Tragedia w Krakowie. Nie żyje 14-latka

krakowwpigulce.pl 13 godzin temu

Poranny dramat przy ulicy Jabłonkowskiej wstrząsnął Krakowem. Środa, która miała być zwykłym dniem szkolnym, zamieniła się w koszmar dla jednej z rodzin zamieszkałych w dzielnicy Krowodrza. 14-letnia dziewczyna straciła życie we własnej łazience, stając się kolejną ofiarą tlenku węgla. Mimo heroicznej walki matki i błyskawicznej reakcji służb ratunkowych, nastolatki nie udało się uratować. To smutne przypomnienie, iż sezon grzewczy wciąż trwa, a niesprawne piecyki gazowe są śmiertelnym zagrożeniem.

Fot. Kraków w Pigułce

Tragedia o świcie. Reanimacja nie pomogła

Do zdarzenia doszło w środę, 11 lutego, w godzinach wczesnoporannych. Służby ratunkowe odebrały dramatyczne zgłoszenie około godziny 5:15. Dyspozytor usłyszał informację o nieprzytomnym dziecku w jednym z mieszkań przy ulicy Jabłonkowskiej. Na miejsce natychmiast wysłano zespoły ratownictwa medycznego oraz jednostki straży pożarnej wyposażone w specjalistyczny sprzęt pomiarowy.

Gdy ratownicy dotarli na miejsce, zastali wstrząsający widok. W łazience trwała już dramatyczna walka o życie 14-latki. Jej matka, która znalazła córkę nieprzytomną, prowadziła resuscytację krążeniowo-oddechową jeszcze przed przybyciem profesjonalnej pomocy. Strażacy i medycy natychmiast przejęli działania ratunkowe, kontynuując uciskanie klatki piersiowej i próbując przywrócić funkcje życiowe nastolatki.

Niestety, mimo długotrwałej i intensywnej reanimacji, życia dziewczynki nie udało się uratować. Lekarz obecny na miejscu stwierdził zgon. Wstępne ustalenia wskazują na ostre zatrucie tlenkiem węgla, potocznie zwanym czadem.

Zabójcze stężenie mimo wietrzenia

Strażacy, którzy zabezpieczali miejsce zdarzenia, dokonali pomiarów jakości powietrza w mieszkaniu. Mimo iż lokal był już wietrzony przez domowników w trakcie akcji ratunkowej, czujniki wciąż wskazywały alarmujące wartości. Urządzenia pomiarowe wykazały stężenie tlenku węgla na poziomie 70 ppm (części na milion).

Eksperci pożarnictwa nie mają wątpliwości, iż w momencie, gdy nastolatka brała kąpiel, stężenie trującego gazu musiało być wielokrotnie wyższe, osiągając poziom bezpośrednio zagrażający życiu. Mała kubatura łazienki, zamknięte drzwi i działający piecyk gazowy (często typu Junkers) to śmiertelna pułapka. W takich warunkach tlenek węgla błyskawicznie wypiera tlen z organizmu, prowadząc do utraty przytomności, a następnie do niedotlenienia mózgu i serca.

Dlaczego czad jest tak niebezpieczny?

Tlenek węgla zyskał miano „cichego zabójcy” nie bez powodu. Jest to gaz bezwonny, bezbarwny i pozbawiony smaku. Człowiek nie jest w stanie wyczuć jego obecności zmysłami. Nie szczypie w oczy, nie drapie w gardle. Pierwsze objawy zatrucia, takie jak ból głowy, mdłości czy osłabienie, są często mylone ze zwykłym zmęczeniem lub grypą. W przypadku kąpieli, gdy organizm jest rozgrzany, wchłanianie toksyny następuje jeszcze szybciej.

Mechanizm działania czadu jest bezlitosny. Gaz ten łączy się z hemoglobiną we krwi blisko 250 razy szybciej niż tlen. Blokuje w ten sposób transport tlenu do komórek, co prowadzi do wewnętrznego uduszenia, mimo iż ofiara wciąż oddycha.

Czarna seria w Małopolsce

Śmierć 14-latki przy ulicy Jabłonkowskiej to niestety nie odosobniony przypadek. Statystyki prowadzone przez małopolskich strażaków są alarmujące. Od początku obecnego sezonu grzewczego, który umownie liczy się od października ubiegłego roku, w województwie małopolskim z powodu zatrucia tlenkiem węgla zmarło już dziewięć osób. Każda z tych śmierci była możliwa do uniknięcia.

Anna Szkutnik

W Krakowie w Pigułce pracuje na stanowisku redaktora. Zajmuje się tematami miejskimi. Lubi poznawać nowych ludzi i nowe miejsca.

Idź do oryginalnego materiału