Zespoły wielodyscyplinarne filarem skuteczności leczenia nowotworów głowy i szyi

mzdrowie.pl 2 dni temu

Nowotwory głowy i szyi to obszar, w którym szczególne znaczenie odgrywa kooperacja interdyscyplinarna i terapie skojarzone. Eksperci zajmujący się leczeniem chorych na te nowotwory mówią, iż warto tworzyć unity narządowe na wzór raka piersi czy raka jelit. W tym obszarze potrzebna jest pełna integracja pracy chirurgów, onkologów klinicznych, radioterapeutów i innych specjalistów.

„Z mojego punktu widzenia największym wyzwaniem jest doprowadzenie do wczesnych rozpoznań. Gdybyśmy rozpoznawali więcej przypadków w pierwszym czy drugim stopniu zaawansowania, wtedy nie musielibyśmy się uciekać do bardzo agresywnych i jednocześnie bardzo kosztowych metod leczenia. Zyskaliby na tym nasi chorzy, zyskałby też system” – mówił podczas konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia prof. Andrzej Kawecki, kierownik Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi Narodowego Instytutu Onkologii. Jak podkreślił, wyleczalność praktycznie wszystkich nowotworów narządów głowy i szyi w pierwszym stopniu zaawansowania, – z nielicznymi wyjątkami sięga lub choćby przekracza 90 proc. Stosowane są dwie metody – radioterapia albo chirurgia, względnie ich skojarzenie. Są one korzystne z punktu widzenia efektywności kosztowej, a przede wszystkim zapewniają oprócz dobrych efektów leczenia dobrą jakąś życia dzięki uniknięciu istotnych ubytków czynnościowo-estetycznych.

„Jeśli chodzi o nowotwory głowy i szyi, z punktu widzenia technologii medycznych mamy pełen dostęp do wszystkich nowoczesnych metod. Nasze wytyczne są zgodne z wytycznymi amerykańskimi i europejskimi, aktualizowane co dwa lata. W tym momencie jest jeden mały wyjątek, a mianowicie jest przygotowane rozszerzenie programu lekowego o immunoterapię okołooperacyjną, ale metodę zarejestrowaną w Europie nie tak dawno temu. Mam nadzieję, iż w najbliższych miesiącach również będzie dostępna u nas” – ocenił prof. Kawecki.

W ocenie prof. Kaweckiego pod względem dostępności terapii jesteśmy na poziomie europejskim. Natomiast jest wiele do zrobienia, aby zapewnić wczesne i adekwatne rozpoznanie – „Sprawą niesłychanie istotną jest uświadomienie moim kolegom lekarzom, iż należy przede wszystkim dążyć do rozpoznania histopatologicznego, bo tylko ono umożliwia stwierdzenie istnienia nowotworu złośliwego. Nie można przedłużać diagnostyki wykonując najpierw tomografię, czasami rezonans, czasami PET. Najpierw rozpoznanie histopatologiczne i dopiero zależnie od jego wyniku uruchamiamy diagnostykę obrazową”.

Prof. Wojciech Golusiński, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Głowy Szyi i Onkologii Laryngologicznej UM w Poznaniu stwierdził, iż jesteśmy w ogonie Europy pod względem wyleczalności oraz stopnia zaawansowania nowotworu w momencie zgłoszenia się chorego do lekarza. W tym zakresie zarówno środowisko naukowe, lekarze, ale i Ministerstwo Zdrowia mają olbrzymią pracę merytoryczną do wykonania. „To, co pozytywnego wydarzyło się w ostatnich latach, to na pewno wyjście nowotworów głowy i szyi z cienia. Jeszcze kilkanaście lat temu, gdybyśmy zapytali ludzi w sondzie ulicznej, z czym je kojarzą, padałyby głównie odpowiedzi, iż z nowotworem mózgu. W rzeczywistości są to wszystkie nowotwory od obojczyka w górę, z wyjątkiem ośrodkowego układu nerwowego. Dziś z wiedzą jest już nieco lepiej, ale ponieważ jest nam niezmiernie potrzebna profilaktyka, to wciąż potrzebujemy edukacji, edukacji i jeszcze raz edukacji na każdym poziomie. Od lekarzy rodzinnych, przez specjalistów, do największych specjalistów w najlepszych ośrodkach. To jest jedyna droga, żeby poprawić sytuację w zakresie nowotworów głowy i szyi w Polsce. Nie zawsze pieniądze są najważniejsze, choć one też potrzebne, ale edukacja” – mówił prof. Golusiński. Jak wyjaśnił, mamy dostęp do nowoczesnych technologii, ale chorzy z małych miejscowości o tym nie wiedzą. A tylko diagnoza postawiona przez specjalistów i dobór odpowiedniego leczenia we wczesnym stadium choroby dają szanse na wyleczenie.

Zdaniem prof. Golusińskiego w Polsce brakuje wysokospecjalistycznych ośrodków, które by leczyły nowotwory głowy i szyi. Lekarz zajmujący się leczeniem tego typu nowotworów, musi mieć zapewnione kształcenie w doświadczonym ośrodku w zakresie chirurgii, radioterapii, onkologii klinicznej, immunoterapii, rehabilitacji. Chirurgia w obrębie głowy i szyi jest niezwykle precyzyjna – przy operowaniu pacjenta istnieje ryzyko uszkodzenia funkcji życiowych, takich jak oddychanie, połykanie czy emisja głosu.
„Nowoczesne, innowacyjne technologie pozwalają nam zaopiekować się i leczyć pacjentów zarówno w stadium pierwotnego rozpoznania jak i w stadium nawrotu, bo prawie połowa chorych doświadcza nawrotu raka w postaci wznowy miejscowej, regionalnej czy przerzutów. Możemy też zaproponować pacjentowi udział w badaniach klinicznych, o ile już wszystkie formy leczenia zgodne z rekomendacjami i standardami zostały wyczerpane” – powiedział prof. Krzysztof Składkowski, kierownik I Kliniki Radioterapii i Chemioterapii w gliwickim oddziale Narodowego Instytutu Onkologii.

Prof. Składkowski wprowadził w NIO wielodyscyplinarną jednoczesną analizę przypadku klinicznego, podczas której do lekarzy dołączają terapeuci, diagności obrazowi i laboratoryjni, patomorfolodzy, a w razie potrzeby choćby logopedzi – „To nam daje pełne spojrzenie na konkretnego pacjenta, którego historię choroby omawiamy wspólnie i podejmujemy decyzję niekoniecznie dotyczącą wdrożenia konkretnego leczenia pierwotnego, ale na przykład zmiany terapii na bardziej odpowiednią. Szkoda, iż niestety tego typu narzędzie, które jest i czasochłonne i jednak wymaga pewnego poświęcenia, nie zostało dostrzeżone do tej pory mimo moich zgłoszeń w NFZ-cie”.

Dr Jakub Zwoliński, kierownik Oddziału Zabiegowego Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie mówił o oczekiwaniach onkologów dotyczących nowego schematu postępowania – zastosowania przedoperacyjnej immunoterapii. „Wydaje się, iż pierwszy raz od 20 lat dostaliśmy mocne przesłanki, iż pozwoli to poprawić osiągane wyniki w resekcyjności R0 (nowotwór został usunięty w całości, a marginesy chirurgiczne są wolne od komórek nowotworowych w badaniu mikroskopowym – red.) o 5 proc., co za tym idzie, odsetek nieradykalnych wycięć zmniejsza się o prawie 5 proc.”

Doktor Zwoliński również podkreślił znaczenie wielodyscyplinarnej współpracy specjalistów w opracowywaniu strategii terapeutycznej dla chorych na nowotwory głowy i szyi – „Szybkie, wielodyscyplinarne posiedzenie jest najważniejsze dla losu naszych pacjentów. o ile chodzi o sposoby leczenia nowotworów głowy i szyi, bardzo rzadko, biorąc pod uwagę, iż 3/4 chorych zgłasza się w trzecim i czwartym stopniu zaawansowania, rzadko który będzie leczony jedną metodą – będziemy stosowali leczenie skojarzone. Większość naszych pacjentów jest poddawanych leczeniu chirurgicznemu, a potem napromienianiu bądź radiochemioterapii. jeżeli harmonogramu, priorytetów nie będziemy ustalali w zespole, który zna i jest biegły we wszystkich tych metodach leczenia, zmniejszamy szanse na wyleczenie pacjenta, co potwierdzają badania”.

Eksperci byli zgodni co do tego, iż postęp w omawianym obszarze onkologii wymaga zmian systemowych, czyli tworzenia unitów nowotworów głowy i szyi oraz centralizacji leczenia. Prof. Kawecki pokusił się choćby o oszacowanie liczby takich ośrodków, biorąc pod uwagę obecną epidemiologię. Według niego w Polsce mogłoby powstać mniej więcej 25 ośrodków, które by się zajmowały pełnym, kompleksowym leczeniem chorych na nowotwory głowy i szyi.

Idź do oryginalnego materiału