Uczniowie maniakalnie poprawiają czwórki. Stoją za tym rodzice. "Strzał w kolano"

gazeta.pl 8 godzin temu
Ocena dobra, czyli czwórka dla wielu uczniów i ich rodziców nie jest wystarczająco dobra. Chcą, żeby w dzienniku pod ich nazwiskiem były same piątki i szóstki. I czasami dążenie do takiego stanu ma kilka wspólnego ze zdobywaniem wiedzy. To po prostu "polowanie na cyferki". Psycholog ostrzega: to dewastacja motywacji i poczucia własnej wartości.Ocena celująca oznacza, iż uczeń doskonale opanował materiał i często może się pochwalić wiedzą wykraczającą poza program. Piątkę dostanie za zaawansowane i rzetelne zrozumienie tematu. Z kolei czwórka to ocena, która oznacza poprawne opanowanie większości wymagań. Ta ostatnia ocena niektórym rodzicom i uczniom spędza sen z powiek i nie jest przez nich pożądana w dzienniku, bo "obniża średnią". Kiedy się pojawi, trzeba się jej jak najszybciej pozbyć, poprawiając na piątkę, a najlepiej szóstkę. Tego oczekują rodzice, a dzieci, chcąc sprostać tym oczekiwaniom, posłusznie poprawiają dobre (sic!) oceny.
REKLAMA


Zobacz wideo


Po czym poznać, iż dziecko ma skrócone wędzidełko? Logopedka mówi o "domowym teście"


Czwórka to nie jest dobra ocena?- Moja córka chodzi do czwartej klasy szkoły podstawowej. Każdy, kto ma dziecko w tym wieku lub starsze wie, iż wraz z trzecią klasą "kończy się zabawa" - mówi w rozmowie z eDziecko.pl Sylwia (nazwisko do wiadomości redakcji). - Nauczycielkę od edukacji wczesnoszkolnej zastąpili wymagający pedagodzy, a w dziennikach zaczęły się pojawiać czwórki, trójki, czasem dwójki. Naturalna kolej rzeczy, ale wielu rodziców i uczniów nie potrafi tego zaakceptować - dodaje nasza rozmówczyni. Mówi, iż w czwartej klasie pojawiła się mania poprawiania ocen, a wśród nich czwórek. Mają być same piątki i szóstki. To samo w szkołach dzieci znajomych.- Ja mam ograniczone zaufanie do ocen, z własnego doświadczenia wiem, iż nie zawsze odzwierciedlają wiedzę. Oczekuję, iż córka nie będzie przynosić do domu ocen niższych niż czwórka, a jeżeli dostaje trójkę, sprawdzam, czy słusznie. Ostatnio np. ze sprawdzianu z dzielenia pod kreską dostała ocenę dostateczną. Posiedziałam z nią nad tym i przekonałam się, iż dobrze sobie radzi z tym dzieleniem. I zostawiłyśmy tę trójkę w spokoju - mówi Sylwia.


Jak nowa ustawa o prawach ucznia potraktuje 18-latków? Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl


"Strzał w kolano oddany we własne dziecko"- Poprawianie czwórek to nie tylko przesada, to z perspektywy psychologicznej strzał w kolano oddany we własne dziecko. Choć intencje rodziców bywają szlachetne - chęć zapewnienia lepszego startu - skutki długofalowe są często dewastujące dla poczucia wartości i motywacji młodych ludzi - mówi w rozmowie z eDziecko.pl Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz, psycholog, prowadząca warszawską Pracownię Pomocy Psychologicznej Salamandra. Ekspertka uważa, iż presja na poprawianie dobrych ocen jest ryzykowna i wymienia najważniejsze powody.


Przede wszystkim: zabicie motywacji wewnętrznej- jeżeli dziecko słyszy, iż czwórka wymaga poprawy, dostaje jasny sygnał: nauka to nie proces zdobywania wiedzy, a 'polowanie na cyferki' - mówi psycholog. - Wiedza staje się towarem, a nie wartością. W ten sposób wychowujemy mistrzów testów, a nie ludzi ciekawych świata - dodaje.Poza tym: lęk przed porażką i perfekcjonizm- Przekaz rodzica brzmi: dobry to za mało, musisz być idealny. To prosta droga do wykształcenia tzw. lękowego perfekcjonizmu. Dziecko zaczyna utożsamiać swoją wartość jako człowieka z wynikami w dzienniku elektronicznym - wyjaśnia Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz. - Kiedy w przyszłości - na studiach czy w pracy - coś mu nie wyjdzie, nie będzie potrafiło sobie z tym poradzić, bo nigdy nie dostało prawa do błędu - dodaje.Do tego: unieważnianie wysiłkuJeśli uczeń włożył mnóstwo pracy, by opanować trudny materiał na czwórkę, a rodzic zamiast gratulacji nakazuje poprawkę, to de facto unieważnia cały wysiłek dziecka. - To uczy bezradności: Nieważne, jak bardzo się staram, mama i tata i tak nie są zadowoleni - mówi psycholog.Dlaczego rodzice to robią?Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz uważa, iż w tej sytuacji często nie chodzi o dziecko, ale o lęk samego rodzica. - W dzisiejszym hiperkonkurencyjnym świecie, oceny dziecka stają się dla dorosłych certyfikatem jakości ich rodzicielstwa. Rodzice projektują własne ambicje lub lęki o przyszłość na oceny z klasówki z biologii czy geografii - mówi.


"Pozwólmy czwórce być czwórką"Szkoła powinna być miejscem nauki, a nie torem wyścigowym na igrzyskach w zdobywaniu piątek i szóstek. Warto pamiętać, iż nauka jest nierozerwalnie związana z popełnianiem błędów i powinno się tu znaleźć miejsce na akceptację faktu, iż nie w każdej dziedzinie trzeba być najlepszym. - Pozwólmy czwórce być czwórką. To ocena, która mówi: Rozumiem materiał, radzę sobie dobrze. Czas zaoszczędzony na zbędnym poprawianiu dobrych ocen lepiej zainwestować w pasje, odpoczynek albo, co najważniejsze, w budowanie relacji, które nie są warunkowane średnią ocen - radzi psycholog.A ty? Co sądzisz o poprawianiu dobrych ocen? Daj znać w komentarzu lub napisz w wiadomości do redakcji: [email protected].
Idź do oryginalnego materiału