2136. Trzy lata wojny

na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com 1 miesiąc temu
Trzecia rocznica agresji Rosji na Ukrainę zbiegła się w czasie z moim finiszowaniem w pisaniu pracy magisterskiej z Nauk o rodzinie, poświęconej adaptacji dzieci w młodszym wieku szkolnym do wymagań stawianych im przez polski system oświaty. Ale żeby nie było tak łatwo - dodatkowo porównuję je z identycznymi badaniami, które przeprowadziłam dwa lata temu, w niedługim czasie po napaści Rosji na Ukrainę.
Skąd taki pomysł na temat? adekwatnie wyszedł on przez przypadek - kiedy na przełomie 2021 i 2022 roku wstępnie deklarowaliśmy czym chcielibyśmy się zajmować w naszych pracach dyplomowych. Kiedy powiedziałam, iż chciałabym napisać o funkcjonowaniu dzieci z Ukrainy w polskich szkołach, moja promotorka była trochę załamana. Niby było już sporo uczniów narodowości ukraińskiej w naszych szkołach, choćby w mojej rejonowej, a mimo to kobieta zastanawiała się, czy to się uda. Zachęcała mnie choćby do zmiany tematyki, o czym zaczęłam po cichu myśleć tak na początku lutego. A potem wybuchła wojna i sprawa niejako się rozwiązała. Wiecie co jest w tym wszystkim najlepsze? Że kiedy 24 lutego usłyszałam o wybuchu wojny na Ukrainie, to pierwsza myśl, jaka przyszła do tego mojego pustego łba brzmiała: I po co mi ten dyplom z turystyki religijnej, skoro za granicą spadają rakiety? Dwa dni wcześniej obroniłam bowiem tytuł licencjata na Uniwersytecie Papieskim w Krakowie.
Wtedy przeprowadziłam sześć wywiadów z nauczycielkami pierwszych trzech klas, do których trafili kilka miesięcy wcześniej mali uchodźcy. W niemal wszystkich przypadkach okazało się, iż dzieciaki nie odnajdują się w nowej sytuacji, iż noszą w sobie traumę, z pierwszych dni i tygodni działań wojennych w ich ojczyźnie. Wyszło też, iż sami nauczyciele nie byli przygotowani na taką sytuację.
Po dwóch latach ponownie powtórzyłam te badania. I wyszły zdecydowanie na plus.
Jeden z podrozdziałów pierwszego rozdziału opowiada o przebiegu wojny na Ukrainie (analogicznie jeden z podrozdziałów mojej pracy licencjackiej przedstawiał zarys historii Ukrainy od 1918 do 2022 roku). choćby nie wiedziałam, iż tych 21 stron aż tak mnie wykończy emocjonalnie. Jeszcze raz cofałam się do ostatnich 3 lat i tego, co w tym czasie działo się za naszą wschodnią granicą. O większości zdarzeń pamiętałam, niektóre jednak mi umknęły gdzieś w czasoprzestrzeni. Z drugiej strony, trudno zapomnieć o tym, co się działo w takiej Buczy, Charkowie, czy też Mariupolu. A kiedy dotarłam do ilości zabitych, to aż czułam, jak ciarki mi przechodzą po ciele. I sama się siebie pytam - po co ta cała wojna? Po co tyle zabitych osób i zniszczonych obiektów? Nie rozumiem, na prawdę nie rozumiem. Tym bardziej, iż końca tego konfliktu nie widać. A cierpią tak adekwatnie najbardziej bezbronni cywile.
Okresowo na świetlicy, gdzie pracuję, pojawiają się dzieciaki, które są uchodźcami wojennymi. Zwykle na 2-3 miesiące, potem znikają. Kiedyś było ciężej z nimi pracować. Teraz, po tych 3 latach spędzonych w Polsce, jest dużo lepiej. Chociaż wiadomo, iż nigdy nie zastąpi się im tego, co musieli porzucić podczas ucieczki przed wojną.

164 strony magisterki. Przecież promotor się załamie... Z drugiej strony - mam jakieś nieodparte wrażenie, iż tuż przed końcem coś mi się nie uda, iż polegnę. Że tyle poświęconego czasu i zaangażowania pójdzie na marne. Czy to tylko przedwczesny stres? Oby.
Idź do oryginalnego materiału