstwa Krystyny Boglar - "Nie głaskać kota pod włos" oraz "Każdy pies ma dwa końce". o ile kojarzycie film albo serial "Rodzina Leśniewskich" nakręcony w latach 70 ubiegłego wieku (mówcie co chcecie - ja go pamiętam i bardzo mile wspominam) z uroczymi bliźniakami-Bąblami, których wszędzie było pełno, to mogę Wam zdradzić, iż jego pierwowzór stanowiły te właśnie książki. Jak przez mgłę kojarzę, iż fragment mieliśmy zamieszczony w podręczniku do języka polskiego, jednak na przeczytanie całości musiałam poczekać ponad 20 lat. Opłacało się, a lektura miała tak komediowe wątki, iż chwilami zaśmiewałam się do łez.
Tytuł: "Nie głaskać kota pod głos"Autor: Krystyna Boglar
Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza
Warszawa 1978
Ilość stron: 145
Jak ważna dla człowieka jest rodzina wie praktycznie każdy. Zapewnia ona stabilność i poczucie bezpieczeństwa dla wszystkich jej członków Co jednak w przypadku wielodzietnych rodzin, w których nagła decyzja jednego z nich może mieć niemały wpływ na całe jej funkcjonowanie?
Czytelnik podczas lektury zaznajamia się z kilkoma miesiącami życia mieszkającej w Warszawie rodziny Leśniewskich - mamy Aleksandry, taty Olgierda, 12-letniego Leszka, rok młodszej Agnieszki oraz 7-letnich bliźniąt, Pawła i Beaty, zwanych Bąblami. Akcja zaczyna się w momencie, kiedy najmłodsze dzieci rozpoczynają naukę w szkole podstawowej, a mama po wielu latach przerwy wraca na studia polonistyczne. Jej decyzja wywołuje zaskoczenie u innych domowników, a jednocześnie zobowiązują się oni do jak największej pomocy w obowiązkach domowych, aby jak najbardziej odciążyć mamę. Wychodzą z tego różne interesujące sytuacje.
Książka Krystyny Boglar "Nie głaskać kota pod włos" to pełna humoru pozycja przedstawiająca życie przeciętnej rodziny w PRLu. A jednak poruszane w niej problemy, takie jak wychowanie dzieci, pierwsze młodzieńcze zauroczenia, czy też niespodziewane odwiedziny wydają się być uniwersalne i ponadczasowe. Wydaje mi się, iż każdy czytelnik bez problemu może utożsamiać się z jakimś bohaterem, których w książce nie brakuje. Zaś sama lektura może pokazać, w jakich aspektach nastąpiła zmiana w codziennym życiu na przestrzeni prawie półwiecza.
Tytuł: "Każdy pies ma dwa końce"
Autor: Krystyna Boglar
Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza
Warszawa 1978
Ilość stron: 158
"Każdy pies ma dwa końce" Krystyny Boglar to bezpośrednia kontynuacja pozycji "Nie głaskać kota pod włos" tej samej autorki. Tym razem wraz z nieco szaloną i zwariowaną rodziną Leśniewskich wybieramy się na pełne przygód wakacje po Polsce.
Kiedy cała czwórka dzieci przyniosła do domu świadectwa promujące je do następnej klasy, a mama zaliczyła pierwszy rok pedagogiki, można było zacząć myśleć o zasłużonych wakacjach. 11 - Agnieszka od razu oznajmiła, iż jedzie na obóz harcerski, 12-letni Leszek załatwił sobie pracę zarobkową przy zbiorze malin. W tym przypadku jedynie Bąble pojechały, po wielu perypetiach związanych z wypożyczeniem samochodu, który ostatecznie okazał się maluchem, oraz pakowaniu, w podróż po Polsce. Najpierw odwiedziły miejsce, gdzie Leszek z przyjaciółmi zbierał maliny, następnie pojechali do cioci do Krakowa, a na końcu w góry, gdzie na obozie wraz z innymi harcerzami i zuchami przebywała Agnieszka. A w każdym z odwiedzanych miejsc zdążyły tak narozrabiać, iż czasami aż brzuch bolał ze śmiechu.
Trzeba przyznać, iż pani Krystyna miała dobry pomysł z napisaniem tych dwóch pełnych humoru książeczek o perypetiach rodziny Leśniewskich. I jedynie żałuję, iż na tym skończyła. Książki mają wartką akcję, a kolejne zwariowane i niecodzienne pomysły Beaty i Pawła sprawiają, iż nie sposób się przy nich nudzić.