Z Tomaszowa poszli na Ekstremalną Drogę Krzyżową. Ks. Sosnowski: "Każdy odczuwa pewien wymiar cierpienia"

kronikatygodnia.pl 1 godzina temu
W piątek, 20 marca, o godzinie 18.30, w Sanktuarium Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Tomaszowie Lubelskim około 400 osób zgromadziło się na mszy świętej, by chwilę później samotnie lub w małych grupach, w ciszy, wyruszyć w nocną, kilkudziesięciokilometrową trasę pod hasłem „Podróż w głąb siebie”.O tym, czym jest to wyzwanie i dlaczego setki ludzi decydują się na ból i zmęczenie, rozmawiamy z księdzem Krzysztofem Sosnowskim, wikariuszem sanktuarium i koordynatorem tomaszowskiej EDK.Więcej niż nabożeństwo, ale nie sportKsiądz Krzysztof Sosnowski został koordynatorem Tomaszowskiej EDK około 11 lat temu. Fot. 120 m Fotografia & FilmRealizowana w okresie Wielkiego Postu Ekstremalna Droga Krzyżowa (EDK) to ogólnopolska inicjatywa, która przenosi modlitwę poza mury kościoła.– To nie jest forma sportu – zaznacza ksiądz Sosnowski.Ideą przyświecającą EDK jest podjęcie trudu, który przybliży do Boga. Uczestnicy pokonują pieszo dystans minimum 40 kilometrów w całkowitej ciszy, bez gapiów, bez świadków, bez towarzystwa. Ta samotna droga w ciemnościach to najintymniejsza forma rozmowy z Panem Bogiem.PRZECZYTAJ TEŻ: Rachanie: Grób Pański świadczy o wierze i wspólnocie. Najpierw go dekorują, potem czuwająDoświadczenie bólu i wiary Fot. 120 m Fotografia & FilmDlaczego setki osób decydują się na taki trud?– Przejść kilkadziesiąt kilometrów nocą nie jest łatwo. Każdy odczuwa pewien wymiar cierpienia – ból i zmęczenie po części, oczywiście bardzo malutkiej, ale takie, jakie odczuwał Chrystus. By być bliżej Niego, by oderwać się od swojej codzienności. Każdy ofiarowuje pewien wymiar cierpienia w swoich intencjach – wyjaśnia ksiądz Krzysztof Sosnowski.– Żeby przybliżyć się do Pana Boga i poznać swoje słabości, swoje ograniczenia, a dzięki temu mocniejszym pójść w życie, trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu. Jak mówił papież Franciszek: wstać z wygodnej kanapy i po prostu pójść – kontynuuje duchowny.Dla kogo jest EDK?Inicjatorem EDK w diecezji zamojsko-lubaczowskiej był ksiądz Witold Bednarz, były wikariusz tomaszowskiego sanktuarium, w tej chwili posługujący w parafii w Tarnawatce.Ksiądz Krzysztof Sosnowski został koordynatorem Tomaszowskiej EDK około 11 lat temu. W międzyczasie wydarzenie miało przerwę związaną z pandemią i wojną na Ukrainie. Ale z potrzeby zostało reaktywowane.PRZECZYTAJ: „Akcja Gniezno”. Ministranci z Rachań zbierają na wyjazd na finał Mistrzostw Polski LSO– Od czterech lat miejscem startu jest Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej, dokąd wydarzenie zostało przeniesione z kościoła św. Józefa – mówi ksiądz Sosnowski. Zapewnia, iż jeżeli ktoś raz pójdzie na taką drogę krzyżową, to będzie wracał.A pójść może większość osób. Na trasach można spotkać ludzi w różnym wieku.– Sporo jest młodzieży, większość osób jest chyba między 20. a 40. rokiem życia, ale są też osoby starsze. Nie ma tutaj granic. Wydaje mi się, iż o obecności na Ekstremalnej Drodze Krzyżowej decyduje siła woli. Polecam każdemu przejść ją chociaż raz w życiu – mówi ksiądz Sosnowski.Uprzedza, iż nie można porównywać pielgrzymek do EDK. W EDK, jak już wspominano, ważna jest prywatność, do tego każdy odpowiada za siebie. Ma dostęp do rozważań, map z trasami, ale nie jest zależny od organizatorów. Dlatego osoby niepełnoletnie powinny iść zawsze pod opieką dorosłych. Każdy powinien zadbać o swoje bezpieczeństwo, a więc mieć odpowiedni do pory i pogody strój, obuwie, kamizelkę odblaskową i dodatkowe odblaski, latarkę itd.CZYTAJ TEŻ: Grazie Papa Franciscus! Biedni i bogaci pożegnali papieża FranciszkaNajważniejsze jest duchowe przygotowanie.– Uczestnicy EDK zawsze mogą liczyć na wsparcie duchowe. Zawsze przed wyruszeniem w drogę w Sanktuarium odprawiana jest msza święta. W tym roku było na niej około 400 osób. Co jest budujące, było dużo spowiedzi. Ludzie chcieli z czystym sercem przyjąć komunię świętą i nieść swoje intencje w drodze krzyżowej – relacjonuje koordynator.Tomaszów, Józefów, Radecznica18 tras Ekstremalnej Drogi Krzyżowej miało swój początek w Tomaszowie przy sanktuarium. Pątnicy rozeszli się w różne strony: do Horyńca, do Józefowa, do Radecznicy, do Łaszczowa. Fot. Sanktuarium MB w Tomaszowie LubelskimTegoroczna edycja Tomaszowskiej EDK była wyjątkowo bogata pod względem logistycznym.– W tym roku doszły cztery nowe trasy, takie oficjalne: do Tyszowiec, do Łaszczowa, do Józefowa i do Górecka Kościelnego. Łącznie pątnicy mieli do wyboru aż 18 oficjalnych tras, a także dodatkowe trasy treningowe dla sympatyków EDK – mówi ksiądz Krzysztof.Wszystkie miały swój początek w Tomaszowie. Trasą Franciszkańską, liczącą 40 kilometrów, kilkadziesiąt osób wyruszyło do Horyńca Zdroju. Trasa czarna – Matki Bożej Bolesnej, 103-kilometrowa, prowadziła do Jarosławia. Trasa fioletowa – św. Faustyny, po 50 km kończyła się w Lubaczowie. Trasą żółtą Matki Bożej Różańcowej, po 42 kilometrach docierało się do Lubyczy Królewskiej. PRZECZYTAJ: Rachanie: Grób Pański świadczy o wierze i wspólnocie. Najpierw go dekorują, potem czuwająTrasa biała św. Katarzyny kończyła się w Majdanie Górnym. Jagodową trasą Matki Bożej Jagodnej pątnicy szli do Szarowoli. Tomaszów Lubelski był punktem startu i mety dla trasy różowej Matki Kościoła Świętego. Kto chciał dotrzeć do Zamościa, wybierał 46-kilometrową trasę czerwoną – błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki albo zieloną św. Brata Alberta bądź też 48-kilometrową trasę pomarańczową św. Jana Pawła II. Trasa św. Stanisława Biskupa miała swój finał w Górecku Kościelnym, a trasa NPM Niepokalanego Poczęcia – w Józefowie. Drogę krzyżową można było też przejść do miejscowości Kosobudy – trasą św. Andrzeja Boboli i księdza Krystiana, do wsi Żurawce – ciemnoniebieską św. Krzyża, do Łaszczowa – trasą błogosławionego Stanisława Starowieyskiego, do Tomaszowa Jezierni – trasą błękitną św. Aniołów Stróżów, do Tyszowiec – trasą św. Leonarda.Od sanktuarium do sanktuarium – z Tomaszowa do Radecznicy pątnicy poszli trasą szarą św. Antoniego, liczącą 70 kilometrów.Dla tych, którzy chcą się przygotować do kolejnych edycji, warto zajrzeć na stronę internetową wydarzenia. Tylko pamiętajmy o tym, o czym mówią organizatorzy: „EDK nie mierzy się kilometrami, ale wewnętrzną przemianą”.
Idź do oryginalnego materiału