Zwrot o 180 stopni: Tusk wraca do reformy umów śmieciowych

upday.com 18 godzin temu
Zdaniem lidera Partii Razem Adriana Zandberga wzmocnienie kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy poprzez przyznanie inspektorom prawa do przekształcania umów jest konieczne dla ochrony praw pracowniczych. W przeciwnym razie, coraz więcej osób będzie narażonych na tzw. umowy śmieciowe - powiedział podczas konferencji. PAP

Premier Donald Tusk wznowił prace nad reformą dotyczącą umów śmieciowych po piątkowym wieczornym spotkaniu z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. To zwrot o 180 stopni – jeszcze we wtorek Tusk ogłosił zamknięcie sprawy. Kluczowa zmiana: sądy pracy, a nie inspektorzy, będą miały decydujący głos w przekształcaniu umów zlecenia, dzieło czy B2B w umowy o pracę.

W ciągu tygodnia stanowisko premiera przeszło gwałtowną ewolucję. We wtorek Tusk powiedział: «Podjąłem decyzję, aby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Sprawę uznałem za zamkniętą». Dwa dni później na platformie X zaatakował: «Możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł. Naszym zadaniem jest uwolnienie gospodarki i obywateli od nadmiernych regulacji i biurokracji. Znajdziemy lepsze sposoby ochrony pracowników».

Według informacji portalu Gazeta.pl piątkowe spotkanie z Czarzastym przyniosło przełom. Lider Nowej Lewicy zaproponował rozwiązanie, które rozbraja główny zarzut Tuska – nadmierną władzę urzędników.

Sądy zamiast inspektorów

Czarzasty wyjaśnił po spotkaniu: «Myślę, iż pójdziemy w tym kierunku, iż do momentu, kiedy sąd nie wyda decyzji, decyzja urzędnika nie będzie w tej sprawie obowiązywała». To oznacza, iż inspektor pracy będzie mógł wskazać nieprawidłowości, ale ostateczne słowo będzie należało do sądu pracy.

Tusk potwierdził zmianę kursu: «Projekt nie będzie dawał jakiejś pełnej, samowolnej władzy urzędnikowi, ale równocześnie będzie systemem, który będzie skutecznie chronił pracowników przed nadużywaniem i takim złym wykorzystywaniem elastycznych form zatrudnienia». Premier zapowiedział, iż minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk otrzyma jeszcze tego samego dnia rekomendację do wznowienia prac.

Tusk dodał: «Jeszcze dziś pani minister dostanie taką rekomendację, aby jak najszybciej podjąć pracę razem z ministrem (sprawiedliwości - red.) Żurkiem, bo rola sądów pracy, zdewastowanych przez poprzednią ekipę, musi być jednak uwzględniona».

Zandberg: to absolutne minimum

Lider Partii Razem Adrian Zandberg w sobotę przed Okręgowym Inspektoratem Pracy w Krakowie skrytykował to rozwiązanie jako niewystarczające. Domagał się «twardych kompetencji» i «prawdziwych, a nie teoretycznych narzędzi» dla inspektorów.

Zandberg argumentował: «Polacy nie mogą się doczekać na sprawiedliwość w sądach pracy. Wzmocnienie (Państwowej) Inspekcji Pracy, danie inspektorom pracy prawa do tego, żeby mogli tam, gdzie powinna być umowa o pracę, ustanowić umowę o pracę decyzją inspektora pracy, to jest absolutne minimum tego, co powinniśmy już od dawna mieć w polskim systemie ochrony podstawowych praw pracowniczych».

Koło poselskie Razem wystąpiło do Kancelarii Premiera z wnioskiem o informacje dotyczące wszystkich spotkań z przedstawicielami biznesu w ciągu ostatniego miesiąca, w tym zapisów wejść i wyjść.

Kontekst reformy

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy, opracowana przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, jest jednym z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy. Od jej realizacji zależy wypłata środków unijnych.

Projekt zakładał nie tylko możliwość przekształcania umów, ale też wymianę informacji między Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, Państwową Inspekcją Pracy i Krajową Administracją Skarbową, wprowadzenie zdalnych kontroli, elektronicznej dokumentacji oraz wyższe kary za naruszenia praw pracowniczych.

Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

Idź do oryginalnego materiału