Znana lekarka o porodach na SOR-ze: Urodzić można i w stajence

gazeta.pl 2 godzin temu
Kiedy w mediach pojawiła się informacja, iż kobiety mają rodzić na SOR-ach zamiast oddziałach położniczych, podniósł się krzyk. Niepotrzebnie. Sprawę dokładnie wyjaśniła prof. Marzena Dębska, specjalistka położnictwa, ginekologii i perinatologii.Zgodnie z nowym rozwiązaniem systemowym, ciężarne z powiatów pozbawionych porodówek mogą liczyć na opiekę w izbach przyjęć i na SOR-ach. Tam zajma sie nimi położne, a w razie konieczności specjalny zespół transportowy przewiezie rodzącą do najbliższego szpitala położniczego. jeżeli jednak transport okaże się zbyt ryzykowny, poród zostanie odebrany na miejscu w tzw. interwencyjnym punkcie położniczym.
REKLAMA






Zobacz wideo

Po czym poznać, iż dziecko ma skrócone wędzidełko? Logopedka mówi o "domowym teście"



Lepiej w szpitalu, niż na stacji benzynowejSprawa wywołała wiele kontrowersji, głos w obszernym poście na Facebooku zabrała prof. Marzena Dębska, specjalistka położnictwa, ginekologii i perinatologii. "Osobiście wolałabym poród z położną w szpitalu niż na stacji benzynowej" - zaczęła. "Żaden system ochrony zdrowia nie jest w stanie bezpiecznie i racjonalnie utrzymywać oddziałów położniczych, w których rodzi się bardzo mało dzieci. To nie dotyczy wyłącznie kosztów. Im mniej porodów, tym mniejsze doświadczenie zespołu, trudniej utrzymać gotowość sprzętu i procedur, a bezpieczeństwo - szczególnie w sytuacjach nagłych - realnie spada" - napisała.Chodzi o "sytuacje nagłe"W dalszej części postu lekarka wspomniała, iż zmiany te są związane z zapaścią demograficzną: "Obecne propozycje zmian nie są jej przyczyną, ale próbą dostosowania systemu do rzeczywistości, w której liczba porodów maleje, a odległości do szpitali bywają znaczne". Zapewniła, iż rozwiązanie nie zakłada, iż kobiety będą rodzić na SOR-ach zamiast na oddziałach położniczych. "Standardem przez cały czas mają być porody w szpitalach ginekologiczno-położniczych i to bardzo dobrze do tego przygotowanych! Nowe rozwiązania mają zabezpieczyć sytuacje nagłe - wtedy, gdy poród zaczyna się nieoczekiwanie, a dojazd do oddziału z porodówką jest długi lub niemożliwy".Lepiej w szpitalu, niż na stacji benzynowejZgodnie z założeniem, położna oceni stan pacjentki, zaawansowanie porodu i podejmie decyzję, czy bezpieczny jest transport do szpitala z oddziałem położniczym. jeżeli nie, poród zostanie przyjęty na miejscu, w pokoju narodzin. "Poród w szpitalu - choćby bez klasycznej porodówki, ale z zapleczem lekarskim i sprzętowym jest nieporównywalnie bezpieczniejszy niż poród w drodze, w domu, czy w przypadkowych warunkach, jak na przykład na stacji benzynowej" - zapewniła Marzena Dębska."Urodzić można i w stajence"Dębska zapewniła, iż nie ma planu pozostawiania kobiet samych sobie. realizowane są jeszcze dyskusje dotyczące szczegółów organizacyjnych i finansowych. I dobrze. Niech ten projekt będzie dobrze przygotowany. To czas na szukanie optymalnych rozwiązań, a nie znowu na straszenie ciężarnych. "Jeśli poród przebiega prawidłowo - urodzić można i w stajence. Tego jednak dowiadujemy się dopiero po fakcie. Nigdy nie wiemy, kiedy pojawią się problemy, a wtedy - lepiej być w dobrych, profesjonalnych rękach osoby, która nie spanikuje, podejmie odpowiedzialną decyzję i zorganizuje optymalną pomoc" - zakończyła swój obszerny post lekarka.


A ty? Co sądzisz o takim rozwiązaniu? Daj znać w komentarzu lub napisz w wiadomości do redakcji: [email protected].
Idź do oryginalnego materiału