Ustawy o wynagrodzeniach wraca do komisji zdrowia

mzdrowie.pl 16 godzin temu

Projekt ustawy dotyczący m.in. wynagrodzeń medyków został we wtorek skierowany ponownie do Komisji Zdrowia w związku ze złożonymi podczas drugiego czytania poprawkami.

Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw to regulacja z pakietu zmian zapowiadanych w lipcu przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę. Zgodnie z projektem medycy będą mogli być zatrudnieni w łącznym wymiarze godzin nieprzekraczającym równoważnika dwóch etatów. Ponadto lekarze, pielęgniarki, położne, fizjoterapeuci i ratownicy medyczni będą musieli być zatrudnieni na przynajmniej pół etatu. Do podjęcia pracy u kolejnego świadczeniodawcy ma być konieczna zgoda dotychczasowego pracodawcy. Dokument wprowadza też maksymalną stawkę za godzinę — to 1/20 minimalnego wynagrodzenia brutto (ok. 240 zł). Natomiast miesięczne wynagrodzenie — przy dwóch etatach — nie będzie mogło przekroczyć szesnastokrotności płacy minimalnej brutto (ok. 76 900 zł). Ponadto m.in. poszerza możliwości kontrolne NFZ oraz kompetencje Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Pierwszą poprawkę do projektu ustawy w czasie dyskusji na sali plenarnej Sejmu złożyła Marta Golbik (KO), przwodnicząca komisji zdrowia. Przedstawiając stanowisko Koalicji Obywatelskiej, posłanka powiedziała, iż jest to projekt porządkujący wydatkowanie publicznych pieniędzy. Przypomniała, iż regulacja przewiduje wyjątki od generalnych zasad dot. limitów wynagrodzeń i czasu pracy medyków. W imieniu klubu złożyła poprawki dotyczące ochrony pracowniczej. Na ten element podczas pierwszego czytania na komisji zdrowia zwracały uwagę związki zawodowe, podnosząc, iż projekt uderza w prawa pracownicze, np. pozwalając na zrywanie umów z kobietami w ciąży czy pracownikami w okresie ochrony przedemerytalnej.

Katarzyna Sójka (PiS) nazwała projekt „ryzykowną hybrydą”. Oceniła, iż procedowane przepisy osłabiają prawa pracownicze. Powiedziała, iż projekt jest rozwiązaniem prowizorycznym, które zagrozi funkcjonowaniu szpitali przez pogłębienie problemów kadrowych, a jednocześnie uderzy we wszystkich lekarzy, także uczciwych. Sójka złożyła poprawkę, która ma zapobiegać „uznaniowemu podnoszeniu wynagrodzeń”. Wyjaśniła, iż chodzi o wpisane do projektu wyjątki. Zdaniem Fryderyka Kapinosa (Rozwój Plus) „ta ustawa to bubel”, a „rząd, zamiast ukarać nieuczciwych, karze wszystkich”. Także złożył poprawki, nazwał je „Lex Kacprzyk”. Dotyczą wykluczenia z pracy w ramach systemu publicznego lekarzy, którzy oszukują w rozliczeniach z NFZ. Od poparcia tych poprawek przez Sejm uzależnił poparcie ugrupowania dla całego projektu.

Poprawki złożył również PSL, w imieniu klubu zrobił to Radosław Lubczyk. Poprawki PSL znoszą zapis o wymogu pracy w wymiarze minimum pół etatu. Z kolei Witold Tumanowicz (Konfederacja) podnosił, iż projekt wpłynie na dostępność lekarzy w poradniach w mniejszych ośrodkach, które będą zagrożone zamknięciem. Norbert Pietrykowski (Centrum) zaznaczył, iż jego klub poprze projekt pod warunkiem wyjaśnienia wątpliwości dot. wpływu proponowanych rozwiązań na dostępność personelu medycznego, ciągłość realizacji świadczeń i skutków dla szpitali oraz uzyskania konsensusu ze środowiskami różnych zawodów medycznych. Wskazywał jednocześnie na szereg korzyści, które ma przynieść ustawa — wśród nich wymienił większą kontrolę nad wydatkowaniem publicznych pieniędzy. Dodał, iż pioeniądze – kwota 274 mld zł – przeznaczone w przyszłorocznym budżecie na zdrowie „nie mogą być rozrzucane jak z helikoptera”.

Wioleta Tomczak (Polska 2050) podkreśliła, iż wprowadzenie limitów wynagrodzeń nie rozwiąże problemu braku kadr. Dopytywała o skutki regulacji dla szpitali powiatowych oraz czy resort wziął pod uwagę regionalną dostępność lekarzy. Zdaniem Jarosława Sachajki (Demokracja) procedowane zmiany, to w istocie „prywatyzacja publicznej ochrony zdrowia tylnymi drzwiami”, bo wprowadzane limity spowodują wydłużenie kolejek, co z kolei „wypchnie” pacjentów do gabinetów prywatnych. Joanna Wicha (Lewica) powiedziała, iż nie dziwi jej reakcja związków zawodowych na ten projekt, które podczas posiedzenia Komisji Zdrowia wyrażały szereg wątpliwości. Dopytywała, co ma wspólnego ograniczanie kontraktów ze zmianami dotyczącymi pracowników na umowach o pracę. Także podnosiła wątek zagrożenia prywatyzacją ochrony zdrowia. Wicha złożyła poprawki, które wzmacniają ochronę pracowniczą. Poprawki złożyła również Marcelina Zawisza (Razem). Dotyczą siatki płac uwzględniającej staż i miejsce pracy. Zaznaczyła, iż projekt w tym kształcie, choć powstał, by walczyć m.in. z nadużyciami w kontraktach, uderza w pielęgniarki.

Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski zapewnił, iż projekt nie zabiera praw pracowniczych, przeszedł pełną ścieżkę legislacyjną — wraz z konsultacjami oraz „uwzględnia aspekt dydaktyczny i naukowy”. Zaznaczył, iż stanowi on część większej całości razem z innymi, aktualnie procedowanymi projektami. Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw został skierowany ponownie do prac w komisji zdrowia. Najbliższe posiedzenie komisji jest zaplanowane na środę. (PAP)

Idź do oryginalnego materiału