— Nastroje w Kijowie są naprawdę fatalne. Pamiętam poprzednie lata 2025 czy 2024, kiedy ludzie byli mniej więcej psychicznie przygotowani na mrozy i przerwy w dostawach prądu. Nikt nie mógł sobie wyobrazić, w jak wiele innych dziedzin naszego życia może jeszcze uderzyć Rosja — przyznaje Olena Mychaszko, dziennikarka z Kijowa.