Malowali, stawali przed kamerą, poznawali nowe techniki i dzielili się własnymi umiejętnościami. W dniach 16–18 września w Ośrodku Wypoczynkowym Solaris w Łazach odbyły się XXIV Ogólnopolskie Integracyjne Warsztaty Artystyczne. Za powstającymi pracami kryło się jednak znacznie więcej: samodzielne decyzje, odkrywane zdolności i euforia ze spotkania z ludźmi, na których niektórzy czekają przez cały rok.
Kliknij zdjęcie główne i zobacz zdjęcia z wydarzenia
Tegorocznej edycji towarzyszyło hasło „Twórczość nie zna barier – razem odkrywamy możliwości”. Wydarzenie zorganizowało Polskie Stowarzyszenie na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną Koło w Koszalinie. Jak przekazała koordynatorka Ewa Cyngiel, kierownik Warsztatu Terapii Zajęciowej nr 2 w Koszalinie, do Łaz przyjechało ponad 450 osób reprezentujących placówki ze wszystkich 16 województw. Wśród uczestników było około 300 osób z niepełnosprawnościami.
– Te osoby przyjeżdżają tutaj, aby się spotkać, aby wymienić doświadczenia, aby poczuć się ważnym – mówiła Ewa Cyngiel.
Przez trzy dni uczestnicy mogli próbować swoich sił w różnych dziedzinach twórczości. W programie znalazły się m.in. zajęcia fotograficzne, taneczne, rękodzielnicze, malarskie i filmowe. Ważna była przy tym możliwość pokazania własnych osiągnięć. Przyjeżdżający do Łaz nie tylko korzystali z wiedzy instruktorów, ale także prezentowali to, co sami potrafią, i uczyli innych.
W takim spotkaniu role nie są przypisane raz na zawsze. Osoba, która podczas jednych zajęć poznaje nieznaną technikę, na kolejnych może dzielić się własnym doświadczeniem. To okazja, żeby zobaczyć swoje umiejętności w nowym świetle i przekonać się, iż mogą być cenne również dla kogoś innego.
O tym, jak wiele potrafi ujawnić zmiana otoczenia, opowiadała Anna Dąbrowska, instruktor terapii zajęciowej w Środowiskowym Domu Samopomocy w Krośnie. Placówka uczestniczyła w wydarzeniu po raz trzeci. Podróż z Podkarpacia zajęła grupie ponad 12 godzin pociągiem, ale chętnych do wyjazdu nie brakowało.
– Nasi uczestnicy są zachwyceni. Odkrywają siebie na nowo. choćby my nie wiemy, iż pewne rzeczy potrafią zrobić, bo wielu rzeczy nie robimy w naszych ośrodkach. Tutaj są nowe techniki – opowiadała.
Grupa z Krosna również przywiozła własną propozycję zajęć. Wymiana działała więc w obie strony, a zdobyte doświadczenia mogły później trafić do codziennej pracy w placówkach. Anna Dąbrowska podkreślała także atmosferę wydarzenia, zaangażowanie organizatorów i przywiązanie do miejsca, do którego jej podopieczni chcą wracać.
Jedną z przestrzeni do odkrywania własnych możliwości były zajęcia „W świecie wyobraźni i sztalugi”, prowadzone przez Martę Woźniacką, instruktorkę terapii zajęciowej w WTZ nr 2 w Koszalinie, wspólnie z koleżanką.
Podczas warsztatów „Tapeta i portret” uczestnicy dokańczali portret postaci przedstawionej na fotografii. Z kolei zajęcia „Być jak Edgar Degas” pozwalały inspirować się twórczością artysty znanego z przedstawień baletnic. Malowane postacie otrzymywały tiulowe spódnice, a każda praca powstawała według pomysłu jej autora.
– Każdy pracuje według własnej wyobraźni i realizuje swoją wizję. Nie narzucamy uczestnikom, jak mają wykonać swoje prace. Wszyscy są bardzo zaangażowani i zadowoleni, iż mogą w ten sposób twórczo się wypowiedzieć – mówiła Marta Woźniacka.
Ta swoboda dawała możliwość podejmowania własnych decyzji: wyboru koloru, sposobu przedstawienia postaci czy wykorzystania materiału. W godzinnych blokach pracowały dziesięcioosobowe grupy, po których przychodzili kolejni chętni.
Podobną samodzielność rozwijali uczestnicy warsztatów filmowych Marka Jaskowskiego. Chwytali za mikrofon, stawali przed obiektywem i próbowali swoich sił jako operatorzy oraz reporterzy.
– Kiedy zaczynałem, wydawało mi się, iż prowadzenie takich zajęć będzie trudne. Dzisiaj, po kilku latach, wiem już, iż uczestnicy są bardzo otwarci na to, co staram się im przekazać. Nie boją się mikrofonu ani kamery – opowiadał prowadzący.
Jak zaznaczał, wyzwaniem bywa znalezienie sposobu porozumienia z konkretną osobą. Potrzeba czasu, uważności i wspólnego języka. Kiedy udaje się go znaleźć, pojawia się miejsce na coraz bardziej samodzielną pracę.
Marek Jaskowski przywołał przykład uczestnika, który od lat wraca na jego zajęcia i świetnie radzi sobie z kamerą. Instruktor powierza mu sprzęt, a on sam wybiera, co i w jaki sposób chce sfilmować. Z roku na rok jego filmy są coraz lepsze.
Są też osoby, które, jak relacjonował prowadzący, czekają „od Łaz do Łaz”, a przed rozpoczęciem zajęć stoją już pod drzwiami.
– Na początku wydawało mi się, iż to ja będę tutaj nauczycielem. Z czasem okazało się jednak, iż uczymy się od siebie nawzajem. Uczestnicy zdobywają wiedzę ode mnie, ale ja również bardzo wiele uczę się od nich – podkreślał.
Program wykraczał poza działania artystyczne. Podczas zajęć z ratownikiem medycznym Marcinem Plondrem uczestnicy ćwiczyli również umiejętności związane z pierwszą pomocą, w tym tamowanie krwotoków i zakładanie chusty trójkątnej.
Prowadzący, od 21 lat pracujący w ochronie zdrowia, zwracał uwagę, iż osoby z niepełnosprawnością intelektualną, także mające ograniczenia fizyczne, potrafią opanować czynności przydatne w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia. istotną częścią jego pracy było oswajanie obaw przed podjęciem działania. Także tutaj uczestnicy mieli okazję przekonać się, iż mogą być osobami udzielającymi wsparcia.
Dla pedagogów, terapeutów i instruktorów warsztaty były z kolei okazją do rozmów, poznawania metod pracy i wymiany doświadczeń. Nowe pomysły można zabrać do swoich placówek, rozwijać je i dostosowywać do potrzeb kolejnych osób. Dzięki temu znaczenie spotkania w Łazach wykracza poza trzy wrześniowe dni.
Organizatorzy myślą już o przyszłorocznej, jubileuszowej edycji. Ewa Cyngiel zapowiadała, iż przygotowania chcą rozpocząć zaraz po zakończeniu tegorocznego wydarzenia. W jej wypowiedzi najważniejsze pozostawało jednak to, z czym uczestnicy wracają do domów.
– Wyjeżdżając, te osoby zabierają ze sobą prace, dyplomy, wyróżnienia, nagrody. Ale najważniejsze jest to, czego nie mogą zapakować do walizki. To nowe doświadczenia, nowe przyjaźnie oraz to, iż przestają się bać – mówiła koordynatorka.









