Wywiad z Panem Jarosławem Kwitkowskim – Terapeutą uzależnień, specjalistą pomocy psychologicznej i interwencji kryzysowej w Ośrodku Leczenia Uzależnień Vita Nova

osrodkiterapii.pl 2 dni temu

All inclusive zamiast terapii? Terapeuta odpowiada na niewygodne pytania

Basen, konie, kort tenisowy, motorówki, skutery wodne, wyjazdy, organizowane imprezy… Oferta części prywatnych ośrodków leczenia uzależnień coraz częściej przypomina ofertę ekskluzywnego wypoczynku. Czy takie udogodnienia rzeczywiście wspierają proces leczenia? A może czasami odciągają uwagę od tego, po co pacjent naprawdę przyjeżdża do ośrodka?

O tym, gdzie kończy się uzasadniony komfort, a zaczyna zamiana terapii w wakacyjny pobyt, rozmawiamy z Jarosławem Kwitkowskim – terapeutą uzależnień, specjalistą pomocy psychologicznej i interwencji kryzysowej.

Zacznijmy od pytania, które może wydawać się banalne. Czy osoba uzależniona podczas terapii powinna mieć możliwość odpoczynku, relaksu i korzystania z przyjemności?

Jarosław Kwitkowski: Oczywiście. Terapia nie ma być karą. Pacjent przez cały czas jest człowiekiem i potrzebuje odpoczynku, ruchu, kontaktu z innymi ludźmi czy zwyczajnych przyjemności. Trudno oczekiwać, iż stworzymy skuteczny proces leczenia, całkowicie odbierając człowiekowi możliwość regeneracji. Nie chodzi o to, żeby pacjent podczas terapii był pozbawiony wszystkiego, co przyjemne. Chodzi o to, żeby przyjemność nie stała się substytutem pracy terapeutycznej.

Pytanie brzmi jednak: czy te elementy wspierają terapię, czy zaczynają ją zastępować?

To bardzo istotna różnica.

No właśnie. Basen, konie, kort tenisowy, motorówka, skuter wodny… Brzmi świetnie. Gdzie w takim razie pojawia się problem?

Problemem nie jest sam basen czy kort. Problem pojawia się wtedy, kiedy atrakcje zaczynają być ważniejszym elementem pobytu niż terapia.

Osoba przyjeżdżająca do ośrodka często jest w bardzo trudnym momencie swojego życia. Za nią mogą być lata picia, używania substancji, konfliktów rodzinnych, problemów zawodowych, finansowych czy zdrowotnych. Bardzo często cierpi nie tylko sam pacjent, ale też jego bliscy – partner, rodzice, dzieci, rodzeństwo.

W takiej sytuacji podstawowym pytaniem powinno być: co pomoże temu człowiekowi zmienić swoje życie, a nie to, co będzie robił między zajęciami.

Czyli ośrodek leczenia uzależnień nie powinien przypominać hotelu?

Nie powiedziałbym, iż nie powinien zapewniać komfortu. Wręcz przeciwnie – odpowiednie warunki pobytu są ważne. Człowiek, który jest w terapii, powinien mieć możliwość odpoczynku, zjeść dobry posiłek, mieć zapewnione bezpieczeństwo i poczucie godności.

Ale musimy pamiętać o proporcjach.

Ośrodek leczenia uzależnień nie jest miejscem, którego głównym zadaniem jest zapewnienie atrakcyjnego pobytu. Jego zadaniem jest leczenie.

Możemy mieć piękny budynek i wspaniałą infrastrukturę, ale jeżeli za tym nie idzie dobra, przemyślana terapia, to pozostajemy przede wszystkim z pięknym budynkiem.

Czy pacjent może wykorzystywać atrakcje jako sposób na uciekanie od terapii?

Może. I to jest bardzo częsty mechanizm.

Osoba uzależniona często przez lata nauczyła się uciekać od trudnych emocji. Alkohol, narkotyki, leki, hazard czy inne zachowania mogą służyć właśnie temu, żeby nie czuć, nie myśleć, nie konfrontować się z problemem.

Podczas terapii uczymy człowieka czegoś zupełnie innego – zauważania tego, co się z nim dzieje i uczenia się nowych sposobów radzenia sobie.

Jeżeli więc za każdym razem, kiedy pojawia się nuda, napięcie, smutek czy frustracja i pacjent ucieka w kolejną atrakcję, może to utrwalać przekaz: „Nie musisz tego przeżywać. Zajmij się czymś przyjemnym”.

A przecież po wyjściu z ośrodka nikt nie będzie organizował pacjentowi każdego dnia atrakcji.

To prowadzi do ważnego pytania: czy terapia czasami musi być po prostu niewygodna?

Tak. I nie mam tutaj na myśli cierpienia czy celowego utrudniania życia pacjentowi. Mam na myśli konfrontację.

Terapia może oznaczać rozmowę o rzeczach, o których człowiek przez lata nie chciał rozmawiać. Może oznaczać przyznanie się do własnych zachowań, zobaczenie konsekwencji swoich decyzji, przeżycie trudnych emocji czy przyjęcie odpowiedzialności za swoje życie.

To nie zawsze jest przyjemne.

Ale skuteczna terapia nie zawsze ma sprawiać, iż przez cały czas czujemy się dobrze. Czasami ma sprawić, iż zaczynamy widzieć rzeczy, których wcześniej nie chcieliśmy zobaczyć.

A co z organizowaniem w ośrodkach „trzeźwych imprez” czy różnego rodzaju atrakcji pod hasłem nauki życia w trzeźwości?

Samo doświadczenie spędzania czasu bez substancji może oczywiście mieć wartość terapeutyczną. Można pokazać pacjentowi, iż można spotykać się z ludźmi, bawić, odpoczywać czy aktywnie spędzać czas bez alkoholu czy narkotyków.

Ale znowu – liczy się cel i sposób wykorzystania takiego doświadczenia.

Jeżeli jest ono elementem przemyślanego procesu terapeutycznego, później omawianym i wykorzystywanym w pracy z pacjentem, może być wartościowe.

Jeżeli natomiast staje się kolejnym punktem programu mającym przede wszystkim sprawić, żeby pobyt był atrakcyjny, warto zadać sobie pytanie, czy przez cały czas mówimy o terapii, czy już o rozrywce.

Czy pacjent może pomylić terapię z wakacjami?

Oczywiście. I może to być szczególnie problematyczne, kiedy ktoś po raz pierwszy doświadcza pobytu w ośrodku. jeżeli większość jego wspomnień z pobytu będzie związana z basenem, wycieczkami, sportem czy imprezami, a znacznie mniej z własną pracą terapeutyczną, może mieć poczucie, iż „był w ośrodku”, ale niekoniecznie wykonał terapeutyczną pracę, po którą tam przyjechał.

A różnica jest ogromna.

Co w takim razie zostaje pacjentowi, kiedy zabierzemy mu basen, saunę, kort i wszystkie atrakcje?

To jest moim zdaniem jedno z najważniejszych pytań, jakie można zadać przed wyborem ośrodka:

„Co zostanie mi po zakończeniu pobytu?”

Czy pacjent wyjedzie z konkretną wiedzą o swoim uzależnieniu? Czy będzie rozumiał własne mechanizmy? Czy będzie wiedział, jak rozpoznawać sygnały ostrzegawcze? Czy będzie miał przygotowany plan radzenia sobie w trudnych sytuacjach? Czy będzie wiedział, co zrobić w przypadku nawrotu?

Bo basen zostaje w ośrodku.

Sauna zostaje w ośrodku.

Kort zostaje w ośrodku.

Pacjent wraca natomiast do swojego życia. I właśnie do tego życia powinien być przygotowany.

Czyli wybierając ośrodek, rodzina powinna patrzeć przede wszystkim na to, co pacjent wyniesie z terapii?

Zdecydowanie. Rodziny często podejmują decyzję w ogromnych emocjach. Są zmęczone, przestraszone i bardzo często zdesperowane. Chcą wierzyć, iż znalazły miejsce, które pomoże ich bliskiej osobie.

Dlatego atrakcyjna strona internetowa, piękne pokoje czy długa lista udogodnień mogą robić ogromne wrażenie.

Ale warto zadać również inne pytania:

Jak wygląda program terapii? Kto ją prowadzi? Jak wygląda terapia indywidualna i grupowa? Jak ośrodek pracuje z nawrotem? Jak wygląda opieka medyczna? Co dzieje się w sytuacji kryzysowej? Jak pacjent jest przygotowywany do powrotu do domu? Co dalej, kiedy pacjent zakończy terapię? Na jakie wsparcie ze strony ośrodka może liczyć po zakończeniu terapii? I co ośrodek proponuje rodzinie, która przecież również przez lata funkcjonowała w cieniu uzależnienia? Uzależnienie rzadko dotyka wyłącznie jednej osoby. Dlatego warto sprawdzić, czy ośrodek patrzy na problem szerzej i czy rodzina również może liczyć na edukację, wskazówki i wsparcie.

To są pytania, które moim zdaniem powinny być równie ważne, a choćby ważniejsze niż pytanie o to, czy na terenie ośrodka znajduje się basen.

A czy zarabianie na leczeniu uzależnień jest czymś złym? Prywatny ośrodek przecież również jest biznesem.

Nie. Prywatna placówka ma swoje koszty i musi się utrzymać. Potrzebna jest kadra, zaplecze medyczne, odpowiednie warunki, wyżywienie, bezpieczeństwo i wiele innych rzeczy. Pamiętajmy, iż utrzymanie takiej placówki generuje wysokie koszty – i często nie są to małe kwoty.

Moim zdaniem problem pojawia się wtedy, kiedy elementy atrakcyjne marketingowo zaczynają być ważniejsze od tego, co rzeczywiście służy procesowi leczenia. Pacjent i jego rodzina powinni mieć poczucie, iż płacą za profesjonalną terapię, bezpieczeństwo, kompetentną kadrę i realną pomoc – a nie za poczucie, iż wykupili ekskluzywny pobyt.

Można prowadzić taki ośrodek i jednocześnie robić to z sercem, odpowiedzialnością i zrozumieniem tego, czym naprawdę jest uzależnienie oraz jakie konsekwencje niesie ono dla człowieka i jego bliskich. Wtedy powstaje miejsce, które może realnie pomagać.

Sam wiem, jak wygląda uzależnienie od środka. Żyję w trzeźwości już ponad 20 lat. Wiele straciłem i przeszedłem w swoim życiu – od własnego uzależnienia, przez proces zdrowienia, aż po drogę zawodową i pracę jako terapeuta uzależnień. Pracowałem w kilku ośrodkach, dzięki czemu miałem możliwość zobaczyć tę pracę z różnych perspektyw. Dziś mogę powiedzieć, iż swoje miejsce naprawdę odnalazłem w Vita Nova.

Mam ogromne szczęście, iż mogę pracować właśnie w miejscu, w którym leczenie nie jest tylko usługą, ale przede wszystkim realną pomocą dla człowieka i jego bliskich.

Jak wygląda to w Vita Nova?

Nasz ośrodek nie buduje programu wokół atrakcji. Jego centrum stanowi terapia, bezpieczeństwo pacjenta i realna praca nad zmianą, którą będzie mógł kontynuować po powrocie do domu. Oczywiście dbamy o komfort naszych pacjentów, ale pamiętamy, iż komfort jest dodatkiem do leczenia, a nie jego celem.

Mamy między innymi możliwość korzystania z siłowni czy masażu relaksacyjnego. Nie uważamy, iż pacjent powinien być pozbawiony wszystkiego, co przyjemne. Po prostu te elementy nie są istotą pobytu.

Gdyby miał Pan powiedzieć rodzinie jedną rzecz przed wyborem prywatnego ośrodka leczenia uzależnień – o co powinna zapytać, zanim zapyta o cenę i warunki pobytu?

Zapytałbym przede wszystkim:

Co konkretnie mój bliski otrzyma od danego ośrodka? Czy ja, jako jego bliski, również mogę liczyć na wsparcie? I przede wszystkim – jaki jest plan na moment, kiedy zakończy się pobyt i trzeba będzie wrócić do normalnego życia?

Bo proces zdrowienia nie kończy się przecież w momencie przekroczenia bramy ośrodka. Pobyt w ośrodku może się zakończyć, ale życie i proces zdrowienia pacjenta dopiero wtedy wchodzą w kolejny etap.

I właśnie dlatego warto wybierać miejsce nie tylko po tym, jak wygląda pobyt i jakie atrakcje zapewnia, ale przede wszystkim po tym, dokąd ten pobyt ma człowieka doprowadzić.

Jarosław Kwitkowski

Terapeuta uzależnień, specjalista pomocy psychologicznej i interwencji kryzysowej

Idź do oryginalnego materiału