07.06.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku – Inga Levi

radio.lublin.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: 07.06.2026 Borszcz Ukraiński po Lubelsku – Inga Levi


Anna Kovalova:

Jak tworzyć sztukę, gdy za oknem trwa wojna, a jedynym światłem do pracy bywa lampka zasilana akumulatorem? Witam, przy mikrofonie Anna Kovalova.

———

Dziś zapraszam Państwa na rozmowę z Ingą Levi – ukraińską artystką i ilustratorką, która urodziła się i mieszka w Kijowie. W swojej twórczości posługuje się grafiką, malarstwem, mozaiką oraz instalacją. Podczas swojej wizyty w Lublinie Inga Levi podzieliła się refleksjami na temat życia i pracy artystycznej w cieniu wojny. Zapraszam do wysłuchania naszej rozmowy.

Inga Levi: Tak naprawdę był to długi proces, w którym nieustannie zachodziły zmiany, w pewnym sensie skorelowane z przebiegiem wojny. w tej chwili znów mieszkam w Kijowie. Na szczęście, mimo wszystko, życie artystyczne w Kijowie tętni pełnią życia. Oczywiście odbywa się to w warunkach, w których nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro: czy nie wylecą ci okna w mieszkaniu, czy nie zostaną wybite szyby w galerii, czy sama galeria nie zostanie zniszczona i tak dalej. Mimo to instytucje, oddolne inicjatywy oraz indywidualni artyści działają bardzo aktywnie. Niedawno zakończyła się moja wystawa w Galerii Demczuk w Kijowie, na której prezentowane były obrazy, nad którymi pracowałam zimą – czasami przy świetle lampki zasilanej akumulatorem, bo nie było prądu. Tak właśnie wyglądają nasze warunki pracy. I oczywiście, myślę, iż nie tylko dla mnie kwestia priorytetów jest czymś, co nieustannie mnie dręczy. Wielu moich kolegów i koleżanek wstąpiło do wojska. Pytanie, dlaczego zajmuję się sztuką, a nie służbą wojskową, towarzyszyło mi przez cały ten czas. I chyba właśnie to było moim największym dylematem. Nic tak nie podważało mojego pragnienia zajmowania się sztuką jak właśnie to. Nie blackouty, nie ryzyko ataków, ale właśnie ta kwestia. adekwatnie wystawa, o której wspomniałam, również częściowo dotyczyła tego tematu. Być może nie zawsze jest to odczytywane wprost, ale mimo wszystko wiele z tych refleksji jest tam ukrytych. Po zakończeniu studiów w Polsce i powrocie do Ukrainy poważnie rozważałam zdobycie podstawowych umiejętności potrzebnych w wojsku, żeby sprawdzić siebie i zrozumieć, w jakim kierunku powinnam pójść. Zaczęłam choćby oswajać się z myślą, iż przestaję być artystką, co – jak później się okazało – wpędziło mnie w dość depresyjny stan.

Poszłam jednak na podstawowy kurs przygotowania wojskowego – naprawdę bardzo podstawowy – a także na kurs obsługi dronów FPV. I zarówno tam, jak i tam, pojawił się moment, w którym nie potrafiłam przestać być artystką. Wszystkie doświadczenia, które tam zdobyłam, ostatecznie wykorzystałam właśnie jako artystka.

W pewnym momencie pozwoliłam sobie pozostać artystką. Przynajmniej na razie. Dopóki mogę dokonywać takiego wyboru, dopóki mam ten przywilej – w przeciwieństwie do większości mężczyzn, którzy w tej chwili takiej możliwości nie mają.

Anna Kovalova: Pamiętam, iż kiedy spotkałyśmy się ostatnim razem, właśnie zastanawiałaś się nad tym, co zrobić: pójść do wojska czy pozostać artystką.

Inga Levi: Mam bardzo konkretną historię. Podczas dziesięciodniowego kursu FPV w pewnym momencie zaczęliśmy zajęcia z łączności. Było to dla mnie niezwykle trudne, ponieważ jestem stuprocentową humanistką. Dodam, iż nie tylko dla mnie – wszyscy mieli z tym problem. Byli tam bardzo różni ludzie, głównie policjanci. Wszyscy byli trochę oszołomieni. W pewnym momencie całkowicie przestałam rozumieć, o czym mowa, bo była to dla mnie zbyt skomplikowana materia. Zaczęłam więc rysować szkice, ponieważ jeden z instruktorów przyszedł ze swoim psem, który był niezwykle plastyczny w ruchu i po prostu piękny. Kiedy narysowałam tego psa, fizycznie poczułam, iż znów jestem sobą. Zapamiętałam ten moment. Później mieliśmy wykład o materiałach wybuchowych. Instruktor ustawił przed nami coś w rodzaju martwej natury – rząd różnych urządzeń wybuchowych, aby wyjaśnić ich działanie i zasadę funkcjonowania. Patrzę na to i myślę: „Boże, przecież to martwa natura Morandiego”. Formalnie wyglądało to dokładnie jak martwa natura Morandiego. Zaczęłam to szkicować. To było bardzo interesujące doświadczenie. A potem, podczas egzaminu, padło pytanie o amunicję kumulacyjną, a ja pomyślałam: „Okej, I don’t know”. Bo rysowałam. Ale to uczucie, iż znowu staję się sobą, kiedy rysuję, po okresie całkowitego niezrozumienia tego, co się dzieje, bardzo mocno utkwiło mi w pamięci. Te dwa momenty były chyba przełomowe. Uświadomiłam sobie, iż jeżeli zrezygnuję z tej działalności, będę się po prostu bardzo źle czuła. I pozwoliłam sobie pozostać artystką.

Anna Kovalova: Co pomaga ci wytrwać i odzyskiwać równowagę psychiczną? Bo ciągłe funkcjonowanie w trybie „walcz albo uciekaj” jest bardzo wyczerpujące.

Inga Levi: Antydepresanty. Naprawdę. Chyba zostanę ambasadorką antydepresantów, bo wiem, iż wiele osób z jakiegoś powodu nie odważa się spróbować pomóc sobie w ten sposób. A ja chciałabym do tego zachęcić, ponieważ to naprawdę pomaga żyć i panować nad swoim stanem psychicznym. Nie ma się czego bać. Życzę wszystkim, którym trudno radzić sobie z rzeczywistością albo z własnym stanem psychicznym, żeby znaleźli psychiatrę, który dobierze odpowiednie leczenie, a także psychoterapeutę. To naprawdę pomaga.

Anna Kovalova: Dzisiaj dużo o tym rozmawiałyśmy. adekwatnie od tego zaczęło się moje pytanie. Ale podsumowując: jak sztuka zmienia się podczas wojny? Czy artysta powinien dokumentować rzeczywistość, czy przeciwnie – tworzyć przestrzeń ucieczki?

Inga Levi: Ani jedno, ani drugie. Uważam, iż sztuka powinna przede wszystkim być formą refleksji. Powinna tworzyć wartość wykraczającą poza samo dokumentowanie rzeczywistości, bo dokumentowaniem zajmują się reporterzy i dziennikarze. Sztuka ma zupełnie inne zadanie. Nie wiem, może tworzenie sensów. Ale na pewno chodzi o próbę zrozumienia i przemyślenia tego, co się dzieje. W sztuce musi istnieć przestrzeń dla myśli. o ile taka przestrzeń może powstać poprzez pewną formę ucieczki od rzeczywistości, to również ma to swoje miejsce. Ale najważniejsze jest właśnie to – możliwość refleksji.

Anna Kovalova: Moją bohaterką była ukraińska artystka – Inga Levi. Dziękuję Państwu za dziś. Do usłyszenia za tydzień. Anna Kovalova – Radio Lublin.

Fot. Anna Kovalova / nadesłane

_____________________________________________________________________

Idź do oryginalnego materiału