To mają być leki do leczenia, a nie do odchudzania

mzdrowie.pl 1 dzień temu

„Choroba otyłościowa należy do chorób przewlekłych, bez tendencji do samoistnego ustępowania. Jej leczenie wymaga zespołu terapeutycznego, którym kieruje lekarz współpracujący m.in. z dietetykiem, fizjoterapeutą, psychologiem i chirurgiem bariatrą. Próbujemy uruchamiać centra kompleksowego leczenia choroby otyłościowej” – mówi prof. Lucyna Ostrowska.

Mimo coraz lepszych narzędzi diagnostycznych i terapeutycznych, problem choroby otyłościowej narasta. Jeszcze 2 lata temu mówiło się o mniej więcej 9 mln (dane NIK) dorosłych chorych. i były to oczywiście osób dorosłych i były to dane najwyższej izby kontroli. Natomiast w tej chwili dane Ipsos mówią, iż co czwarty Polak w wieku 18+ ma nadmierną masę ciała, czyli więcej niż 9 mln osób. Według wyliczeń Polskiego Instytutu Ekonomicznego koszty leczenia otyłości i nadwagi w 2060 r. pochłoną 4,86 proc. PKB Polski, dla porównania w 2025 r. na obronność przeznaczyliśmy 4,7 proc. PKB.

„Jeśli chorobowość narasta, to znaczy, iż nie działa profilaktyka. Wystarczy spojrzeć na populację pediatryczną. Od pandemii liczba dzieci w wieku przedszkolny i szkolnym, również młodzieży z otyłością wzrosła dwukrotnie. Pod tym względem jesteśmy w czołówce państw Europy. Mamy bardzo mało programów profilaktycznych, absolutnie niezadowalającą kontrolę żywności, stąd tak dużo w sklepach tej przetworzonej. Przyspieszył nasz styl życia, a zabieganie nie sprzyja prawidłowym nawykom żywieniowym, nie sprzyja relaksacji, higienie snu i mamy społeczeństwo coraz bardziej zestresowane, a to wszystko czynniki ryzyka choroby otyłościowej” – zauważa prof. Lucyna Ostrowska, kierownik Ośrodka Leczenia Otyłości i Chorób Dietozależnych w Białymstoku.

Profilaktyka nie działa, ale wzrasta świadomość choroby. Jeszcze 2 lata temu sondaże IPSOS pokazywały, iż tylko 3-4 proc. osób z chorobą otyłościową uważało, iż otyłość to choroba – w tej chwili jest to już 70 proc. Minimalnie zwiększyła się liczba osób, które podjęły leczenie farmakologiczne otyłości: jeszcze 1-2 lata temu to było 1-3 proc., dziś 4 proc. „Cieszę się, iż świadomość pacjentów wzrosła, bo jeżeli chory będzie wiedział, iż to jest choroba, a nie „jego wina”, z którą musi sobie sam poradzić, to pójdzie do lekarza. Lekarze też już nauczyli się mówić o chorobie otyłościowej, szkoda tylko iż jeszcze nie wszyscy chcą ją leczyć. choćby decydenci przyznają, iż jest to problem populacyjny. jeżeli coś jest problemem, to znaczy, iż jest niezałatwione, niezorganizowane. Na dzień dzisiejszy nie mamy ścieżki pacjenta chorego na otyłość. W związku z tym wciąż pacjent z chorobą otyłościową jest źle diagnozowany i źle leczony” – ocenia prof. Ostrowska.

Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości pracuje nad modelem opieki nad osobami z chorobą otyłościową. Zdaniem, ekspertów, musi to być opieka kompleksowa, koordynowana, czyli oparta o zespół terapeutyczny składający się z lekarza koordynującego, ustalającego przyczynę choroby, schemat leczenia oraz synchronizującego działania pozostałych osób wchodzących w skład zespołu terapeutycznego (dietetyka, diabetologa, endokrynologa, kardiologa, pulmonologa, nefrologa, psychologa, fizjoterapeuty, chirurga bariatry).

Jak mówi prof. Ostrowska, na razie dzięki współpracy z Polskim Towarzystwem Medycyny Rodzinnej udało się uzyskać możliwość wpuszczenia pacjentów z chorobą otyłościową w opiekę koordynowaną u lekarza rodzinnego „trochę tylnymi drzwiami”. jeżeli pacjent trafia do lekarza z chorobą otyłościową i jej powikłaniami z zakresu gospodarki węglowodanowej, jest kierowany do koordynowanej opieki diabetologicznej. Gdy ma powikłania sercowo-naczyniowe, odsyłany jest do kardiologa, z powikłaniami endokrynologicznymi do endokrynologa, a z powikłaniami nefrologicznymi do nefrologa.

Niestety opiekę koordynowaną – i to niepełną – prowadzi tylko 50 proc. placówek POZ – 25 proc. z nich wybrało jedną specjalizację, taki sam odsetek oferuje pełną opiekę koordynowaną. „Tak naprawdę choroba otyłościowa na razie jest leczona – jak ja to nazywam – rykoszetem, bo pacjent przyjmując lek na cukrzycę, przy okazji trochę się poodchudza. Ale to „poodchudzanie przy okazji” może wyrządzić dużo zła, dlatego iż o ile pacjent traci masę ciała, a dzieje się to zbyt szybko, bo np. za gwałtownie jest eskalowana dawka, lek jest źle dobrany, to będzie tracił również masę mięśniową. Masa mięśni szkieletowych to najpotężniejszy narząd metaboliczny w naszym ustroju. o ile ten narząd metaboliczny jest zmniejszany, to metabolizm też się zmniejsza. jeżeli pacjent ma „tylko” chorobę otyłościową, a nie ma jeszcze jej powikłań, to nie ma dla niego ścieżki w ramach opieki koordynowanej w POZ. Lekarz rodzinny nie ma go dokąd odesłać w celu uzyskania kwalifikowanej opieki” – tłumaczy prof. Ostrowska.

Środowisko leczenia otyłości dąży do tego, żeby powstały specjalistyczne centra oparte o certyfikowanych lekarzy albo lekarzy, którzy zdobędą umiejętność obesitologa. „Jako Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości ubiegamy się o umiejętność w zawodzie. Chcemy tworzyć ośrodki wielospecjalistyczne, które w przyszłości stałyby się ośrodkami referencyjnymi, działającymi w ramach kontraktu z NFZ. Zaczęliśmy już certyfikować takie Teraz są to ośrodki prywatne, jednak deklarują chęć przestawienia się na współpracę w ramach NFZ” – mĻówi prof. Ostrowska. I przypomina, iż celem leczenia choroby otyłościowej nie jest tylko redukcja kilogramów, ale przede wszystkim wydłużenie życia, poprawia jego jakości i leczenie powikłań choroby tej choroby.

Trwają rozmowy środowiska medycznego z przedstawicielami Departamentu Polityki Lekowej Ministerstwa Zdrowia na temat refundacji leków. jeżeli dojdzie do refundacji, na pewno nie będzie ona dla wszystkich osób z chorobą otyłościową, prawdopodobnie lek/leki zostaną udostępnione w ramach programów lekowych. A skoro program lekowy, to będą w nim obowiązywały kryteria włączenia. „Na pewno nie będzie to program dla osób, które chcą się odchudzać, bagatelizując problem choroby otyłościowej, tylko dla tych z wyraźnie postawionym celem terapeutycznym takim jak choroby współistniejące. Wiemy, iż otyłość to choroba śmiertelna, która potrafi skrócić życie o 4-10 lat. Dlatego celem leczenia jest redukcja tkanki tłuszczowej, ale przede wszystkim przedłużenie życia chorych, poprawa jego jakości” – zaznacza prof. Ostrowska. Farmakoterapia powinna być podjęta w przypadku nieskuteczności metod niefarmakologicznych, zwłaszcza u pacjentów z otyłością III stopnia (BMI powyżej 40). Jest wskazana także przy BMI przekraczającym 30, a pacjent ma już choroby współistniejące zwiększające ryzyko sercowo-naczyniowe.

Idź do oryginalnego materiału