Mieszkańcy gminy Wilkowice chcą zmiany systemu opłaty śmieciowej. Ich zdaniem uzależnienie opłaty od zużycia wody jest niesprawiedliwe. Wójt odpowiada, iż ta metoda jest najbardziej „szczelna”.
Ustalanie stawki za śmieci na podstawie zużycia wody jest jednym z czterech rozwiązań dopuszczonych przez prawo. W naszym regionie taki system stosują jedynie Wilkowice. W kraju niedawno zdecydował się na niego na przykład Lublin, który w ten sposób chce walczyć z tzw. szarą strefą. Z kolei w Warszawie pomysł przetrwał zaledwie kilka miesięcy. „Metoda wodna” budzi najwięcej emocji i często bywa kwestionowana przez organy nadzoru.
Odejścia od „metody wodnej” chce część mieszkańców Wilkowic. – Chodzi o nierówność w rozliczaniu. Ilość wytwarzanych śmieci nie przekłada się na zużycie wody. W tej sprawie istnieje liczne orzecznictwo – wyjaśnia pani Agnieszka.
Mieszkanka Wilkowic przywołuje zasadę „zanieczyszczający płaci”, na którą zwracał uwagę również Rzecznik Praw Obywatelskich. Organ uważa, iż metoda „od wody” generuje nieproporcjonalne obciążenie części mieszkańców, natomiast najlepiej zasadę tę realizuje metoda „od osoby”.
Dlaczego gmina Wilkowice zdecydowała się na metodę wodną i wyróżnia się na tle sąsiadów z powiatu bielskiego i żywieckiego? – Nie do końca pamiętam genezę, ale metoda ta nigdy nie budziła emocji – odpowiada wójt Maciej Mrówka. – W mojej ocenie jest to rozwiązanie szczelne, bo każdy zużywa wodę. Przy metodzie „od osoby” tak nie jest – dodaje. Podkreśla również, iż ponieważ wody w gminie jest mało, system ten dodatkowo zachęca do jej oszczędzania.
Wójt przekonuje, iż uzależnienie stawki za śmieci od zużycia wody ma jeszcze jedną zaletę: – Gdy wyjeżdżamy i dłuższy czas nie ma nas w domu, płacimy za śmieci mniej, bo nie zużywamy wody. Z analiz wynika, iż aby zbilansować koszty przy metodzie „od osoby”, stawka musiałaby wynosić 45 zł. Statystycznie mieszkaniec naszej gminy zużywa 3 mł wody, więc płaci podobną kwotę. Ale oszczędzając, można płacić mniej – podkreśla.
Kij ma jednak dwa końce – gdy ktoś podlewa ogródek lub latem korzysta z basenu, za śmieci zapłaci znacznie więcej, choć niekoniecznie produkuje więcej odpadów.
A podwyżka z 13 do 15 zł za mł wody? – Rosną koszty systemu. ZGO od września podwyższyło cennik – mówi wójt Mrówka i podaje przykład tekstyliów, których koszt zagospodarowania tony wzrósł z 550 do 1500 zł. Gmina chce, aby opłata w jak największym stopniu pokrywała koszty, ponieważ dopłacanie z innych dochodów oznacza rezygnację z inwestycji.
Wójt zaprasza także mieszkańców na rozmowę i zapewnia, iż zawsze jest otwarty na sugestie i uwagi.
bak





