Wakacje. Temperatura rośnie. Kto może, wyjeżdża nad wodę albo wysoko w góry, choćby na lodowce, żeby choć trochę się ochłodzić.
Niestety klimat się zmienia i takie ekstremalne temperatury będą zdarzały się coraz częściej.
Ale ja nie o tym…
Pojechałem nad pewne jezioro, żeby w weekend nie siedzieć w domu. Wieczorem ognisko nad wodą ze znajomymi, miła atmosfera. Jednym słowem super.
Rano promienie słońca muskające twarz obudziły mnie dość wcześnie. A iż jestem uzależniony od porannego espresso, gwałtownie wstałem i razem z żoną poszliśmy na pomost. Plan był prosty, wypić wspólnie kawę z widokiem na jezioro.
Jeszcze dobrze nie usiedliśmy, a przepływający obok starszy pan w kajaku, starszy, czyli tak na oko… 65 lat powiedział do nas:
Dzień dobry.
Grzecznie odpowiedzieliśmy i już szykowałem się do jakiegoś zwyczajowego pytania o wodę, pogodę albo ryby.
Nagle spadł na nas prawdziwy grom.
Co za ludzie! Tylko w tych telefonach siedzą!
Rozejrzałem się dookoła. Nikogo nie było. Czyli chyba mówi do mnie.
Faktycznie. W jednej ręce filiżanka z napojem bogów, w drugiej telefon. Tylko iż z telefonu płynęły delikatne dźwięki mojej ulubionej playlisty.
Odpowiadam więc spokojnie:
Ja siedzę na pomoście, szanowny pan w kajaku, a wokół nie ma nikogo innego. O co adekwatnie chodzi?
I wtedy pan odpalił się niczym sylwestrowa raca podczas koncertu w Telewizji Republika.
Co za ludzie! Zamiast cieszyć się naturą i podziwiać świat, tylko te telefony!
Przyznam, trochę mnie rozbawił.
Szanowny panie odpowiedziałem, następnym razem, jeżeli będzie pan chciał wylać swoje żale i frustracje, iż nie ma z kim pływać, to proszę nie zaczynać od obcych ludzi. Świat będzie wtedy odrobinę lepszy. Mimo wszystko życzę panu miłego dnia.
Pan, chyba trochę zaskoczony, odpowiedział tylko:
Dziękuję.
I popłynął dalej.
I tu dochodzimy do sedna.
Czy naprawdę jesteśmy uzależnieni od technologii? Czy może po prostu korzystamy ze zdobyczy cywilizacji?
Bo jeżeli zamiast Grundiga czy Kasprzaka mam telefon i słucham muzyki…
Jeśli zamiast wielkiej gazety otwieram Wschodni24.pl i czytam to, co mnie interesuje…
Jeśli zamiast pisać list, iść na pocztę, a potem czekać tydzień na odpowiedź, mogę w kilka sekund napisać do bliskiej osoby…
To czy naprawdę oznacza, iż „siedzę tylko w telefonie”?
Naszła mnie taka refleksja.
Świat się zmienia. Od zawsze istnieje konflikt pokoleń. Od zawsze mówi się, iż młodzi są gorsi, leniwi, źle się ubierają, słuchają dziwnej muzyki i mają niezrozumiałe fryzury.
Przecież my też to słyszeliśmy.
Dokładnie to samo.
Jest tylko jedno „ale”.
Pamięć.
Z wiekiem zapominamy, jacy sami byliśmy jako dzieci, nastolatkowie czy dwudziestolatkowie. Zapominamy, iż nasi rodzice i dziadkowie również łapali się za głowę, patrząc na nasze pomysły.
A przecież życie jest jedno.
Każdy przeżywa własne dramaty, troski i radości. Każdy musi czegoś doświadczyć, żeby coś zrozumieć.
Świata nie zmienimy krzykiem, pretensjami i nieuprzejmością wobec przypadkowo spotkanych ludzi.
Możemy go zmieniać tylko własnym przykładem.
Dlatego pozdrawiam pana kajakarza.
I życzę mu, żeby następna przejażdżka odbyła się w towarzystwie żony, córki albo przyjaciół… jeżeli takich ma.
Bo wtedy może nie będzie miał czasu zaglądać do cudzych telefonów.
A ja?
Ja jutro rano znowu zrobię sobie espresso. I pewnie znowu wezmę do ręki telefon.
Choćby po to, żeby włączyć ulubioną muzykę.






