„The Lancet” odmawia współpracy z Senatem USA. Spór o dokumenty w sprawie Covid-19

mgr.farm 4 godzin temu

Senator USA, Rand Paul, który od początku pandemii krytykuje oficjalną narrację amerykańskich instytucji zdrowotnych, nie ustaje w wysiłkach na rzecz wyjaśnienia początków pandemii Covid-19. Polityk zainicjował szeroko zakrojone dochodzenie parlamentarne. Jego nadrzędnym celem jest weryfikacja i ocena wzbudzającej wciąż wiele emocji teorii o laboratoryjnym pochodzeniu wirusa SARS-CoV-2. W ramach tych działań komisja zażądała od redakcji „The Lancet” wydania wewnętrznej korespondencji, recenzji oraz materiałów roboczych z lat 2018–2022.

Wielki powrót hipotezy o laboratoryjnym powstaniu wirusa Sars-CoV-2

Zainteresowanie śledczych tym wydawnictwem medycznym nie jest przypadkowe. Na łamach „The Lancet” w połowie lutego 2020 r. ukazał się list otwarty grupy znanych naukowców. Dokument ten potępił wszelkie teorie o nienaturalnym pochodzeniu wirusa, opisując je jako niebezpieczne „teorie spiskowe”. Z czasem wyszło jednak na jaw, iż inicjatorem listu był badacz bezpośrednio powiązany finansowo z grantami dla Instytutu Wirusologii w Wuhan. Fakt ten wywołał na świecie uzasadnione zarzuty o ukryty konflikt interesów. Senat USA chce teraz szczegółowo sprawdzić, czy proces dopuszczania tamtych, wczesnych tekstów do druku faktycznie był wolny od nacisków z zewnątrz.

Sprzeciw naukowców: „Temat jest zbyt upolityczniony”

Odpowiedź ze strony „The Lancet” była stanowcza. Jak informuje agencja Reuters, czasopismo kategorycznie odmówiło przekazania opisywanych materiałów. W wydanym oświadczeniu przedstawiciele magazynu podkreślili, iż debata nad tym, jakie było faktyczne pochodzenie COVID-19, wciąż pozostaje nierozstrzygnięta w sposób naukowy, a sam temat został z biegiem lat został skrajnie upolityczniony.

Wydawca „The Lancet” stoi na stanowisku, iż udostępnienie chronionej korespondencji z zewnętrznymi recenzentami naruszyłoby fundamentalne prawo do poufności dziennikarskiej. Według niego, istnieje poważna obawa, iż urzędnicy mogliby w świetle kamer wyciągać z kontekstu fragmenty rozmów między ekspertami. Ugięcie się przed żądaniami śledczych z Senatu USA stanowiłoby duże zagrożenie. Mogłoby to powodować w świecie medycznym bardzo niepożądane efekty. Naukowcy z czasem obawialiby się zgłaszania niewygodnych tez w obawie przed późniejszymi, prawnymi konsekwencjami.

Dlaczego lata 2018–2022 są tak najważniejsze w dochodzeniu?

Ramy czasowe wskazane przez Senat USA obejmują nie tylko okres samej pandemii, ale również czas bezpośrednio ją poprzedzający. Lata 2018–2019 to moment, w którym w Wuhan miano prowadzić intensywne eksperymenty modyfikacji genetycznej koronawirusów odzwierzęcych.

Z kolei lata 2020–2022 to czas dużej presji wywieranej na czasopisma medyczne. Musiały one weryfikować tysiące spływających publikacji w trybie niemal natychmiastowym. Śledztwo Senatu ma na celu weryfikację tego, czy w tym chaotycznym okresie prawda naukowa nie zeszła w redakcjach na dalszy plan. Warto mieć na uwadze, iż teoria o wycieku z laboratorium przestała być całkowitym tematem tabu i zyskała na powadze, co zostało zresztą nieoficjalnie uwzględnione w analizach amerykańskich agencji wywiadowczych.

Medycyna oparta na dowodach czy polityka?

Ten zagraniczny spór ma wbrew pozorom bardzo realne konsekwencje w codziennej praktyce także w Polsce. Zaufanie pacjenta do polecanych leków, suplementów czy szczepień ochronnych bazuje na niezależności i zaufaniu do recenzowanych czasopism naukowych, takich jak właśnie „The Lancet”.

Konflikt z udziałem „The Lancet” wskazuje na kruchość tego zaufania. Choć merytoryczna obrona redakcyjnej prywatności jest ze strony redaktorów „The Lancet” kwestią przetrwania swobody badań, odrzucenie prośby o współpracę daje doskonałe paliwo dla ruchów szerzących dezinformację. Niektórzy pacjenci i bez tego regularnie kwestionują standardowe terapie. Powołując się na często niesprawdzone źródła, zarzucają całemu środowisku naukowemu uleganie ukrytym wpływom. Im bardziej nauka wikła się w polityczne afery, tym trudniej zbudować autorytet lekarza czy farmaceuty jako obiektywnego i bezstronnego specjalisty.

©MGR.FARM

Idź do oryginalnego materiału